Archiwum dla Sierpień 2007

28
Sier
07

Re’sequence – Preview [es28]

Robiąc porządki na twardym dysku znalazłem katalog nazwany es28. Wewnątrz muzyka oczywiście, ale jaka! 22 minuty i 22 sekundy, raptem 6 numerów, ale zapętliły mi się na dużo dłużej.

[1] . Detective   3:47   [doskonały]
[2] . Interview   3:59   [pierwszorzędny]
[3] . Edges   2:22   [znakomity]
[4] . Waltz   3:48   [rewelacyjny]
[5] . Vertigo   3:34   [wyborny]
[6] . Airport (live at Zoccolo club)   4:58   [kapitalny]

Skojarzenia? Jakby Cinematic Orchestra w remiksach Future Sound of London. I to wszystko oczywiście za free, wydane przez rosyjski Electro Sound [skądinąd znany Ci netlabel].

Kompletnie odpłynąłem. Co tu dużo gadać – oceniam EP’kę na 9/10. Dawno nie słyszałem takich dźwięków, a należą przecież do moich ulubionych: melodyjne, ale z cieniem abstrakcji, precyzyjnie zagrane, przemyślane, chłodno-ciepłe… Nie wahaj się! 

Reklamy
26
Sier
07

Ollie Cram – Rai-Ken [mtk178]

Kupiłem sobie u Wietnamczyków na obiad schab w cieście po chińsku. Okazał się wczorajszy, był tłusty i przypalony ale mimo tego sycący. I tak w ogóle, to powinien się w tym barze stawić ktoś z sanepidu. Strach normalnie patrzeć, jaki oni mają chlew w kuchni! Ale golonkę po chińsku robią najlepszą pod słońcem. Dziś niestety nie mieli golonki.

Córeczka u cioci, żonka w pracy: mam do dyspozycji kilka godzin relaksu. A z pełnym brzuchem to jakiegoś lekkiego jazz’u bym posłuchał… ale skąd go wziąć, skoro nie mam na tym laptopie jeszcze żadnej muzy?

Gdyby ktoś mnie spytał, jaki jest mój ulubiony netlabel bez wahania odpowiem mu, że Monotonik. Dlaczego? Bo jest klasą samą dla siebie i basta! Poza tym jest pierwszym labelem w internecie [założony został w 1996 roku], a jeśli nie pierwszym, to na pewno najdłużej działającym, więc wśród ponad dwustu płyt każdy odkryje coś dla siebie.

W katalogu znajdziesz najprzeróżniejsze gatunki, najrozmaitsze dźwięki i co ważne- nie natkniesz się na nic obciachowego. Każde wydawnictwo jest zrealizowane profesjonalnie i z wielką dbałością o poziom produkcji. Każdy nowy mtk### biorę w ciemno, bez wstępnego przesłuchiwania na archive.org czy myspace. A z resztą- Sinq pamiętasz? Słabe? No!

Pierwsze kroki skierowałem więc właśnie na stronę Monotoniku. No i sobie przypomniałem, że przecież jest tam płyta Rai-Ken Olliego Crama! Czyli rzecz idealna na poobiednią sjestę: smooth jazz podsycony lounge’ową elektroniką. Jest dużo gitarki, fajnych syntezatorowych pad’ów i miarowy beat. Płyta dla Ciebie, twojej babci, młodszej siostry i kuzyna z Dęblina. Nie wierzę, żeby komuś się nie spodobała- zero awangardy, żadnych wydziwiań i eksperymentów; dobór brzmień dla każdego miłośnika chill out’u. Taki na przykład Whatever You Say albo tytułowy Rai-Ken… Rewelka!

Polecam zaznajomić się z całą zawartością katalogu Monotonik [chociaż pewnie jeszcze niejednokrotnie napiszę o najlepszych pozycjach]- możesz również odwiedzić ich stronę na myspace lub na last.fm.

A ja robię głośniej Olliego Crama i ucinam sobie drzemkę. A ty zasysaj te błogie 38 minut!

23
Sier
07

Mazurskie zioła – Jadłospis na zimę

Przypuszczam, że Mazurskie zioła pamiętasz? To ten koleś z gitarą, komputerem i charakterystycznym stylem. Ten od elektro-akustycznego rocka ocierającego się o ambient, psychodelię i eksperyment. Czyli: ciekawa sprawa, choć nie na każdą chwilę. I nie dla każdego oczywiście.

Zacytuję melito, które otrzymałem od autora płyty [rzadko piszą do mnie artyści, toteż nieczęsto mam okazję ich cytować, tym samym czynię to z prawdziwą przyjemnością]:

mazurskie zioła po raz drugi! :-)

jeśli miałbyś ochotę posłuchać, ściągnąć a i może coś napisać na ten temat to wejdź sobie na www.myspace.com/mazurskieziola i tam będziesz miał lineczkę do drugiej płyty – „jadłospis na zimę”.

cóż… miłego odbioru:-)

nowa już powstaje… mogę zdradzić jej tytuł:-) -> najprawdopodobniej będzie się nazywać „nie zgubiłeś się, jesteś tu!”

Korespondencja jak widzisz krótka, ale… oto i Mazurskich ziół jadłospis na zimę:

[1] . Czekoladowy krem do rąk
[2] . Halaszka
[3] . La Mer
[4] . Paznokieć różnicy
[5] . Słaba herbata
[6] . Summertime

Płyta jest moim zdaniem logicznym dopełnieniem płytki Witaminy są potrzebne, i choć nie ma na niej hitów na miarę Bobrów Żeremie, to całość trzyma klimat i fason. Choć jakiś rodzynek by się przydał…

Wspomniane wyżej Bobry czekają cierpliwie w kolejce do którejś z kolejnych Niesencji, ale póki co muszę znaleźć im jeszcze kilku zacnych towarzyszy. Z tej płyty pasuje mi do selekcji jeden numer… ale o ile Witaminy są na licencji , to przy Jadłospisie ani słowa o prawach autorskich. Jak to rozumieć, kompozytorze?

A z tego jadłospisu to najbardziej posmakowała mi Słaba herbata. A Summertime i Halaszka zaraz po niej. Czekam na więcej. Mam nadzieję, że nie do zimy ;)

[EDIT 24.08.2007] _______ kurcze, nie wiem, co się dzieje, ale ten wpis raz pojawia się, raz znika… Czy to nie jest przypadkiem sprawka Szatana? Zapiszę go jeszcze raz…

21
Sier
07

Solcarlus – Primarius

Coś chill-out’owego na koniec wakacji? Coś uprzyjemniającego ranki i wieczory? Bardzo proszę!

 Solcarlus, utalentowany francuski artysta udostępnia na swojej stronie co lepsze swoje produkcje. Siedem z nich zebrał do kupy i zgrabnie połączył w półgodzinną płytę Primarius.  A na płycie jest przyjemnie, atmosferycznie, miejscami tanecznie. Nu-jazz’owo i funkowo. No i elektronicznie.

[1] . Wes montgomery and sting spirit
[2] . I can’t quit you
[3] . Chanson pour dépressif
[4] . Drums, riffs, and funk
[5] . Miles était dans la boite
[6] . Fond sonore n°6
[7] . Thalassa bonus track

To jedna z pierwszych płyt które znalazłem przetrząsając net w poszukiwaniu muzyki do tego [tj. poprzedniego :] bloga. Ujął mnie zwłaszcza kawałek ze zsamplowanym wokalem Stinga. No i groove drugiego i czwartego numeru… Mniodzio, Ci mówię!

A jak chcesz więcej, to na stronie Solcarlusa znajdziesz jeszcze sporo dodatkowego materiału.

19
Sier
07

Organizacyjnie po raz drugi

Wróciłem z urlopu i patrzę, a tu 315 ściągnięć pierwszej Niesencji! Nonono! W najśmielszych snach… Nie oczekiwałem…

Oczywiście mam świadomość, że to nie zasługa tego bloga, tylko popularności serwisu archive.org, ale od czegoś do cholery trzeba przecież zacząć!

Mam tylko nadzieję, że się podoba Niesencja pierwsza, bo już tuż-tuż, wykańczam, taguję, teguję i teges- kładę kolejne do zassania.

A poza tym, to witam serdecznie i wracam do tego swojego nieregularnego pisania; najbliższy mużyczny wpis… w najbliższym czasie :)

01
Sier
07

Organizacyjnie po raz pierwszy

Nic się tu nie dzieje? Masz rację- na razie czekam, aż wyszukiwarki przestaną kojarzyć poprzedni adres i rozpocznie się ruch na tej stronie. To jakiś czas potrwa, chociaż już zaczyna być zadowalająco.

Na urlopie postaram się doprowadzić do końca kilka kolejnych części niesencji, właściwie to kosmetyka. Ale sporo słuchania przede mną.

W zasadzie nic nie mam do dodania. Wrócę i zapodam coś smakowitego.

Słońca mi życz!




autor

linki które rządzą

  • Brak

wpisy które rządzą


%d blogerów lubi to: