Archive for the 'improvisation' Category

28
Gru
10

Niesencja #16. The sixteenth compilation by netmuzyka.com

Netmuzyka rozpoczęła piąty rok bytowania nie tak dawno temu… I na dosmaczenie tego faktu przygotowana została 16 część serii kompilacji pod już-każdemu-wszystko-mówiącym-tytułem: Niesencja.

Co dość ważne: jest to piąta kompilacja która powstała w 2010 roku, czyli zamierzeniom stało się zadość. I oby w przyszłym roku nic się nie zjebało na tyle, by pięć kolejnych udało się zapodać w sieć… Tego sobie między innymi życzyć chciałbym na ten Nowy Rok.

__________________________________

No dobrze- ale cóż to za składaczek jest, ten szesnasty?- zapytasz zapewne. A no jest to składaczek kompletnie jazzowy!- odpowiem bez zastanowienia. Wyłącznie jazzowy, konsekwentnie jazzowy i wręcz jazzowo-jazzowy. Z różnych odmian tego przezacnego gatunku czerpiący i udanie w trzynastu utworach zamknięty.

Ale- bynajmniej nie hermetyczny! Nie stylistycznie hardkorowy! Gdzie tam Niesencji do tego typu gwałtowności tudzież inszego karate w ucho! Na półtwardo jest [jak zwykle], ale tym razem raczej dla lubiących jazz. Lub dla takich, co go zamierzają polubić i się nie boją. Albo i się właśnie boją… kto tam wie.


CLICK ON COVER TO DOWNLOAD

Zanim przystąpisz do obczajania plajlisty kliknij proszę- niech się zaciąga, po co zwlekać. Wiesz przecież, że warto!

A następnie zwróć proszę uwagę na zmianę układu podstrony „Niesencje”, do której link która dostępny jest na sidebarze. Jak zauważysz została dość istotnie przeformatowana- i to nie jest koniec jeszcze! Zdaje mi się bowiem, że jest teraz bardziej czytelna i zachęcająca do zasysu, nie? Tylko za długo się ładuje, pracuję nad rewolucją w tym temacie.

A teraz meritum!

__________________________________

01. Van Zalman – JZ1
02. Fonetik – Claris
03. Anikina Kate – Shadow Of Fear
04. In-Fusion – Tu-tu-pà
05. Stan-X – Delta
06. Revolution Void – Obscure Terrain
07. Black Gold 360 – Taxes, Death & Trouble
08. Done Been – Saltwater Coma
09. Arnaud Martin Jazabana – Wakapou
10. Jazz Oil – Traffic Man
11. Streets Of Acid – Under The Hood
12. Dimitris – Look What I Found While Cleaning
13. Rushus – Crimson Turtles

__________________________________

Tak przedstawia się całokształt, złożony z kawałków częściowo znanych z netmuzyki, w większości znanych z innych blogów netaudio + kilku właściwie nieznanych i wygrzebanych z netmuzycznych czeluści. Do źródła dostaniesz się klikając powyżej na nazwę utworu. Ponadto link do źródła znajduje się w każdym z plików mp3 w metadanej „komentarz”.

Dla lubiących poczytać- poniżej o każdym z utworów słów kilka:

01. Intro miało być charakterystyczne i nie pozostawiające wątpliwości- jeśli się spodoba, spodoba się reszta kompilacji- pomyślałem sobie. Zatem intro jest charakterystyczne.

02. Zaraz potem łagodząc nastrój jednym z moich ulubionych nagrań z obszaru netaudio-jazzu. Długo i rozmaicie wije się ten wałek, pod koniec tworząc elektroniczny klimat przy którym za każdym razem mam ciary.

03. I zwrot następny-  gitarowy jazz-rock. A w zasadzie tzw. fusion.

04. Podobnie jak następny kawałek, który jest niejako przedłużeniem wątku z numeru poprzedniego. Tym razem zdecydowanie fusion.

05. I pozostajemy w klimatach fusion… Stara miłość nie rdzewieje!

06. Jesteśmy w połowie stawki- jak z fusion przejść na electro-jazz? A posłuchaj, ten kawałek w naturalny sposób przerywa ciąg wprowadzając do odsłuchu tzw. „nowe brzmienia”.

07. I pozostajemy w kręgu owych „brzmień nowych”- nie na tyle jednak brzmieniowo nowych, by nazywać je „nu-jazzem”.

08. Chociaż niedaleko takim elementom do downbeatu. Ale nadal przecież jest to pełnokrwisty jazz!

09. Pełno- i ognistokrwisty! Współczesny, ale jakże tradycyjny… Improwizowany tak umiejętnie jak tylko to możliwe.

10. Aż w końcu funkowy- bo składak jazzowy bez funku to jak porno bez seksu.

11. To też funkowe? Nooo… Funkiem podszyte, mocno garażowe jakieś, niedotarte, brudne jakieś, kwaśne i zajebiste.

12. Po kwaśnym coś łagodnego. Może to jest właśnie „nu-jazz„? No jest raczej.

13. A to? Co to za outro? A to progresywny jazzu odłam w swojej melancholijnej odsłonie. Akurat na zakończenie i wyciszenie…

…aby pozwolić składance zapodać się od początku tym dość brutalnym wejściem!

__________________________________

Co dalej w temacie Niesencji? Kto wie- mamy z Agentem P. jedną w zawieszeniu… A poza tym to chilloutu w poczekalni niesencyjnej naliczyłem 200 z górką utworów, postrocka mi się nagromadziło masę [niebawem zacznę promować co poniektóre płyty- jest tej gitary w sieci całkiem niemało], o ilości ambientu w sieci nie ma co gadać… Alernatywnego popu też mam pod dostatkiem, psychodelicznego odjazdu w katalogach poczekalniowych nie brakuje, mam również wciąż nadzieję zrobić kompilację o złym tripie z Agentem B. Coś niecoś było na rzeczy w temacie akustronicznym z Agentem A., ale…

Dobra- na pewno będzie się działo. Póki co- klikaj w okładkę, słuchaj i delektuj się- usłyszysz, że warto!

Zdrowia & indżoj!

Reklamy
02
Maj
10

pocałuj i proś o więcej. ssij.

Kompletnie pojebany netlabel.
Absolutnie niszowy, awangardowy…
Klęknij. Kliknij w okładkę. Słuchaj.

Nie podnoś głowy.
Zwróć uwagę na last number.
Indżoj?

20
Sty
09

zeszłoroczny dzeż [3]

Co prawda nosiłem się z zamiarem opublikowania jedenastej niesencji zanim adres mojego bloga zniknie z konkursu na blog roku 2008 [trzecia tura nie dla netmuzyki przecież ;] to jednak selekcja nie jest ostatecznie mię zadowalająca, więc odczekam jakiś czas i popracuję nad nią jeszcze.

Cykl netdżezowy w takim układzie dziś popchnę do przodu, bo wartościowych nutek nie ma co dla siebie trzymać, nie?

No to jedziemy: na początek Plaistow, chociaż w chwili gdy ssałem tę płytę skład nazywał się Johann Bourquenez Trio. I w tej właśnie wersji okładkę zapodam poniżej

bo taką sobie przygotowałem i się do niej przyzwiązałem emocjonalnie :)

Ok, parę słów o dźwiękach: drugi numer najlepszy, czeka na niesencję. Reszta też zacna, bo to w końcu pianino, bas i perkusja. Raczej improwizacja- od czarodziejskich subtelności po twarde dysonansy. Więcej nie napiszę, bo jak wiadomo powszechnie- nie umiem pisać o dżezie. Wcale.

Offtopic: okładka tym razem leży nie na fotothnigu tylko na serwerze wordpressa. Dlaczego? Z zaniepokojeniem stwierdziłem, że podczas pisania tego posta fotothing nie odpowiada… Co nie wróży dobrze- od niemal dwóch lat korzystam z tego serwisu i tam właśnie składuję grafiki do bloga. Jak ten sajt pierdolnie, to jestem ugotowany, bo nie będzie prawie żadnego obrazka na netmuzyce. I większości raczej nie będę w stanie odzyskać… Nawet nie chcę o tym myśleć!

Dobra- tymczasem bądźmy dobrej myśli i klikajmy w rzeczoną okładkę celem pobrania bardzo fajnego zipka i pocztania sobie więcej o naszym trio. Aha- jeśli jeden kawałek wam się nie będzie chciał odtworzyć to skasujcie 4 ostatnie znaki w jego nazwie i zastąpcie je rozszerzeniem .mp3. Ja tak miałem, tak postąpiłem i zagrało :)

Pozdro i trzymta kciukcie za fotothinga, bo jak padł to nie jestem pewien co zrobię…

PS. ok- wiem, nie należy linkować w jednym wpisie wielokrotnie do tego samego adresu, ale mam wrażenie, że to  zadziała jak abrakadabra wudu czy coś i będzie git. Bo aż mi niedobrze się robi na samą myśl…

05
Wrz
08

no comment #08 [melancholic free jazz]

Bluebridge Quartet – Adjusted for Low Noise Tape [aer007]

01. Spektrum
02. Tandberg
03. Karp
04. Landet

12
Czer
07

Puch

Poniedziałkowym wieczorem zasiadłem przy komputerze, żeby sprawdzić co nowego w moim czytniku RSS. Naturalnie okazało się, że mam znowu TYLE materiału do przesłuchania, że na sam widok tej ilości rozbolała mnie głowa… Ale co zrobić, robota taka :)

Więc szperałem sobie poniedziałkowo, aż po jakimś czasie przeglądania różnych muzycznych blogów, forów i serwisów trafiłem [znowu] na jamendo, pierwszy raz od kilku miesięcy. Tym razem stwierdziłem, że czas przyjrzeć się dokonaniom rodzimych artystów, którzy w tym serwisie swoje nagrania udostępniają. I tak trafiłem na Puch.

Wg znaczników kapela generuje dźwięki experimental free improvisation jazz trance, co oczywiście niezmiernie mnie zainteresowało. Czym prędzej ściągnąłem całą płytę ze strony zespołu [na jamendo znajdują się jedynie linki do torrenta lub emuła] i szperając dalej po rzeczonym jamendo- słuchałem sobie Puchu po cichutku. I to całkiem długo- kilka razy w kółeczko. Na głośnikach jednak umykały mi niuanse więc zdecydowałem, że posłucham sobie tej płyty w pracy, nazajutrz, na słuchawkach- i napiszę coś więcej.

01. Pierwszy dźwięk główny
02. Dźwięk główny
03. Kryśka
04. CN 20 [LIVE]
05. Eliza Pop [LIVE]
06. Początek [LIVE]

No i jest wtorek, przeedytowałem troszkę powyższe i proszę- mogę się wypowiedzieć na temat Puchu. Ale najpierw obejrzyj sobie postindustrialny teledysk do jazzowego kawałka Dźwięk główny.

Sześć na dziesięć- taka jest moja ocena tej płyty. Czy niska? Wczoraj zdawało mi się, że będzie wyższa…

Niby wszystko tutaj jest. Technicznie: sekcja rytmiczna zadowalająca [co najmniej trzy gwiazdki zdobył sam perkusista], gitara- ciekawie, oszczędnie i z pomysłem, didgeridoo [w ostatnim numerze] ze smakiem, natomiast elektronika… Tutaj jest przysłowiowy pies pogrzebany- wczoraj umykały mi niuanse, dziś je doskonale słyszałem. Uwielbiam elektronikę, ale w tym przypadku klawiszowiec… dobiera brzmienia zupełnie nie pode mnie. To nie moje smaczki i nie moja psychodelia niestety… W każdym razie- klawiszowcowi lepiej idzie na instrumentach etnicznych :)

Ale czy sześć na dziesięć to mało? No rany, warto! No i czekaj ze mną na następne free-trance-jazz-improwizations Puchu!




autor

linki które rządzą


%d blogerów lubi to: