13
Gru
07

Trzy strzały z cichej armaty wymierzone w Polskę!

Tym beznadziejnym i patetycznym tytułem, w ramach przygotowań do premiery piątej, wszechpolskiej Niesencji [ten przymiotnik na „wu”- uwielbiam] oraz brakiem czasu i weny na regularne wpisy- niniejszym retrospekcja pt. netaudio po polsku. Nie pierwszy już raz zresztą, i zapewne nie ostatni.

Po 1.- dostałem maila od niejakiego Pawła Grabowskiego. Skąd do mnie miał namiar? Nie mogę sobie przypomnieć niestety. Znamy się widocznie? Nie sądzę. Jakaś zapomniana subskrypcja? Wszystko jedno- skuszony ładnym wyglądem jego nowej strony, którą nawiasem mówiąc w owym mailu się chwalił- zaciągnąłem na twardy jedno z dzieł tegoż artysty.

Echem… Klimat w pełni oddaje powyższa okładka- nie jest wesoły. Tytuł też taki raczej niespokojny. A muzyka? Otóż ulokowana jest wśród głębokich zewów i niskich dronów sonicznych, podlanych sokiem z hipnotycznych szeptów oraz dalej bla bla bla. Przecudowna jest ta nowomowa, nieprawdaż?. No dobrze- nazwijmy rzecz po prostu 13 minutowym quasi-dark-ambient’em, EP’ką wydaną przez netlabel Darkwinter. Do ściągnięcia po kliknięciu w okładkę. 8/10 w skali mroku.

Po 2.- obiecany już jakiś czas temu nowy twór Mazurskich ziół.

Hmm… Deja’vu? Nie to, że nieprzyjemne jest to uczucie, ale kompletnie niczym nie zostałem zaskoczony tym razem przez Pawła [no patrz, znów Paweł :]. Wszystko to, co napisałem w lutym i sierpniu nadal jest aktualne: gitarowo-minimalistyczne brzmienie jak najbardziej mi się podoba, styl dojrzewa, eksperymenty nabierają smaku… Ale nic nie mam do dodania.

Mam natomiast dla Ziół pewną propozycję związaną z tym, że nie istnieje już netlabel DiSfish, na którym Mazurskie się promowały były. Mam całkiem niezły pomysł- niedługo postaram się napisać o szczegółach [najpierw porozmawiam z kompozytorem]. A póki co- klik w okładkę, i ciągnij zipa. Zwłaszcza dla [troszkę harcerskiego, ale przemiłego] utworu „Czerwiec nie jest słoneczny w tym roku”.

I na koniec rzecz, gdzie dźwięki się snują.

Kastylijski Error! Lo-fi Netlabel, bliżej mi nieznany [co pewnie wkrótce nadrobię] zaserwował bardzo spokojną i melancholijną płytę niejakiego Tomka Bienia, w tym wcieleniu podpisującego się jako So Quiet. I znów: cóż, rozczuliło mnie to lo-fi, senność, oszczędność środków wyrazu i wyczucie klimatu. Chociaż porównanie do Sigur Ros i Mum, którym zachęcić chcą twórcy netlabela jest nieco naciągane. Co nie ujmuje ani punktu z tych ode mnie nadanych 7/10. Czemu siedem? Bo te lepsze numery Tomka pewnie są zachowane dla wydawnictw z jego home.pop.rec.

No to tyle. Choć w zasadzie każda z tych płytek jest zupełnie niezależną, odrębną formą, to równie dobrze radzą sobie wszystkie na wspólnej plajliście. I Tobie to kameralne rozwiązanie polecam. Bez nuty obciachu.


2 Responses to “Trzy strzały z cichej armaty wymierzone w Polskę!”


  1. piątek, 14 Grudzień 2007 o 13:19

    so quiet…jeszcze kilka takich płyt i trzeba mnie będzie farmakologicznie odmulać :-/ co nie zmienia faktu, że płytka fajniutka! Senny soundtrack do zajęć wszelakich. Nieabsorbujący. Szkoda że taki krótki…Dzięki.

  2. piątek, 14 Grudzień 2007 o 21:22

    a ja odczułem dziś wyraźnie, że jeszcze kilka takich płyt i powrócę do praźródeł :)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


autor

wpisy które rządzą


%d bloggers like this: