Archive for the 'tu cała reszta' Category

16
Gru
11

kontynuacja

Drodzy moi!

Muszę z patosem, bo to dla mnie bardzo ważne wydarzenie! Otóż zdecydowanie zmieniam swoje miejsce w sieci- netmuzyka, jakkolwiek zajebista kiedyś nie była (wiem; wierzę, że była) to jednak nie jest to formuła dla obecnego Pierre’a Melą. No po prostu- nie odnajduję się w dotychczasowej stylistyce jednak, nie zamierzam się w niej odnajdywać, mam do niej szacunek, ale potrzebuję czegoś innego.

Minimalistycznego, nieosobistego.

Czegoś, co gdy TO tworzyłem było właściwie odskocznią; gwarantem, że nie uciekam stąd do niewiadomo gdzie, donikąd i znowu tu powrócę. Ale jak czas pokazał- tego właśnie potrzbuję.

W obecnym stanie ducha, ciała, popieprzenia i całej reszty- będę się w necie realizował pod adresem:

netaudio café

d e f i n i t y w n i e

To jest miejsce, gdzie jest wyłącznie samo sedno moich wyborów spośród nieogarniętych przestworzy darmowej muzyki. Nie pojawia się tam nic, co nie leciało co najmniej kilkukrotnie w moim odtwarzaczu. Zawsze można tego posłuchać przed pobraniem- zawsze jest plajerek (blogger tym zdecydowanie wygrywa z wordpressem, miażdżącą ma przewagę), zawsze można też za friko pobrać.

Kompletny minimalizm- nie ma komci, nie ma dat publikacji, nie ma całej blogowej otoczki. Niczego nie oczekuję od Was, to Wy macie oczekiwać najlepszego ode mnie. Po to właściwie to będę robił. Czasami wrzucając jakiś autorski miks, kawałek albo (nawet!) tekst. Cała nawigacja odbywa się poprzez klikanie w linki do gatunków muzycznych (jak wiadomo- nie zawsze to da się precyzyjnie określić)  i szperanie: starszy wpis/ nowszy wpis. Szlus.

Chcę mieć osobiste miejsce w sieci, do którego wchodzę posłuchać, jak tylko najdzie mnie ochota. To ma być z założenia bardzo czytelne miejsce- żadnych odjazdów webdesignerskich, kombinacji i naćkania. The cream of free music [czasami również po polsku].

Będzie mi nadzwyczaj miło, jeśli zechcecie dzielić ze mną to miejsce.

________________________________________________________________

Przaśnym bryskiem zakańczam, takim polskim.

Zdrowia & indżoj po raz ostatni na tej stronie!

05
Gru
11

imformacyjnie

Informacyjnie to tak:

01. DJ Wkurf zakończył pracę nad swoim drugim setem, zwanym również podkastem (bardzo roboczo), albo może miksem. Twór ów jest hermetyczny, wyjątkowo (i z założenia!) nudny, kompletnie niediżejski i maksymalnie kontemplacyjny. Podejżewam, że nadal będę (DJ Wkurf będzie, znaczy) podążał tą drogą, a to dlatego, że patrz punkt szósty.

02. Brenislav w trybie turbo skonstruował do wyżej wspomnianego setu wideło-zajawkę. Jest git i jest malina. Czekam na informację o detalach, potem będę publikował dźwięki. Potem się nimi podzielę.

03. Jakoś tak się składa, że ciągle jestem w temacie netlabeli na bieżąco (na tyle, na ile to możliwe). I w temacie zjawisk pojawiających się obok sceny, blogo-podkasto-fejso-podobnym. Nie powinno zatem dziwić, że natknąłem się na stronę nalegalu. Którą tym samym serdecznie polecam, bo polecenia godna jest niezwykle. Powodzenia zespołowi prowadzącemu życzę. I wytrwałości przede wszystkim- bo nie jest łatwo, zapał gaśnie, wiem coś o tym ;)

04. Mam do ogarnięcia jakieś trzy i pół stówki płyt ściągniętych stamtąd i owąd. Nadmiar niestety nie leży w zgodzie z trybem wydawniczym na netmuzyce, zatem muszę wymyślić jakiś… Dobra, w tym temacie niczego nie jestem w stanie wymyślić. To pewne.

06. Coś mi mówi, że właśnie rozpocząłem szósty rok istnienia jako fan netaudio. Zarazem jest to szósty rok pisania na netmuzyce. I tak jakoś się z tym czuję… no sam nie wiem. Ogólnie to po cichu za mną w krok chodzi myśl, że się zaczynam powolutku dobijać do wieku średniego. Pukam do niego nieśmiało i echo zaczyna mi już odpowiadać: haloooo!. Stąd chyba to moje ulubienie ambientów, dronów, kosmicznych synthów i długich, rytmem/ bitem nieskalanych form.

07. Ale jeszcze się trzymam, po prostu z tym nie walczę. Właściwie nie walczę już (tak jak walczyłem, bo jakoś jednak walczę!) z niczym. To też znak. Znamienne to.

08. Zastanawiam się, czy nie sprawdził bym się jako prowadzący jakąś netaudiową audycję eteryczno- psychodeliczną w jakimś fajnym radio netaudiowo- krajowym. Tak niecyklicznie i nie on-line. I z minimum wtrętów gębą, ale jednak z nimi. Jak ktoś by przypadkiem coś zaproponował, to tym lepiej. Nie łudzę się jednak, ponieważ zaniedbania, których dopuściłem się na netmuzyce spowodowały spadek odwiedzin osób dotychczas zainteresowanych do okolic zera absolutnego.

09. Czym nie zamierzam się przejmować, bo czym jak czym- ale tym przejmować się nie zamierzam.

10. A moje motto nadal brzmi: „niewiele jest mnie w stanie zdziwić, ale niejedno potrafi mnie wkurwić„. No bo w końcu DJ Wkurf nie wziął się z żebra jakiegoś awatara! Czy jakiejś awatary, jak ostatnio polecano mówić. Gdzieniegdzie.

11. Netmuzyka w tej chwili ma taki łordpresowy templejt, że ojaciepierdole! No nie? Jest kompletnie nieblogowy, ale właśnie tak zamierzam dotrwać do 2012. Czyli jeszcze kilka tygodni.

12. Na netmuzyce piszę niewiele, ponieważ zajebiście lubię to! na fejsie i tam właśnie znajdują się polecajki. Ginące w syfie, jak to na fejsie, więc na razie na tym blogu nie podlinkuję łola Pierra Melą.

13. Moja ulubiona liczba. A jutro Mikołaja!

14. Brysk. Netaudiowy. Zdrowia & indżoj!

03
List
11

spieszmy się czytać blogi…

…bo nawet te najlepsze w niepamięć odchodzą…

SAD kurwa, sad story :(

ps. dziś nie miałem czasu nawet sie w dupala podrapać, nie mówiąc już o jakimkolwiek wnikliwym słuchaniu netaudiowych znalezisk. Co prawda towarzyszył mi pewnien downtempowy triphop początkowo, a na koniec skupiałem się przy mocno glitchowym i nieco przeeksperymentowanym ambiencie [zajebistym wszakże!], ale nie to, żebym dziś na ten temat cokolwiek miał więcej do powiedzenia.

Marvin zamknął swój niesamowity, jedyny w tej ‚branży’ tak konsekwentny blog. Jeden z nielicznych, co niesencje polecał i dzięki temu poleceniu netmuzyka miała jednego dnia niepokonaną jak dotychczas [i tak już pewnie zostanie] ilość odwiedzin. I na pewno wielu nowych czytelników zyskała…

Powróci? Chuja tam powróci. A jak powróci, to tak jak ja- jak patrzę na czytelnictwo tej odświeżonej strony, to mi niedobrze. Lepiej mi było [albo mniej niedobrze] jak sobie netmuzyka była przeszłością.

Ha! A Black Sweater, White Cat? …

o…

:) Się podniósł. To lecę poczytać i myk go do czytnika eresesów napowrót!

PS. Te tr.hopy i tego glicza polecę we łikędzie najbliższym, bo szkoda, żebyście o nich więcej nie wiedzieli. Bo to dobre nuty są. A ten glicz to nawet jeszcze lepszy!

A netmuzykę sobie będę prowadził tak, jak zamierzałem prowadzić netaudiocafe- bez ciśnienia, wyluzowanym ściegiem, zakosami, zrywnie i przebiegle. A niech se jest!

Na dobranoc wideo-zajawka pewnego miksu, który do ściągnięcia będzie zaraz po najbliższym weekendzie. I tylko zajawka, bo o samym miksie [i o zajawce również] postaram się napisać więcej na tak zwanych dniach.

 Zdrowia/ indżoj/ DJ Wkurf isindahałs!

29
Paźdź
11

zajawiam. poczytasz?

Kiedy startowałem z netmuzyką uważałem, że ambient nie jest dobrym gatunkiem muzycznym.
Ajdiem też. Też uważałem, że nie jest.

Kiedy startowałem z netmuzyką miałem 32 lata.
Albo rok mniej, nie pamiętam ;). W każdym razie nie miałem „dzieścia” tylko już „dzieści”.

Kiedy startowałem z netmuzyką prawie nie miałem dzieci*.
*ale zasadniczo już właściwie miałem, bo córka urodziła się 3 stycznia tego samego roku, a wystartowałem w grudniu, więc była już spora. Ale nic nie kumała, więc właściwie jej nie było. NATOMIAST TERAZ MAM DWÓJKĘ I KUMAJĄ KURRRRWA, i ambient i IDM to nie jest wg nich dobra nuta :( Podobno.

Potem wszystko się przewartościowywać zaczęło, i nadal się przewartościowuje.

Kiedy startowałem z netmuzyką netlabeli było kilkaset. Może. Mocno marginalnie można było całą scenę traktować wówczas. Podobało mi się to.
Kiedy startowałem z netmuzyką byłem bliski apopleksji- tak bardzo wierzyłem, że to będzie coś zajebistego.

Kiedy startowałem z netmuzyką było ciemno.

Teraz jestem pięć lat mądrzejszy (??) i bardziej zrównoważony (!?) i lepszy.

I- niestety dla Ciebie- jestem starym zgredem, który lubi ambienty, IDM i technoidalne deeeeeep-duby. Z rzadka feakowe psychodele, postrocki wszeteczne i inszą avant-gardę.

Kiedy startowałem z netmuzyką lubiłem jazz.
Nadal uwielbiam jazz.

_____________________

Następny wpis będzie konkretnie nuzyczny- tym chciałem zajawić się od nowa.

A jak się nie podoba- wypierdalaj, serio.

Mam to w dupie.

29
Paźdź
11

co to będzie, co to będzie?

No i proszę.
Było do przewidzenia? Było.

Ale po kolei.

01. Nowy blog powstał. Nadal stoi. Ale nie ma się dobrze, raczej niedobrze z nim. Serca nie było do niego. Niech sobie tam w tle dogorywa…
02. Pomógł mi jednak tamten blog zmienić alter-ego. I przekonać się do miksów.
03. Miks fajniejszy jest niż składanka [w pewnych sytuacjach]. I na pewno więcej frajdy jest przy kompilowaniu miksa, niż przy składaniu składanki.
04. Ostatnio grubo poszukujący jestem genialnych ambientów. Stary już jestem, bit mnie zaledwie tylko trąca, nóziom nie stukam właściwie, mało pląsam.

05. Pogodziłem się z rzeczywistością:
-„Eeee, rzeczywiście- jest chujowo”- powiedziałem sobie i się ze sobą zgodziłem jednocześnie.
06. I tym samym wróciłem na stare śmieci, bo wszędzie dobrze, ale niezupełnie.
07. A tutaj jest całkiem nieźle- zwłaszcza, że się wordpress wziął za siebie.
08. I poznałem bloggera- nie jest wcale zajebisty.
09. Jest gorszy niż może się wydawać.
10. I mam 357 nieopublikowanych albumów w poczekalni netmuzycznej.
11. I Niesencję być może jeszcze jakąś opublikuję.
12. Ale na pewno skoncentruję się na didżejce, jakem Wkurf!
13. Moja ulubiona liczba… czas start!

29
Paźdź
11

gotowi?

02
Lip
11

nowy blog

co niby jest, ale oprócz mnie nikt go nie widział- uwierz, jest.

Po co zatem piszę na netmuzyce? Z przyzwyczajenia. I tęsknoty, ponieważ nowy blog nie jest taki zajebisty jak netmuzyka.

Jest cokolwiek wtórny.

Nie ma bigla, jajec i zasmażki. Jest hermetyczny jak skafander Hermaszewskiego. Goły jak amatorskie porno.

I jest chujowy jak chuj.

Dlatego piszę na netmuzyce- może dzięki temu zrozumiem, że nie dzieje się dobrze? Może artykułując pisemnie swoje przemyślenia odnośnie coś wpadnie mi do głowy oprócz tego, że…

…epoka blogów o netaudio już minęła?




autor

linki które rządzą

  • Brak

wpisy które rządzą


%d blogerów lubi to: