Archiwum dla Maj 2008

29
Maj
08

niesencja #08, kobiety, wiosna i ten…

Jak pewnie da się zauważyć- mój blog z zamierzonego „profesjonała” schodzi na tzw. psy, czyli piszę sobie jak mi się podoba, nie zwracając większej uwagi na to, czy komuś jeszcze również. Albo inaczej- zupełnie olewając charakterystykę odwiedzin i kładąc laskę na Twoje upodobania.

Dlaczego? Bo czego bym z sieci nie wyczytał związanego z poprawą statystyk [a są wnioski z onych blogerowi jedynym ratunkiem w przypadku doła odwiedzin, który właśnie zaliczam] to i tak okazuje się, że znane i proponowane wszem rozwiązania mnie nie interesują. Zabiegi poprawiające traffic [wg porad tych, co to mają ponoć heavy traffic] polegają bowiem na lansacji bloga za wszelką cenę i nachalnie, komercjalizacji treści oraz adaptacji do społeczności dwazerowych [już- ponoć- trzyzerowych, sic!].

Dziękuję, jakoś mi nie po drodze. Taki ten blog więc chyba już musi być; bez -acji wyżej dupy nie podskoczę. Półtora roku działalności i nadal jeno kilkadziesiąt odwiedzin dziennie… Kontent jak widać sam się nie broni.

Moja droga/ miły mój! Nie dość, że netmuzyka traktuje o niszy, jaką nadal jest netaudio, to jeszcze nie zapodaję pop’u raczej. Ani rocka stricte. Ani disco zupełnie. Daję TO, CO MOIM ZDANIEM NAJLEPSZE W NECIE. Staram się nie oszukiwać– ani Ciebie, ani siebie.

Dobrze. Tyle tytułem wstępu, [lubię sobie przy pisaniu o niesencjach troszkę popłynąć, -5 punktów dla bloga za przynudzanie, w skali od 1 do 4] teraz natomiast zapraszam do lektury niniejszego wpisu: oto przed Tobą Nowa Niesencja, jak zwykle sprofilowana i miesiącami dopieszczana.

Ale pozwól, że wcześniej jeszcze jedna, mikra dygresja: Niesencje. Po co ja to robię?

Bo zawsze lubiłem składanki! Zawsze trochę czułem się didżejem, natomiast czas pokazał, że nie nadaję się do kręcenia imprez. Natomiast w przypadku selekcji do ściągnięcia słuchasz tej muzyki w samotności: w domciu, samochodzie, na rowerze. Lub nie w samotności, ale na własne życzenie. Lub wcale nie słuchasz, przecież nie nalegam! Natmoast nie możesz mieć mi za złe, że zjebałem imprezę tą swoją nie w temacie muzyką! Poza tym- to Cię nic nie kosztowało!

No to teraz o ósemce: uwielbiam Sade, Portishead lubię [to na początek, bo żona kazała]. Dianę Krall, Angelique Kidjio z przyjemnością. Katowałem Siouxie Sioux. Były czasy 4AD- Dead Can Dance, Cocteau Twins i This Mortal Coil. Przeżyłem fascynację Laurie Andersson, Niną Hagen i napocząłem lekko Diamandę Galas, że o liźnięciu Kate Bush nawet nie wspomnę. Kory jeszcze wczesnej posłuchiwałem, Maanaamu w sensie… Nosowska w późniejszych wcieleniach, Michelle Ndgeocello, czy jak jej tam. Ta laska ze Swans, nie pamiętam i nie chce mi się sprawdzać w guglach jej personaliów. Czasem Ursula Rucker. Rzadziej Ewa Bem. [Czy jak napiszę słowo Doda, to wzrośnie mi słupek? Zobaczymy, co na to gugle ;]. No i wokalistki nu-jazzowe, soulowe, chórki- długo by wymieniać.

Szczerze- zakochany jestem w kobietach. I w ich głosach. I tym razem to właśnie kobiece wokale, oczywiście śpiewająco bezinteresowne zapodaję w 12-kawałkowym, słodko-kwaśnym puddingu. Czemu puddingu? Bo rzecz cała w angielskim lingłydżu.

Nie będę rozważał całości punkt po punkcie- jedno wiedz! Same baby, różne wcielenia; raczej spokojnie– z naciskiem na „raczej” [jak to na niesencjach] i raczej dziwnie, z naciskiem na „dziwnie” [jak to na niesencjach]. Chociaż bez fajerwerków i przyjaźnie. Mdło nawet porcjami, ale uważam, że z umiarem. Bez dreszczy i bez znudzenia- klasyczny produkt miękko-półtwardy.

Co do prawnej strony przedsięwzięcia- tagi mp3 są jednoznaczne; nawet jeśli coś nie istnieje już w sieci- jest link do strony skąd pochodzi/ł oryginał. Jak na razie zdarzyło mi się, że kilka kawałków już nie funkcjonuje poza niesencją, ale nikt się z pretensjami nie zgłasza. Biorę to za dobry omen i robię swoje.

Traklista? A po co? Zassij z archive zipa– po rozpakowaniu wszystko stanie się jasne. Nie chcesz zipa ssać? Odtwórz sobie na last-fm, tam też zapodasz, ale nie w 192 tylko w 128 kbps, i to jeszcze na dodatek nie w jednej paczce. Co kto lubi.

A- tym razem celowo zakończyłem składankę takim tematem, że aż poczujesz się lepiej, gdy zapodasz wszystko jeszcze raz. To troszkę dramatyczne, ale sprawdź to- ostatni numer urywa się tak, że siemasz! Dziwne uczucie, przynajmniej ja tak doznaję.

Na koniec, ale po najważniejsze- okładka, którą widzisz powyżej powstała w aparacie i komputerze niejakiego Footszaka, co w Danii szkolił się i fotki robił [szkoli? robi? nie wiem…]. Dziękuję Footszaku tym samym po raz pięćdziesiąty!

PS. Znalazłem 19-cie dyskietek z moimi kawałkami [tworzonymi na FastTrackerze 2] z roku 1997. Cała późniejsza reszta poszła się jebać- była zgrywana na płytach CD basfa [teraz emtec- nie polecam], z których zlazła po latach powłoka… A szkoda, bo wiele perełek swego czasu skomponowałem [może znajdę jeszcze kasetę?].

Niebawem i o tem! Tymczasem polecam żeń-niesę i o jakiś komentarz poproszę!

Reklamy
29
Maj
08

a

A jednak trafiają nieliczni nikczemni na netmuzykę z wyszukiwarek. Metody bywają obłędne!

Jak widać, wystarczy wpisać pierwszą literę alfabetu, aby spośród- bagatela

wyników wybrać ten właściwy!

Dziękuję Ci, o anomimowy czytelniku! Lekko mnie przytkało, serio.

28
Maj
08

uniquetunes studyjnie

Tak tak, proszę ja Ciebie. Byliśmy- i jesteśmy- świadkami narodzin najbardziej konsektwentnej grupy netaudiomałolatów [bez urazy!], która to grupa wiele koncertując i co wybitniejsze płody swej twórczości publikąc za darmo- wreszcie nagrała esencję swej twórczości w profesjonalnym studio, pod okiem rzeczoznawców, producentów muzycznych i całej rzeszy reżyserów dźwięku, akustyków i specjalistów od masteringu.

Może trochę popłynąłem, może wynajęli sobie studio na 8 godzin i wszystko nagrali na żywca, a czuwał nad całością tylko cieć, coby ze studia nikt mu equipmentu nie wynius, sabaki? Kto to wie… Ważne jest jednak, że chłopaki, którym kibicuję od kiedy poznałem ich twórczość wreszcie zrobili coś na maksa profesjonalnego. I zamieścili to do ściągnięcia gratis w necie! To się nazywa podążanie w obranym kierunku!

Aranżacje może są mniej udane niż żywiołowe wykoanania na koncertach [które znam tylko z mp3 i jutuba], może dźwięki są bardziej poukładane i nie czuć w niektórych fragmentach zadziora- ale to nie jest zarzut! Jest odpowiednio i odpowiedzialnie. Panowie dorośli do muzyki, dojrzalej posługują się swoimi instrumentami [heee] i wciąż czuć w tym energię.

Nie pamiętasz, do czego nawiązuję? A otóż do tego i do tego wpisu. Śledzę ścieżkę ich muzycznej kariery [raczej chwaląc niż ganiąc], dopinguję ze swojego podwórka i życzę miliona ściągnięć tej płyty.

Chociaż z tym ostatnim może być problem, bo o ile znam Twoje lenistwo, to sobie darujesz klikanie w 13 linków, potem założenie katalogu, potem przekopiowanie… Tak, moim zdaniem to błąd, że w zipie można ściągnąć jedynie pliki w formacie flac [o tym, co to flac- przy innej okazji. Przy tej samej, co i o ape], bo taki zip flacowy to już potężne 300MB, a i nie każdy plajer na kompie Ci to odtworzy.

W każdym razie- i w odwołaniu do poprzedniej notki– takie rzeczy w netaudio potrafią człowieka postawić z powrotem na właściwe tory.

Więc kolejny wpis- nieeeseeencjaaa :)

27
Maj
08

policzyłem

dziś nieprzeczytane/ nieprzesłuchane rzeczy, które nagromadziły mi się w moim czytniku rss w operze. To nie jest fajna liczba.

Mam na dzień dzisiejszy do przesłuchania z grbsza 600 pozycji :( Samo netaudio, licząc wszystko, co nowe i wszystko, co ostatnio do czytnika dodałem.

Załóżmy, że połowa jest nie dla mych uszu. Załóżmy, że z tej połowy jednemu numerowi należy się miejsce na niesencji… Trzeba więc przesłuchać wszystko :(

Dobra- nadal połowa jest opisana gatunkami, więc takich np. eksperymentalnych i zarazem głębokich brzmień technicznych nawet [dla spokoju ducha] nie tykam. Ale- jak sam wiem- w dobie web 2.0, gdzie każdy nazywa rzeczy jak chce- co ja mogę wywnioskować z tagów? A może tam jakaś piękna wokaliza się pojawi wśród dronicznych padów? A może outro danego tech-dub’u podejdzie mii w dwójnasób?

Ty! Netaudio nam wybuchło!

Przestałem ogarniać, nie wiem jak szukać. Znajduję przypadkiem, miotam się, womituję, zachłystuję się! Pomocy!

Przy takim postępie w pojedynkę zginę…

26
Maj
08

krótko jak cholera

Znalazłem coś, co może Cię zainteresować. Bloga na blox’ie, takiego w temacie.

http://ccm.blox.pl/

No i fajnie mi się zaczął tydzień :) Przemiło, a Tobie?

25
Maj
08

na zlewa cz.2

Nuthre All Too Capable of Sustained Backwards Glances [pan014]

Cokolwiek kosmiczna zabawa samplami.

23
Maj
08

w nawiązaniu do gałuszkowego poradnika

Dziś Patryk postanowił uraczyć nas poradnikiem pt. „Jak założyć netlabel„. I chwała mu za to. Poza dość obszernym komentarzem [niechlujnym nieco, ale to w koncu tylko komentarz] który spłodziłem pod owym wpisem zdecydowałem, że popatrzę sobie na polskie netlabele. Właśnie dziś, teraz.

Wchodzę więc sobie do katalogu /mjuzik/free/publiqj/polska i mam tam… oj. Niewiele. Goc’a mam. Od marca zeszłego roku. No to go bach, w winampa!

Jest, owszem ów Goc na last.fm, jest i m.oon label na last.fm. Ale nie ma m.oon’a pod domeną labela :( Czy, jak w moim komentarzu u Gałuszki- czarny scenariusz bytu netlabelskiego się właśnie dopełniał? Z tego, co pamiętam ostatnia propozycja [piąta z pięciu] tegoż wydawnictwa miała premierę w pierwszym półroczu zeszłego roku…

Bajdełej- Goc’a sobie przypomniałem. Kawałek fajnej elektroniki. Może trochę mi brzmienia nie leżą, ale klimatycznie jest całkiem sobie. Nawet ze dwa numery kiedyś wybrałem do niesencji, ale gdzieś mi się ta wstępna selekcja musiała zapodziać [nie ma to jak korzystanie z kilku komputerów jednocześnie, bez przenośnego twardego dysku… Chyba będę musiał o tym pomyśleć w najbliższym czasie, ceny są już przecież dość przyjazne].

Dobra- Goc’a na dzień dzisiejszy kawałek po kawałku możesz sobie zassać z lasta- link masz wyżej. Okładkę też tam znajdziesz, a jak chcesz w większym formacie- to mam, ale na blogu publikować nie będę, bo mi się nie podoba ;)

No i poczekamy, zobaczymy, czy m.oon ma faktycznie przejściowe problemy techniczne, czy po prostu jesteśmy świadkami odejścia kolejenego polskiego netlabelu, jak np. śp. 9lives.pl [pamiętasz Memo i „Tę ostatnią niedzielę” z wszechpolskiej niesencji?].

No nieeee! Zaraz zaraz! 9lives obudził się z niebytu! No to nie jest tak do końca źle w tym naszym zaściankowym netaudio- na razie dżus i wielkie plany, po ponad roku zawieszenia, ale może znowu jakieś dźwięki usłyszymy! No, chba że to ten przedagonalny wzwód, o którym pisałem w komentarzu u Patryka…

Pozdrawiam, jeszcze ciepła załogo 9L!




autor

linki które rządzą

wpisy które rządzą


%d blogerów lubi to: