Archiwum dla Styczeń 2009

30
Sty
09

info, coś trzeba napisać

Elo.

Netmuzyka utknęła w martwym punkcie z przyczyny nawarstwienia się przejebanych okoliczności, co spowoduje marsjański poślizg w czasie. Mip-mip, mikrobi.

Ale spoko, poczekaj.

Kupiłem sobie za to dwa kompakty ostatnio. Jeden z nagraniami z 1995 roku, drugi z 1979. Zajebiście.

To co teraz piszę to zalążek tematu, który rozpoczął był audioterrorysta a ja [za jego przyzwoleniem] zdecydowałem się spapugować. A że nie lubię toćka w toćkę, to pójdę nieco dalej.

Pierwsze CD- mój ulubiony gitarzysta jazzowy na płycie z beatem. Coś, co do tej pory uwielbiam i żrę. Zalążek nu-jazzu; reszta która potem wchłonęła mnie na dłuuugo i trzyma- Pat przetarł szlak. Poniżej koncertowy brysk [nie ma końcówki, genialnej na płycie, ale oddaje klimat].

Drugie CD- brazylijczyk z międzynarodową obsadą gra fantastyczny funk-jazz na milion dzwięków i z genialnym groovem. Coś, czego nie da się słuchać siedząc, a niektórym wręcz staje. Chociaż film, z którego znam ten numer [w Strauss’a wersji of kors] jest piekielnie nudny… Nawet dla mnie, fana SF [chociaż nie Clarka i rzadko Kubricka]. Tako rzecze EmEliX.

Off topic, ale odnośnie zakupów i SF: czytam wieczorami zbiór opowiadań Wojtka Szydy. Całkiem, ale…

I pierwszy i drugi brysk po 10 minut [krótsze numery nie rajcują mnie jakoś generalnie]- oba odbiegają od wersji studyjnych, ale oddają ducha i klimat. Na drugim gra cała orkiestra, czego nie ma na płycie, ale nie o to cho przecież! Za cel mam przedstawić swoje favorki, więc po prostu posłuchaj proszę!

Pozdro tymczasem, nic free do ściągnięcia niestety, ale pamiętaj o netmuzyce!
mLx

PS1. dziś jakiś bot wlazł mi na niesencje. Lukał lukał, nic nie ściągnął, frajer. Ale zrobił w statystykach prawie 400 odsłon, więc go prawie pokochałem :)

PS2. Takiego hostera znasz może? Fajne to? Daje radę? Warto? Można? Coś wiesz może?

Reklamy
25
Sty
09

miałem nie pisać?

no to nie będę. Ale poczytać trzeba. Z dziennika relacja Mendyka. Można, choć na końcu jakiś bełkot…

No i pozdro.

24
Sty
09

big changes, czyli dojrzałem

Czas na zmiany. Ostatnia padaka serwera fotothing zmusiła mnie do zastanowienia się nad przyszłością mojego bloga, a tak właściwie to przyspieszyła tylko decyzję…

Rozpocząłem trzeci rok pisania o netaudio. Okrzepłem w temacie, niesencje się przyjęły [chociaż jeszcze trzeba popracować nad promocją], wiem o co chodzi w tym temacie- jak szukać muzyki, jak się nie dać oszołomić masą kupy; wiem ile czasu potrzeba na wygrzebanie rodzynka, wiem że nierzadko przez kilka tygodni nie ma na to szans. Wiem, że…

Dobra, koniec bredzenia. W najbliższym  czasie NIC KOMPLETNIE nie będę pisał [no, chyba że mnie coś tak powali, że się nie powstrzymam]. A dlaczego? A dlatego, bo:

  1. Czas który spędzam w internecie zamierzam poświęcić na poszukiwanie jakiegoś niedrogiego serwisu hostingowego celem wykupienia miejsca na serwerze.
  2. Następnie lub w międzyczasie przejrzeć milion darmowych skórek do wordpressa 2.7, który na owym serwerze zamierzam postawić [tym razem definitywnie, kiedyś już robiłem do tego podejścia].
  3. A potem owego wordpressa chcę postawić.
  4. Co za tym idzie przerzucić wpisy z netmuzyki na nowy serwer, czasami dokonując zmian mniej lub bardziej istotnych.
  5. Powtórnie zedytować każdy wpis na obecnej stronie, żeby trafiających z wyszukiwarek kierować na nowy adres [nowy a zarazem nie nowy, bo netmuzyka.com, ale nie jako alias do netmuzyka.wordpress.com]. No i poinformować o nowym kanale RSS.

    Plan mam. Nie wiem jak z jego realizacją, ale mam nadzieję, że nie potrwa to długo. Życz mi powodzenia [to już druga moja migracja z blogiem, ale pierwszy raz z własną bazą i przyległościami].

    PS. Konkurs na blog roku dla netmuzyki zakończony. Nie wiem, na którym wylądowałem miejscu w swojej kategorii na drugim etapie, ale coś gdzieś koło 25-30 jak mniemam. To rewelacyjny wynik przy prawie 200 zgłoszonych. Dziękuję bardzo!

    To do… kiedyś tam :)

    Emeliks

    20
    Sty
    09

    zeszłoroczny dzeż [3]

    Co prawda nosiłem się z zamiarem opublikowania jedenastej niesencji zanim adres mojego bloga zniknie z konkursu na blog roku 2008 [trzecia tura nie dla netmuzyki przecież ;] to jednak selekcja nie jest ostatecznie mię zadowalająca, więc odczekam jakiś czas i popracuję nad nią jeszcze.

    Cykl netdżezowy w takim układzie dziś popchnę do przodu, bo wartościowych nutek nie ma co dla siebie trzymać, nie?

    No to jedziemy: na początek Plaistow, chociaż w chwili gdy ssałem tę płytę skład nazywał się Johann Bourquenez Trio. I w tej właśnie wersji okładkę zapodam poniżej

    bo taką sobie przygotowałem i się do niej przyzwiązałem emocjonalnie :)

    Ok, parę słów o dźwiękach: drugi numer najlepszy, czeka na niesencję. Reszta też zacna, bo to w końcu pianino, bas i perkusja. Raczej improwizacja- od czarodziejskich subtelności po twarde dysonansy. Więcej nie napiszę, bo jak wiadomo powszechnie- nie umiem pisać o dżezie. Wcale.

    Offtopic: okładka tym razem leży nie na fotothnigu tylko na serwerze wordpressa. Dlaczego? Z zaniepokojeniem stwierdziłem, że podczas pisania tego posta fotothing nie odpowiada… Co nie wróży dobrze- od niemal dwóch lat korzystam z tego serwisu i tam właśnie składuję grafiki do bloga. Jak ten sajt pierdolnie, to jestem ugotowany, bo nie będzie prawie żadnego obrazka na netmuzyce. I większości raczej nie będę w stanie odzyskać… Nawet nie chcę o tym myśleć!

    Dobra- tymczasem bądźmy dobrej myśli i klikajmy w rzeczoną okładkę celem pobrania bardzo fajnego zipka i pocztania sobie więcej o naszym trio. Aha- jeśli jeden kawałek wam się nie będzie chciał odtworzyć to skasujcie 4 ostatnie znaki w jego nazwie i zastąpcie je rozszerzeniem .mp3. Ja tak miałem, tak postąpiłem i zagrało :)

    Pozdro i trzymta kciukcie za fotothinga, bo jak padł to nie jestem pewien co zrobię…

    PS. ok- wiem, nie należy linkować w jednym wpisie wielokrotnie do tego samego adresu, ale mam wrażenie, że to  zadziała jak abrakadabra wudu czy coś i będzie git. Bo aż mi niedobrze się robi na samą myśl…

    19
    Sty
    09

    zeszłoroczny dżez [2]

    Part tu, tym razem lekko free i niekiedy w stronę brutalności. Ale poza tym- bardzo pięknie.

    Saksofon plus. Plus co? Posłuchaj, zrozumiesz. Cała ta płyta powstała dzięki zabiegowi artystycznemu [możliwemu dzięki nowoczesnej technologi] który z powodzeniem stosuje Matthew Herbert Big Band na swoich płytach- rekonstrukcja nagrań orkiestrowych [i nie tylko] z sampli. Rzeczony Maciek na koncertowym brysku:

    Ciekawe? Ciekawe. I dobre niekiedy. Link do strony z zipkiem pod okładką.

    PS. Serdecznie dziękuję za pamięć i wsparcie PGA, CCM i CD-RWU oraz całej reszcie do której nie mam linków ;) Dzięki i zdrowia!

    14
    Sty
    09

    wyślesz esa?

    Jak już wiesz biorę udział w konkursie na blog roku 2008. Jeśli uważasz, że zasłużyłem na Twój głos- komóra w dłoń i wysłyłasz esemesa o treści

    E00110

    [zero-zero-jeden-jeden-zero to sześć po dziesiętnemu, co nie?] na numer

    7144

    [czyli 1101111101000 w binarnym ;]

    Po czemu ta przyjemność? 1,22zł z VAT. Kto to przytuli? VAT wiadomo kto, ale resztę? Onet, organizator konkursu w sensie? Otóż nie! Dochód zostanie przeznaczony na dofinansowanie turnusów rehabilitacyjnych dzieci dotkniętych porażeniem mózgowym. Choć część na pewno capnie ten czy ów telekom, parę groszy też dostanie się jakiejś innej instytucji zawiadującej, ale tego nie da się uniknąć…

    Ba! Jeśli masz fart [chciałbym mieć fart, że tak na marginesie dodam] to dzięki eskowi możesz zostać posiadaczem cyfrówki Casio [i dać ją np. komuś w prezencie, bo cyfrówka Casio to raczej nie jest fajna cyfrówka imo. Ale ja się nie znam przecież, to nie jest blog o aparatach czy fotografii :]

    Decyzja jest tudna jak mniemam, więc aby uprzyjemnić Ci czas dany przez organizatorów na zastanowienie [do 22-go stycznia] proponuję zassać trochę free-legalnych dźwięków polecanych przeze mnie od dwóch lat- dziś niczego nowego nie wrzucę, ale zachęcam do ściągnięcia dziewiątej niesencji, karnawałowej i densflorowej.

    Z góry przeserdecznie dziękuję za głos! I przypomnę się jeszcze!

    11
    Sty
    09

    zeszłoroczny dżez [1]

    Przedwczoraj napomknąłem, że zamierzam; dziś rozpocząłem: oto inauguracyjny wpis dotyczący płyt jazzowych, które w 2008 roku znalazłem w sieci, ściągnąłem i nie wyjebałem po pierwszym przesłuchaniu, tylko wrzuciłem do poczekalni. A ostatnio poczekalnię dżezową okurzyłem i zostało parę cacek. Oto pierwsze z nich:

    Pisać o jazz’ie to ja, proszę Ciebie, nie umiem. Wogóle. Płyta po prostu- albo mi się podoba, albo nie; generalnie z tej beczki wolę rzeczy spokojniejsze, stonowane, bez dzikich improwizacji, popisówek i wysilonego przeintelektualizowania.

    Lubię, jak mi ładnie dęciak podaje. Cyku-cyku do tego i szczoteczkami-pędzelkami szur-szur po czynelach. Pochody basiku uwielbiam takie tum-tuum-tumumuuum. No i ciepłe pianino, często jako prowadzące. To wszystko dostałem od Paolo Pavana, z jamendo rodem.

    Kapitalna płyta. Koniecznie muszę skompilować full-jazzową niesencję- trzeci i czwarty kawałek na tej płycie z tej pyty są już na plejliście… nie wiem, który powinienem wybrać.

    Zdecydowanie polecam- klikaj w okładkę i to niezwłocznie!




    autor

    linki które rządzą


    %d blogerów lubi to: