Archiwum dla Grudzień 2007

30
Gru
07

Izmar w pigułce, czyli zbiorowo po raz drugi

Kontynuując wątek ze wpisu poprzedniego przedstawić bym Ci chciał znalezioną dobre pół roku temu dyskografię artysty Izmara. Szkic notki w formie papierowej już nieźle wyblakł, czas więc najwyższy podzielić się znaleziskiem. I ważna rzecz na wstępie: archive.org ma jakieś problemy z serwerami- niedawno sprawdzałem i wszystkie niżej prezentowane płyty można ściągnąć, ale to się w każdej chwili może zmienić…
***************

tytuł: aze [mtw031]
label: mono 211
czas: 58:02
opis: z początku sennie, potem coraz bardziej bujająco, funk’owo, acid-jazz’owo, z bicikiem, melodyjnie, chillout’owo i wreszcie ambientowo
najjaśniejszy kawałek: aze-03

***************

tytuł: aze2 [mtw032]
label: mono 211
czas: 51:18
opis: najpierw ulubiony przeze mnie beat, potem atmosferycznie, dalej wdzięcznie, oszczędnie, z pogłosami, echem i rewelacyjnymi pętlami
najjaśniejsze kawałki: aze2-01 i aze2-02 oraz aze2-03 [znany z niesencji #03]

***************

tytuł: inception ep [dig011]
label: diggarama
czas: 15:10
opis: od chillout’u, poprzez d’n’b [z wokalem! mniam] do nienajlepszego właściwie końca
najjaśniejszy kawałek: g-brand

***************

tytuł: stuff ep [mtk135]
label: monotonik
czas: 16:48
opis: niekiedy eksperymentalnie, jednak jak zawsze genialnie podobierane sample i loop’y
najjaśniejszy kawałek: i just wanted you

***************

tytuł: conscious ep [mtk149]
label: monotonik
czas: 13:02
opis: najlepsza epka spośród prezentowanych- etnicznie, dżezowo, brejkbitowo i
najjaśniejsze kawałki: i walking i ippeoppe i weird friend– czyli wszystkie

***************

tytuł: secular ep [mtk165]
label: monotonik
czas: 22:08
opis: melodyjnie, bardzo melodyjnie… nawet za bardzo- ostatni numer, ten z dzwoneczkami- troszkę mnie mdli, ale za to moja córeczka bardzo go sobie upodobała
najjaśniejszy kawałek: funky sitar

***************

Podsumowując- przed Tobą prawie 3 godziny słuchania relaksującej elektroniki spod znaku downbeat’u z jazzowymi i etnicznymi smaczkami. Najlepszy chillout w necie- w sam raz na po-sylwestra ;)

Pozdrawiam serdecznie i do Siego Roku 2008!

27
Gru
07

W sumie zbiorowo po raz pierwszy.

Skoro dookoła wszyscy podsumowują 2007 pod jakimś tam kątem i ja postanowiłem dodać od siebie 3 grosze, a przy okazji zrobić remanent na twardym. Inauguruję więc niniejszym cykl wpisów: co miałem zrecenzować na netmuzyce w mijającym roku a do tej pory nie zrecenzowałem. Minimum treści, minimum formy, minimum wysiłku.
****

One Hour Before The Trip – Demo
Gatunek: grecki post-rock z gracją
Najlepszy numer: As You Were Missing – długi i momentami z przykopem
Label: niezależny
Opis: wszystko, co trzeba w tym gatunku: równo, przyzwoicie, elegancko… i niestety nic więcej.
****

Rotofobia – Demo
Gatunek: polski indie-rock głównie po angielsku
Najlepszy numer: Muszę już iść – może dlatego, że po polsku?
Label: niezależny
Opis: nie mam nic do powiedzenia. Odsyłam do Łukasza Kuśmierza.
****

Clicktrack Compilation.
Gatunek: pomieszanie z poplątaniem
Najlepszy numer: leciutki Freiraum – Fragilefeeling no i niszczący Env – Elcoto
Label: Alpinechic
Opis: skoro sam składam niesencje to nie będę kanibalizował własnego interesu :D Ale kompilacja jest przezacna!
****
Diaspora Sound System – We Are Not Machines
Gatunek: nie całkiem regałowa elektronika
Najlepszy numer: Late Night Sunlight – za wokal męski, acz seksowny bym powiedział
Label: Ajvar Records
Opis: no i właśnie. Tak długo zwlekałem z recenzją, że strona kapeli weszła w stan rekonstrukcji, a plików już nie da się ściągnąć… Najlepszy numer nie mógł znaleźć się na niesencji z uwagi na copyright, więc póki co- pozostaje myspace. A jak nie wierzysz, że taka płyta była, to patrz.
****

Emzk – Sessions #1
Gatunek: płonie Babilon
Najlepszy numer: Wy – jest na piątej niesencji, to wystarczająca rekomendacja?
Label: Afterbeat
Opis: cała sala se przypala
****

The Funky Dragonfly – Dawn In The Puppet Box
Gatunek: groovy-jazzy-funk zza Odry
Najlepszy numer: Worker – za klimat
Label: niezależny
Opis: wokalistka, trębacz, saksofoniści altowy i barytonowy, puzonista, klawiszowiec, perkusista, basista. Ot- taki band.
****
Ciąg dalszy [pewnikiem] nastąpi!

21
Gru
07

Niesencja #05. The fifth compilation by netmuzyka.com

Przyznam się bez bicia- ta część, piąta, wszechpolska i przekrajowa- rodziła się w niemożliwych bólach i cierpieniach… Tak ojczyźnianie powstała- umęczona, uciemiężona i narodów Werterem płynąca, czy coś. Mam jednak nadzieję, że mimo tego w odsłuchu kompilacja wyda Ci się spójna, wdzięczna i… Ale po kolei.

Po kolei to na pewno Mazurskie Zioła były na początku. I Szymczuk M. Potem Spisek– panowie zgodzili się [dziękuję!] na zamieszczenie swojego utworu mimo mojej nie do końca pochlebnej opinii o ich płycie „Jazz w każdej chwili”. Potem Muchy– Ci akurat mi odmówili tłumacząc się tym, że nowa wersja „Galanterii” ma się ukazać na wymarzonym, wolnorynkowym, studyjnym krążku [poczytajcie o nim tu i ówdzieniektórzy twierdzą, że to polska płyta roku], więc ta wersja co ja ją chciałem jest już be, demo i nie :(

Kompletując resztę zawartości wyhaczyłem skład Psio Crew i ich rewelacyjny kawałek Hajduk. Ci ostatni dali mi błogosławieństwo [wielkie dzięki ziomy!] ale koniec końców… jakoś radosne przytupywanie nijak nie licowało z lekko dołującym klimatem całości selekcji. Ale utwór cierpliwie czeka na swoją kolej!- pojawi się w przyszłości na planowanej składance debestofdramenbejsewer, czyli którejś z kolejnych Niesencji.

Nie Psio Crew, więc co? Miałem 9 zamiast planowych 10 numerów i było mi z tym źle :( Wreszcie netlabel 9lives.pl przyszedł mi z pomocą [pośmiertnie, k-sażaljeniju] i na horyzoncie pojawiło się Memo. Jak się okazało- kapela istnieć przestała, ale nagrania w archiwach muzyków pozostały- stąd masz jedyną w swoim rodzaju okazję posłuchać „To ostatnia niedziela” w żeńsko-wokalnej & lekko-trip-hopowej wersji. Z tego miejsca dziękuję Ci Jarku T., życzę powodzenia w nowych projektach i Wesołych Świąt!

Dodatkowo bez precedensu jest fakt zamieszczenia na jednej Niesencji dwóch numerów z tego samego netlabela, na domiar jeszcze- pod rząd! Mowa o labelu Audio Tong, o którym kiedyś pisałem, że jest dla mnie za trudny… No cóż, tylko świnia nie zmienia poglądów, jak mawia poseł… No nie, o polityce na netmuzyce? Paszła won!

Na zamknięcie rozpoczęcia prezentacji- refleksja: CZEMU? Czemu nie mogłem przez pół roku odnaleźć w necie więcej interesujących projektów z Polski i po polsku? Polskich artystów owszem- w netlabelach nie brakuje, jednak albo starają się być cosmo, albo uważają, że lepiej się nie przyznawać… Skąd to to?

Piąteczka „wyszła” akurat na Święta, więc talerz z odpadkami pewnie Ci nie obcy? Ale nie bierz tego zdjęcia dosłownie- po prostu okładeczka jest cacy, fajnie wyrychtowana przez izibrothera i zupełnie całkiem oddaje zawartość, oraz odwołuje się pośrednio do pierwszego akapitu wpisu niniejszego…

Stop. ZIP 67MB. Plejlista:

01-[Piszę do Ciebie SP]-SpisekPiszę do Ciebie wersja Themontera
02-[abn007]-EmzkWy
03-[Witaminy są potrzebne]-Mazurskie ZiołaBobrów Żeremie
04-[tng1028]-LeeDVDLenajgiwittuju
05-[tng1007]-Maciek Szymczuk feat. Joanna-Urga (Deep In The Woods)
06-[Supeł SP]-EsencerSupeł (Delif remix)
07-[Staromodni EP]-Memo-To ostatnia niedziela
08-[Diggin Deeper vol1]-Ludzie SmutniCzas Na Obiad
09-[Eqq021]MaoNupoetica
10-[Nordwave]-TrafficjamDrewno From Las rmx

Co ja mogę mieć jeszcze do dodania? Może tylko to, że uwielbiam wykorzystywać w kompilacjach kawałki, które pojawiły się już na innych składankach– jak numer jest zajebisty, to tylko lepiej mu to zrobi. Pozdrawiam, o Ludzie Smutni!

W zasadzie temat piątej, wszechpolskiej uważam za zamknięty. No, chyba że jakieś pytania?

19
Gru
07

Raczej organizacyjnie, a raczej okazyjnie

W oczekiwaniu na oczekiwaną od dawna Piątą Niesencję, może mało świąteczną, ale za to wszechpolską- dwa świąteczne składaki na święta.

 

Większa okładka i pliki w jakości 320 kbps za jedyne 2.50€. Wcześniejszy odsłuch możliwy na last.fm. Dla fanów electro i syth-popu. Więc nie dla mnie, ale czego nie robi się dla stworzenia świątecznego nastroju!

Np. słucha metroseksualnych rokendrolowców:

Okładka nieco większa, bo momentami dawałem temu radę, ale z tym rokendrolem to troszkę przesada.

Oczywiście nie życzę Ci jeszcze Wesołych Świąt, bo cały czas mam nadzieję, że pożyczyć jeszcze zdążę…

16
Gru
07

Endlos

Nasłuchałem się ostatnimi laty TYLE różnej muzyki twórców maści wszelakiej, że wzmogło to we mnie chęć ponowną samodzielnego komponowania, nagrywania i przetwarzania dźwięków. Lat temu naście na domowych komputerach za wiele nie dało się zrobić, instrumenty wszelakie były kwotowo poza moim zasięgiem, natomiast zespoły w których grałem zazwyczaj nie miały miejsca do prób, więc się szybko rozpadały… Przede wszystkim jednak możliwość zaistnienia ze swoimi nagraniami gdziekolwiek była nikła [jak i jakość ich rejestrowania, na marginesie mówiąc]. Toteż na długie lata porzuciłem gitarę akustyczną, basową i trackery na rzecz wyłącznie odsłuchiwania. I jakoś mam wrażenie- się osłuchałem wystarczająco. Dojrzałem na nowo, zobaczyłem TO światło! Teraz zatem czas na zaplanowanie zakupów…

Rozważam co najpierw powinienem sobie sprawić- klawiaturę sterującą midi z jakimś softowym sekwencerem i bankami brzmień, czy może elektro-akustyczną gitarę? Czy raczej niepośledniej klasy mikrofon pojemnościowy ze statywem? [nie, nie do śpiewania– do perkusjonaliów]. No bo proste, że podstawą będzie- przy jakimkolwiek zakupie- dodatkowo dobra, stereofoniczna karta muzyczna.

W wolniejszych chwilach sprawdzam więc parametry i ceny sprzętu i stwierdzam nie bez zdziwienia, że amatorskie studio domowe można już sobie za stosunkowo nieduże pieniądze zorganizować wysyłkowo. A potem tylko grać. A wcześniej znaleźć na to czas :(

Dobra, się wynurzyłem [mam nadzieję, że żona tego nie przeczyta ;]- teraz do rzeczy: czy Endlos pamiętasz? No to tym razem się zdziwisz. Mnie w każdym razie korzystnie chłopaki zaskoczyli.

Spakowanego pliku nie ma, więc nie pozostaje Ci nic innego, niż klikać po kolei:

01 firlefanz
02 renne durch dein leben
03 gestern warst du anders
04 hallo welt
05 tapetenwechsel
06 ichundheutfrüh
07 pustekuchenblume
08 so ein langer name und dann…
09 hast du viele hast du keine
10 ich bin dur
11 ist das alles
12 was bleibt

Mam wprawę w linkowaniu, nie? :)

_____________uuuuups!?

Przedziwne. Najedź proszę na któryś z powyższych linków… Jakie rozszerzenie ma plik? Mp3? A teraz kliknij. I co? I mpeg? WTF? Nie lubię muzyki w mpeg’ach… Też Ci się tak robi z tymi linkami?

Znalazłem więc takie rozwiązanie- jak poprzednio przeze mnie publikowana EP’ka Endlos, tak i kilka numerów z tej płyty znajduje się w katalogu netlabelu 1Bit Wonder. I jest zip!

To  exclusive live versions of five tracks from their last CD”. Same rodzynki, za wyjątkiem pierwszego numeru, bo takich zniekształceń jakoś nie przyswajam za dobrze. Jednak mam jakieś dziwne wrażenie, że numery z EP’ki i te same z oficjałki są dokładnie identyczne. Albo mi się już na słuch rzuciło…

13
Gru
07

Trzy strzały z cichej armaty wymierzone w Polskę!

Tym beznadziejnym i patetycznym tytułem, w ramach przygotowań do premiery piątej, wszechpolskiej Niesencji [ten przymiotnik na „wu”- uwielbiam] oraz brakiem czasu i weny na regularne wpisy- niniejszym retrospekcja pt. netaudio po polsku. Nie pierwszy już raz zresztą, i zapewne nie ostatni.

Po 1.- dostałem maila od niejakiego Pawła Grabowskiego. Skąd do mnie miał namiar? Nie mogę sobie przypomnieć niestety. Znamy się widocznie? Nie sądzę. Jakaś zapomniana subskrypcja? Wszystko jedno- skuszony ładnym wyglądem jego nowej strony, którą nawiasem mówiąc w owym mailu się chwalił- zaciągnąłem na twardy jedno z dzieł tegoż artysty.

Echem… Klimat w pełni oddaje powyższa okładka- nie jest wesoły. Tytuł też taki raczej niespokojny. A muzyka? Otóż ulokowana jest wśród głębokich zewów i niskich dronów sonicznych, podlanych sokiem z hipnotycznych szeptów oraz dalej bla bla bla. Przecudowna jest ta nowomowa, nieprawdaż?. No dobrze- nazwijmy rzecz po prostu 13 minutowym quasi-dark-ambient’em, EP’ką wydaną przez netlabel Darkwinter. Do ściągnięcia po kliknięciu w okładkę. 8/10 w skali mroku.

Po 2.- obiecany już jakiś czas temu nowy twór Mazurskich ziół.

Hmm… Deja’vu? Nie to, że nieprzyjemne jest to uczucie, ale kompletnie niczym nie zostałem zaskoczony tym razem przez Pawła [no patrz, znów Paweł :]. Wszystko to, co napisałem w lutym i sierpniu nadal jest aktualne: gitarowo-minimalistyczne brzmienie jak najbardziej mi się podoba, styl dojrzewa, eksperymenty nabierają smaku… Ale nic nie mam do dodania.

Mam natomiast dla Ziół pewną propozycję związaną z tym, że nie istnieje już netlabel DiSfish, na którym Mazurskie się promowały były. Mam całkiem niezły pomysł- niedługo postaram się napisać o szczegółach [najpierw porozmawiam z kompozytorem]. A póki co- klik w okładkę, i ciągnij zipa. Zwłaszcza dla [troszkę harcerskiego, ale przemiłego] utworu „Czerwiec nie jest słoneczny w tym roku”.

I na koniec rzecz, gdzie dźwięki się snują.

Kastylijski Error! Lo-fi Netlabel, bliżej mi nieznany [co pewnie wkrótce nadrobię] zaserwował bardzo spokojną i melancholijną płytę niejakiego Tomka Bienia, w tym wcieleniu podpisującego się jako So Quiet. I znów: cóż, rozczuliło mnie to lo-fi, senność, oszczędność środków wyrazu i wyczucie klimatu. Chociaż porównanie do Sigur Ros i Mum, którym zachęcić chcą twórcy netlabela jest nieco naciągane. Co nie ujmuje ani punktu z tych ode mnie nadanych 7/10. Czemu siedem? Bo te lepsze numery Tomka pewnie są zachowane dla wydawnictw z jego home.pop.rec.

No to tyle. Choć w zasadzie każda z tych płytek jest zupełnie niezależną, odrębną formą, to równie dobrze radzą sobie wszystkie na wspólnej plajliście. I Tobie to kameralne rozwiązanie polecam. Bez nuty obciachu.

07
Gru
07

Iambic² – Under These Stars, We’ll Sleep Again [laridae031]

Iambic to znaczy jambiczny. Wiersz w sensie. A jamb to nie trochej. Tyle się dowiedziałem przeszukując polski net w poszukiwaniu krajowej recencji tej płyty. Serio- myślałem, że już ją znalazł i opisał jakiś emo-nastolatek na swoim blogu. Ale nic nie znalazłem. Tylko o tych stopach metrycznych poczytałem, choć mądrzejszy od tego nie jestem.

Aha [to miało być na wstępie]- niektóre pliki z tego zipa wieszają mi Winampa. Windows Media Player daje im radę, ale wolałem sobie kolejny raz zrekodować mp3 [polecam RazorLame– właściwie bezstratnie działa] niż używać WMP. A może to wina mojego sprzętu? Ale do rzeczy.

Okładka mówi sama za siebie- muzyka jest deszczowa. I na tym stwierdzeniu powinienem zakończyć recenzję, ponieważ dalej okaże się, że właściwie to ja nie jestem całkiem przekonany do tego typu muzyki… Jest bowiem przeładowana emocjami, za ładna jest, zbyt estetyczna. Momentami cukierkowa. Melancholijna, liryczna, melodramatyczna. Właściwie tylko dwa numery się wybijają na korzyść, szósty z fajnym beate’m i siódmy nienachalnym shoegaze’m. Dobra, ewentualnie jeszcze dwójka. Ale nie są to niesencyjne kawałki.

Mimo wszystko rzecz warta jest uwagi, zwłaszcza jeśli jesteś fanem Sigur Ros czy Mum– wyraźne wpływy obydwu zespołów słychać tu co drugą nutę. To oczywiście nie jest zarzut- zespół jest naprawdę dobry na swoim poletku, post-produkcja też postarała się o szlif. Zasłużone 9/10, chociaż często do tej płyty wracał nie będę- jakoś obce mi są od jakiegoś czasu tego typu emocje. Ale na pewno napiszę jeszcze o jakiejś pozycji z netlabelu Laridae.

Na koniec podróż sentymentalna- najlepszy moim zdaniem kawałek wspomnianego Sigur Ros z płyty Agaetis Byrjun- Anioły chodzące we śnie. Płaczesz?




autor

linki które rządzą

  • Brak

wpisy które rządzą


%d bloggers like this: