Archive for the 'psychedelic' Category

08
Czer
11

coś z nasiono

„100 filmów” to materiał niemal w całości improwizowany, nagrany na żywo w Łosienicach. Z kilku godzin materiału Karol Schwarz wydestylował 73 minuty krwistej, psychodelicznej muzyki. Brzmienie „100 filmów” oparte zostało o analogowy groove generatora-automatu perkusyjnego Szymona Albrzykowskiego, którego brzmienie wykorzystywały przedtem zespoły: Szelest Spadających Papierków oraz Prawatt. Czasem był to delikatny click&pop, na bazie którego powstawały słodkie melodyjki nawiązujące m.in. do stylistyki „Morr Music”, czasem finezyjnie utkana struktura przywołująca dokonania Jana Jelinka, czasem miażdżący kości noise, którego nie powstydziłby się Pan Sonic ani Merzbow.

bez minimum z bandcamp.

more.

Reklamy
31
Maj
11

blog strasznie zuy

koncept/ realizacja/ wartości dodane- po chuju.

autor się wziął i dupą odwrócił od tematu, zatem temat od niego tym samym się również, co było do dowiedzenia.

ale nic to, że kupy się to nie trzyma i zuo. bo siedziałem sobie dzisiaj jako pasażer w klimatyzowanem ałcie i słuchałem czilizet. a tam pośród leniwych i nijakich zarazem czilibzdetów załączono niezłe coś, coś mi się z jakimś netaudio skojarzyło… ale do tej pory nie mogę skojarzyć, z niby jakim mi to się netaudio skojarzyło :( więc chujnia również i na tym odcinku.

ale skoro mi się skojarzyło wogóle, to postanowiłem odpalić se wordpressa i coś napisać, a nawet polecić jakiegoś klimata netaudiowego, albo i nie jednego. starego [bo nowych- póki co!- nie ściągam przecież, postanowienia to postanowienia].

aha- i nie będzie plajerków, bo ich załączanie zajmuje za dużo czasu, a mi się przecież nie chce.

________________________________

Mauro Marangoni, z jamendo. Kliknij w okładkę, a dźwięki usłyszysz dokładnie takie, jakie możesz usłyszeć na czilizecie. W sumie sześć numerów, do plajerka trafił[by] drugi w kolejności, jako zajawiający. A okładka troszkę nie w aurę, ale jebać to. Przyda się, uwierz.

_________________________________

David Chazam, z Francji [ale nie z jamendo]. Kliknij w okładkę, a dźwięki usłyszysz zupełnie inne, niż na czilizecie. Pozytywna psychodelia [kowery!] wyczajona wśród zajobów z audycji istoty ssącej. W plajerku pojawił[by] się numer drugi- raz, że przez analogię, dwa, że fajny wokal i kawałek powinien być Ci znany. A okładka mówi sama za siebie, uwierz.

_________________________________

Bears In The Attic, z DWK. Kliknij w okładkę, a dźwięki instrumentalnego hip-hopu o odcieniu czilałtowym nakażą Ci szukać w eterze czegoś innego niż czilizet. W plajerku klasycznie zapodany[byłby] numer drugi, a to z uwagi na samplowany bass Marcusa Millera. A okładka nic nie mówi, napisy na niej są. O takie:

_________________________________

W następnym odcinku [o ile będzie?]  będzie nie wiadomo co. Dziękuję, pozdrawiam, zdrowia & indżoj. I bez ciśnienia, bez ciśnienia, wszystko musi być dobrze, musi…

27
Maj
11

to natomiast jest w moim świecie…

…wydarzeniem samym w sobie.

Jeśli bowiem taki ziom, co ma za sobą takie TEGESY i pochwalić się może takimi CHRONOLOGIAMI i właśnie wydał płytę w NETLABELU…

…to o czymś to świadczy [ale linków nie zapodam, bo przecież jest to blog blogera, któremu już się nie chce blogować].

Świadczy o tym czymś Jemu, mnie i Tobie. Coś świadczy. Się nie będę w tym tonie nadal wypowiadał teraz, bo nie mam koncepcji, bo pojebało się zdrowo zupełnie gdzie indziej i to mi zaprząta łepetynę.

Niechże zagra!

Władysław Komendarek – Chronowizor

1.sprywatyzowany mózg (Privatized Brain)
2.chmury wirtualnego swiata (Clouds from the Virtual World)
3.chronowizor (Chronovisor)
4.atomowy zegar (Atomic Clock)
5.kolonizacja czasu (Colonization of Time)
6.kontrolerzy świadomosci ludzkiej
7.ogniste jezyki (Scorching Languages)
8.obrobka umysłu (Processing the Mind)
9.tajne centrum gazów bojowych (Secret Centre for Chemical Warfare)

Zwróć uwagę na jakże znamienne dla autora nazwy utworów. To nie może być nikt inny. TO JEST człowieku trójka pod księżycem, to są piskie zloty miłośników muzyki elektronicznej, to jest jamaha, roland i spółka. TO są koncepcje, konceptualia oraz opera z jedynki i zera. TO jest…

Zwróciłem uwagę?

To teraz ściągaj z No Echo Netlabela.

Zrowia & indżoj, czego więcej chcesz ode mnie?

20
Kwi
11

Slow – Strange Dreams

28
Lu
11

jazzy mondays 2011 [06/50] – french-oriental-klezmeric-psychedelia

Blancheneige Bazaar Orchestra – Royale Aero d’Inde

CLICK ON COVER TO DOWNLOAD & ENJOY!
____________________________________

Na Jamendo znalazłem takiego komcia pod tą płytą:

Podejmuję się dosyć trudnego zadania, bowiem płyta którą dzisiaj opisuję stanowi dla mnie sporą zagadkę – po prostu jej nie rozumiem. Wypada mi zatem napisać jedynie o tym co mi się w niej podoba.
„Royale Aero d’Inde” to materiał, który sami twórcy zaklasyfikowali w poczet world jazz experimental – mówi Wam to coś? Dla mnie to mikstura dosyć tajemnicza i raczej ciężkostrawna.
Pierwsza kompozycja zatytułowana „Crash” nie powinna być(moim zdaniem)utworem „na pierwszy ogień”. Temat nie jest zbyt porywający, choć mniej więcej w połowie „kawałka” daje się usłyszeć ładnie zbudowany klimat za pomocą starego dobrego kontrabasu.
Druga, tytułowa kompozycja odnosi sie do klimatu wschodu i zaskakuje zdecydowanie większą grą linii melodycznych. Tutaj bez trudu złapiecie się na tupaniu nogą i kiwaniu głową.
„God Save Me” – świetne; „15 Dents” jeszcze lepsze. Wniosek nasuwa się sam – im dalej w las, tym muzyka coraz lepsza. W końcu dęciaki.
„Soond” – uwaga – tajemniczo. Ładny kontrabas plus tematy na saksofonach.
„Royale Aero d’Inde part 2” to orientalna wariacja pierwowzoru. Nie wiem, czy nie lepsza od oryginału?
Podsumowanie. Wspaniała muzyka, w której dla mnie tkwi zbyt wiele niewiadomych. Świetne brzmienie instrumentów i ciekawe rozwiązania aranżacyjne – POLECAM!

I czy się z powyższym zgadzam, czy nie- nic więcej nie dodam.

04
Lu
11

zatonatomiast, zamiast postrocka- hallucigenia to i owszem

Ja nie wiem. Sam nie wiem, więc obawiam się, że nie wiem również, czy Ty to wiesz… No bo skąd w końcu możesz to wiedzieć, skoro dowiadujesz się właśnie teraz i ode mnie, o co pytam?

Dobrze zacząłem? Nie wiem.

Że pytam o co? A… Bo lubisz pływać w rozmaitych i przeróżnych ambientach? Się lubujesz w kąpielach sonicznych, przerywanych bąblem bitu albo ukwaszonych samplem znikąd? Rajcuje Cię lekko nieokiełznana przestrzeń dusznych dronów zachowana w zerojedynkowej postaci i podana jako pasta? A jak tę pastę musisz czasem pogryźć- dajesz radę? A jak podczas tego gryzienia musisz uwierzyć, że nie boli, to co się z Tobą dzieje? Jak ucho? Jak uzębienie?

Na te i zapewne też inne pytania należy odpowiedzieć sobie przed, lub w trakcie, albo po przesłuchaniu dwóch [a która lepsza? a skąd pomysł na takie zestawienie? a gdyby to zapuścić na shuffle? też by dawało radę?] składanek audioterrora.

Masz do czynienia z [łącznie] 34 kawałkami radykalnymi w swym niehardkorze. Ale- co by nie mówić i o co nie pytać- konsekwentnymi w wyborze. A kilka TOP-RARYTASÓW przy okazji zapoznasz, jako i ja. A po zapoznaniu zassałem.

A teraz- o ile wogóle moje teksty są choć w jakimś stopniu do zakumaczenia…

Pytanie na łikęd: gdzie są linki do dałnlołdu!?!

Dla znalazców nagroda w postaci linków do dałnlołdu.

Zdrowia & indżoj!

Dla niepoznaki dodałem ten wpis również do kategorii "żarcie".
Ale ciiiii...
18
Sty
11

dziwnie, jak chyba jeszcze tu nie było

czas najwyższy zatem
nadrobić tem stratem

Hiiragi Fukuda – My Turntable Is Slow

Szczerze urzeczony jestem tym japońskim psychodelicznym folkiem. Bo choć psychodelia mi nieobca przecież, to tutaj mnie jednak coś od początku kręciło, jakbym odkrył jakiś… Jakieś… Jakąś…

…nowość w tym moim światku netaudio, świeżość dla środkowoeuropejczyka i jeszcze te gitary…  i ten mocno pogłosowy wokal… i te dłużyzny przecież tak zajebiste są!

Znalezisko dziwniejsze jest tym bardziej dlatego, że oryginalnie materiał [do ściągnięcia w mp3 po kliknięciu w grafikę poniżej] pierwotnie został wydany w limitowanej wersji 90 kaset magnetofonowych… w połowie ubiegłego roku.

I dlatego właśnie okładka jest niekwadratem- tego też na netmuzyce jeszcze nie było. A co do kaset- ponoć post-kasetyzm nadchodzi [blog znaleziony dzięki konkursowi, o czym niedawno pisałem].

No i jest refleksyjnie, melancholijnie, po polsku tak… jednak… ostatecznie…

Zdrowia, indżoj, sajko/nara & arigato!




autor

linki które rządzą


%d blogerów lubi to: