Archive for the 'żarcie' Category

06
Kwi
11

bardzo fajne kluchy

i do tego gulasz. A kawałek stąd.

04
Lu
11

zatonatomiast, zamiast postrocka- hallucigenia to i owszem

Ja nie wiem. Sam nie wiem, więc obawiam się, że nie wiem również, czy Ty to wiesz… No bo skąd w końcu możesz to wiedzieć, skoro dowiadujesz się właśnie teraz i ode mnie, o co pytam?

Dobrze zacząłem? Nie wiem.

Że pytam o co? A… Bo lubisz pływać w rozmaitych i przeróżnych ambientach? Się lubujesz w kąpielach sonicznych, przerywanych bąblem bitu albo ukwaszonych samplem znikąd? Rajcuje Cię lekko nieokiełznana przestrzeń dusznych dronów zachowana w zerojedynkowej postaci i podana jako pasta? A jak tę pastę musisz czasem pogryźć- dajesz radę? A jak podczas tego gryzienia musisz uwierzyć, że nie boli, to co się z Tobą dzieje? Jak ucho? Jak uzębienie?

Na te i zapewne też inne pytania należy odpowiedzieć sobie przed, lub w trakcie, albo po przesłuchaniu dwóch [a która lepsza? a skąd pomysł na takie zestawienie? a gdyby to zapuścić na shuffle? też by dawało radę?] składanek audioterrora.

Masz do czynienia z [łącznie] 34 kawałkami radykalnymi w swym niehardkorze. Ale- co by nie mówić i o co nie pytać- konsekwentnymi w wyborze. A kilka TOP-RARYTASÓW przy okazji zapoznasz, jako i ja. A po zapoznaniu zassałem.

A teraz- o ile wogóle moje teksty są choć w jakimś stopniu do zakumaczenia…

Pytanie na łikęd: gdzie są linki do dałnlołdu!?!

Dla znalazców nagroda w postaci linków do dałnlołdu.

Zdrowia & indżoj!

Dla niepoznaki dodałem ten wpis również do kategorii "żarcie".
Ale ciiiii...
02
Sier
10

czyli moc

Przepisu na ogórki z czili i czosnkiem nie zamieszczę, bo już zrobione i zdjęć nie miałem czasu napstrykać przy okazji [12kg robi swoje, zwłaszcza że na każdy 1kg ogórków trzeba dać 1 główkę czosnku przeciśniętą przez praskę… a to jest dość pracochłonne. I kleją się palce].

Ale dziś wróciłem do tego sklepu, gdzie kupowałem sproszkowane chilli– bo takie się właśnie dodaje do tychże ogórków [w ilości łyżeczka + ewentualny ciut* na każdy ich kilogram]. A do sklepu wróciłem, ponieważ kupując sproszkowane mój wzrok zatrzymał się na dłużej na opakowaniu, zdjęciem którego postanowiłem się podzielić.

Słabe?

Dobra, napiszę jednak co masz zrobić, by cieszyć się najlepszą postacią ogórkowej sałatki jaką znam: ogórki kroimy w słusznej grubości plastry, bez uprzedniego ich obierania. Potem wkładamy je do miski i solimy [2 łyżki soli na 1kg ogórków].  Po kilku [6-8] godzinach odlewamy słoną wodę, wyciskamy do miski czosnek, sypiemy tam chilli [proporcje powyżej] i mieszamy.

Zalewa to: 15 łyżek oleju, 1 kg cukru, 2 szklanki octu 10%– proporcje na każde 4kg ogórków. Gotujemy, gorącą cieczą zalewamy ogórki upchnięte w słoikach, zostawiamy do przestygnięcia. Jeść można od następnego dnia… aż się nie skończą [bez obaw- nie mają szans się zepsuć, jeśli zamknięte są szczelnie].

*uwaga na to „ciut”! To może przywołać szatana!

PS. dziś miało być bezmuzycznie, ale niedawno na wykopie pojawił się poniższy brysk, więc choć nie si-si, to go pod ten stronk zapodam. Bo mocny!

30
Lip
10

ni to leczo, ni ratatuj

No bo leczo to ponoć taka potrawa. A ratatouille taka klasycznie. Gugiel dodatkowo podaje przepisy na tysiące wariacji na te dwa tematy, jednak jeśli nie chce Ci się guglać lub akurat wgulało Cię na netmuzykę- zapodaj poniższego klasyka emeliksowego. Smacznie, prosto i bez konserwantów [oraz żadnych dodatków typu fix czy pomysł na. No bo takie rzeczy to nie tutaj].

Moja rodzina nazywa to danie mimo wszystko jednak leczem. Leczo na to rzeczem. I niech tak pozostanie; czytającym to [z zastosowaniem translatora of kors] ortodoksom znad Balatonu mówimy ewentualnie „przepraszam”. Przecież Pan Fjużyn w kuchni jest- let’s start!

_________________________

To co na zdjęciu obok za chwilę trzeba w odpowiedniej kolejności podziabać i we wspólnym garze zgodnie z poniższymi zasadami upichcić.

Ale do zestawu z foto potrzebujemy jednakowoż jeszcze przygotować ingrediencje słabo się na zdjęciach prezentujące, czyli:

  • 1/2 kostki smalcu. SMALCU. Tak. Olej w tym przypadku olej, szczerze Ci odradzam. Szmalec tutaj jedynie podchodzi. Cóż, na coś trzeba umrzeć ;)
  • 5 z czubem łyżek sproszkowanej słodkiej czerwonej papryki że pominę przecinki.
  • sól; tyle ile trzeba- akurat tej potrawy należy próbować podczas gotowania.
  • pieprz- najlepiej kolorowy i mielony nad garem. Ale jak brak, to może być ten zwykły, czarny, zwietrzały, zmielony, z torebki.
  • + jeśli coś Ci jeszcze do tego pasuje- też dodaj. Ale moim zdaniem potrzeby nima. Wierz mi.

Podstawą są mimo wszystko pomidory- nie papryka, choć oczywiście bez niej to będzie zupełnie nie to danie. Ale pomidory są konieczne– nie koncentrat, nie keczap, nie przecier, nie sok- pomidory z krzaczora lub puszki.

Te z puszki właściwie nie wymagają obróbki- można je ewentualnie rozdrobnić nieco; natomiast te z krzaka [no ok- z bazaru/ sklepu] należy pozbawić skórki. Aby było łatwo tego dokonać, należy zrobić tak:

czyli zrobić znak krzyża nożem na dziubku, delikatnie. Potem zalać wrzątkiem, odczekać… i jeśli się spieszysz, to odlać gorącą i dolać zimnej wody. Lub poczekać aż woda przestygnie- tak robię, zajmując sie w międzyczasie resztą.

Skórka z pomidorów prawie-bez-problemu złazi bez użycia jakichkolwiek narzędzi kuchennych. Potem trzeba się tylko pozbyć tych zdrewniałych części od łodyżek, pokroić rzecz niedbale- i już.

A wcześniej- roztapiamy smalec na patelni i wrzucamy na nią pokrojoną w grubą dość kostkę kiełbasę. Nie tę drogą czy najpyszniejszą- kupmy tę akurat, którą lubimy sobie zjeść usmażoną np. w jajecznicy. Toruńska, śląska, podwawelska etc. Zwyczajna jest za zwyczajna moim zdaniem, ale przecież bywają i w tym segmencie rarytaśne zwyczaje!

Cebula też powinna być w kostkę grubą. W półplastry też będzie ok. I w cienkie plastry też- i tak się rozgotuje, bo rozgotować się powinna. Czosnkiem też nie ma co sobie zawracać gitary- ząbki jeszcze w łupinie lekko miażdżysz szerszym końcem noża, w palcach  zdejmujesz płaszczyk i kroisz byle jak na kawałki. Potem go w chwilę za cebulą wrzucasz do smażącej się kiełbasy.

Jak się wszystko już odpowiednio zarumieni i zeszkli przerzucasz zawartość patelni do większego garnka/ rondla etc. Wsypujesz paprykę w proszku i rozpuszczasz ją w tym tłustym i pysznie pachnącym  półprodukcie. Potem kroisz strąki papryki na pół, wyrywasz paluchami to zielone z łodygą i większością pestek. Każdą połówkę myjesz pod bieżącą wodą, pozbywając się reszty pestek. Kroisz jak widać na zdjęciu. Potem do gara i po jakichś 15 min duszenia zalewasz to breją pomidorową.

Cukinię lubię nierozpadniętą, więc kroję ją grubo i dodaję z pestkami. Robię to pod sam koniec gotowania, kiedy papryka jest już prawie docelowo miękka. Cukinii potrzeba 10-15 minut, w międzyczasie całość należy do smaku dosolić i popierzyć.

Można dodać 1/2 litra rosołu i jeść jak zupę. Można pod koniec mocno przegotować i jeść łyżką. Można dodać chilli i spocić sie na ostro. Można podawać z grubym makaronem, chociaż preferuję pieczywo. Można mrozić i zjeść zimą. Można paprykę wcześniej upiec i obrać ze skóry [i zjeść jak zupę]. Wiele można, ale przedstawiłem rozwiązanie wg mnie najpyszniejsze. A najlepsze po ostygnięciu i kolejnym podgrzaniu– ale bez zagotowania!

_________________________

A w kuchni podczas przygotowań przygrywał sobie w kółko elektryczny jazz- generalnie zajebisty, momentami monotonny, momentami ociekający geniuszem. Mowa o płycie Dj’mvIndian Songs.

No i cóż że on nie z Wengrzech?

24
Lip
10

ogórki diżą

Nie, jednak nie będę prowadził osobnego bloga o tematyce żywieniowej- nie miałem do tej pory na to czasu, to nie będę go miał i kiedy indziej. W zamian po prostu niniejszym wprowadzam na netmuzyce kącik kulinarny.

Chociaż może niektórzy pamiętają drugą odsłonę tego bloga, gdzie przepisy i podobne wątki jedzeniowe raz na jakiś czas się pojawiały? Ok, zapewne niewiele osób to kojarzy- nie ważne. Start.

_________________________________________

Połowa lata- czas rozpocząć przygotowywanie przetworów. Dziś ogórki w musztardzie- pyszny, słodko-kwaśno-ostry dodatek do mięs.

  • 3kg ogórków gruntowych kroimy wzdłuż w ósemki. Jeśli są to „wieloryby” to usuwamy z nich pestki [łyżeczką, po przekrojeniu ogórka na pół]. Następnie dość szczelnie upychamy nasze ogórkowe słupki w słoiki.
  • Do każdego słoika wrzucamy liść laurowy, kilka ziaren kolorowego pieprzu, ziarenko ziela angielskiego, parę nasionek kolendry i gorczycy.
  • … a ponieważ miałem jeszcze sporą cukinię to dwa słoiki wypchałem słupkami cukiniowymi. Oczywiście bez pestek.

  • Do gara wlewamy  zimną wodę, 6-7 szklanek.
  • Octu [spirytusowego 10%] szklankę.
  • Cukru tę samą szklankę, czubatą.
  • Niespełna 3 łyżki soli.
  • Gotujemy te składniki, na koniec dodajemy około 200g [mały słoik] musztardy dijon. Albo innej, ale osobiście innej nie uznaję.
  • Zalewamy słoiki z ogórkami. Zakręcamy.
  • Pasteryzujemy chwilkę, tak na wszelki wypadek.

Za kilka/naście dni powinny być już akurat do jedzenia. Jak nie zapomnę, to zamieszczę fotkę z gotowcami podanymi do obiadu.

_________________________________________

A co do tego muzycznie? Mi przygrywał między innymi Chill Carrier ze swojej ostatniej płyty– muzyka tła, idealna do kuchni, idealna na tę porę roku! I łagodząca ostrość zalewy ;)

Smacznego!




autor

linki które rządzą

  • Brak

wpisy które rządzą


%d bloggers like this: