04
Sty
08

Zaległości okołoambientowe

Ale piździ, co? Miałem cichą nadzieję, że zima będzie dla nas co najmniej tak łaskawa jak w zeszłym roku, a tu ni z tego ni z owego mróz przyatakował na dobre i trzyma! Co robić? Ja dokonałem eksperymentu z ustawieniem dużych okładek [uwielbiam grafikę!] wobec nikłej zawartości tekstowej. Się nie podoba? Wybacz, ale otóż…

…otóż w tak niesprzyjających okolicznościach przyrody słuchanie muzyki innej niż stonowana aż nie przystoi. A skoro w ramach noworocznego czyszczenia dysków natknąłem się na kilka rarytasków z gatunku kojącego uszy ambientu i jemu pochodnych- klikaj w okładki, ściągaj płyty, pij grzańca i słuchaj!

Proponuję zacząć od Archaic Horizon, a dokładniej dwóch najlepszych [imo, of course] pozycji z tego netlabelu:
***********************


Boards of Canada znasz? No to śmiało możesz przyjąć, że Orange Crush też znasz. Gdyby na płycie The Fields były same numery pokroju Across the Breeze czy Adrift [ten od dawna już zalega w poczekalni do niesencji] już dawno bym na jej temat kilka zdań opublikował. Ale jest różnie- w miarę równo, trochę monotonnie- uspokajające 48:22, ciepłe i wyciszające. A jak Ci jeszcze mało to
***********************


włącz Corwin Trails. Pamiętasz pierwszy kawałek z pierwszej niesencji? Te przemiłe drony z bajkową opowieścią w tle? Niezły numer, no nie? To pierwszy kawałek z EP’ki zatytułowanej po prostu Corwin Trails. Co oprócz niego na płytce? Muzyka równie piękna jak Orange Crush, jednak z większym naciskiem na eksperymenty i nieco chore dźwięki. Wyróżnia się jeszcze Icicle– słodki kawałek, także oczekuje na swoją kolej na składance. Pozostałe 3 numery trzymają klimat [w Hakim Bay przewijają się echa motywu z Oasis is Myth, lub odwrotnie] więc koniecznie! Ponieważ jednak EP’ka jest dosyć krótka [16:22] zaraz potem w głośnikach powinien pojawić się
***********************


Nest z labelu Serein. Okładka mówi sama za siebie- jest atmosferycznie, kameralnie, nieco mroźnie i niewyraźnie. 27,5 minuty subtelnych akordów na pianinie, delikatnych dronów, czasem z orientalnym smaczkiem. Są tacy, dla których jest to najlepsze wydawnicto netaudio AD 2007, więc choćby dlatego warto się z tą pozycją bliżej zapoznać… by zaraz potem
***********************

włączyć EP’kę Libeskind, nagraną przez Benfay’a dla Eko Netlabel. Właściwie z całą płytkę tworzy pierwszy numer- niezwykle oszczędny i harmonijny minimal na gitarze + nieco elektroniki. Śliczne to, mogę słuchać w nieskończoność!
Drugi numer natomiast nadawałby się jako soundrack do SF o łodzi podwodnej widmo- sonary, pogłosy, maszyny, które robią „ping”. Trzeci kawałek- dla wytrwałych. Obłęd. Popsute urządzenia z oiom’u i nachalny analogowy generator sinusoidy. Szumi. Bardzo.Ooooo… zonk! Eko Netlabel właśnie się przepoczwarza, więc EP’ka jest niedostępna w chwili obecnej- dowiedziałem się o tym, jak chciałem podać link :( Na pocieszenie możesz sobie przesłuchać jej na last.fm [pierwszy numer jest tam niestety 3x krótszy niż w oryginale].

Na koniec sesji polecam
***********************

Miniatury Veriana Thomasa wydane w Negative Sound Institute [nazwa labela myląca, bo miniaturki Veriana są po prostu zajebiście pozytywne].
Całość [29:50] zagrana jest na jedynym instrumencie- starym Fenderze Telecasterze [o ile dobrze zrozumiałem- popsutym] i lekko przetworzona, czego nie da się ukryć. Uwierz mi- śliczne brzmienie ma ta gitara- gdybym wiedział, że nauczę się kiedyś sprawnie posługiwać wiosłem na pewno postarał bym się o takiego Fendera… Ale elektryczne gitary strasznie miauczą mi pod palcami. Szkoda :(

Oki- to na tyle w klimatach okołoambientowych, jednak odkurzanie twardego trwa! [jakkolwiek by to nie zabrzmiało ;]

Advertisements

6 Responses to “Zaległości okołoambientowe”


  1. poniedziałek, 07 Styczeń 2008 o 18:15

    Jak na taką pogodę to powinno się słuchać muzyki ognistej czyli jakiegoś mocnego rocka. Mnie ambient przy tym zimnie dołuje.

  2. poniedziałek, 07 Styczeń 2008 o 21:29

    Panie Doniek- mocnemu rockowi daję radę tylko na mocnym pijaku, i to też nie za długo [choć są chlubne wyjątki, że wspomnę idustrialne wyczyny Ministry, a zwłaszcza Stigmata i So what?, że tak nostalgicznie popłynę].

    a dobry dołek zimą potrafi głowę sprostować, więc dlaczego nie? dołek powoduje, że potem może być tylko lepiej!

    pozdrawiam!

  3. 3 marcinjankowski
    wtorek, 08 Styczeń 2008 o 12:37

    o tak, ‚stigmata’ to jest to! :)

  4. środa, 30 Styczeń 2008 o 23:35

    No, Panie, dzięki po stokroć za Corwin Trails!

  5. czwartek, 31 Styczeń 2008 o 10:06

    Michał, odpal u siebie możliwość komentowania spoza bloggera… kilka fajnych linków miałem dla Ciebie, ale nie mam ich jak przesłać!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


autor

linki które rządzą

  • Brak

%d blogerów lubi to: