Archive for the 'avantgarde' Category

27
Maj
11

to natomiast jest w moim świecie…

…wydarzeniem samym w sobie.

Jeśli bowiem taki ziom, co ma za sobą takie TEGESY i pochwalić się może takimi CHRONOLOGIAMI i właśnie wydał płytę w NETLABELU…

…to o czymś to świadczy [ale linków nie zapodam, bo przecież jest to blog blogera, któremu już się nie chce blogować].

Świadczy o tym czymś Jemu, mnie i Tobie. Coś świadczy. Się nie będę w tym tonie nadal wypowiadał teraz, bo nie mam koncepcji, bo pojebało się zdrowo zupełnie gdzie indziej i to mi zaprząta łepetynę.

Niechże zagra!

Władysław Komendarek – Chronowizor

1.sprywatyzowany mózg (Privatized Brain)
2.chmury wirtualnego swiata (Clouds from the Virtual World)
3.chronowizor (Chronovisor)
4.atomowy zegar (Atomic Clock)
5.kolonizacja czasu (Colonization of Time)
6.kontrolerzy świadomosci ludzkiej
7.ogniste jezyki (Scorching Languages)
8.obrobka umysłu (Processing the Mind)
9.tajne centrum gazów bojowych (Secret Centre for Chemical Warfare)

Zwróć uwagę na jakże znamienne dla autora nazwy utworów. To nie może być nikt inny. TO JEST człowieku trójka pod księżycem, to są piskie zloty miłośników muzyki elektronicznej, to jest jamaha, roland i spółka. TO są koncepcje, konceptualia oraz opera z jedynki i zera. TO jest…

Zwróciłem uwagę?

To teraz ściągaj z No Echo Netlabela.

Zrowia & indżoj, czego więcej chcesz ode mnie?

Reklamy
01
Mar
11

rzutem na taśmę

Skoro już penetruję zasoby netlabela HAZE [wery strendż] to zapodam tak- patriotycznie.

Może boleć. A raczej- będzie bolało jak chuj.

07
Sty
11

समाधि [sanskrit]

It’s a journey through psychedelics (‚March of the photons’, ‚Form is emptiness’), explosive rock (‚Mindless’) and epic pop arrangements (‚Crossing’, ‚Splendorous’).

Samaadhi – Mindless

W żadnym wypadku nie bądźcie przywiązani do zewnętrznego świata, a w waszych umysłach nie myślcie o tym czy o tamtym. Umysł dokładnie skupiony tylko na tym, co robimy, to jest to, co nazywamy głębokim samadhi.

Toteż nie bój się medytacyjno-psychodelicznego-pop-rocka, nawet jeśli dający on jest i po uszach i po nosie!

Click on the cover, zdrowia and indżoj!


21
Maj
10

takie rzeczy na następnej niesencji się pojawią

Albo nie. Albo może nie aż takie. Albo jakieś takie, tylko nie te. Albo prawie-że. Albo właśnie nie. Kto wie?

Osłabiam się tego typu nutą. To wzmacnia jednak mię, że kę. Faszeruję się rzeczami kompletnie pojebanymi. Wchodzę w coś, co jest prawie jak awangarda, ale nie jest to AŻ awangarda. Jest to po prostu lekka schiza, nie silę się i nie będę się wysilać. Interesuje mnie psychodelia na miarę czasów, a awangarda to nie na niesencję. Nie interesuję się. Albo i interesuję.

Tak czy owak Tetrix tym razem. Uwaga- może boleć.

Czy zdajesz sobie sprawę, jak bardzo odjebane rzeczy można znaleźć w tzw. netaudio? Ja nie. A można.

To znów pokłosie selekcji numerów do #14 niesencji. Absolutnie absurdalne i beznadziejne, pojebane dźwięki. Być może jednak się coś z tego na kompilacji znajdzie… Ale może jednak nie? Sieobaczy.

Klik w obrazek i nadonż.

14
Maj
10

dziś mnie to nie opuszcza, czyli Orquestra Popular De Paio Pires

Choć dziwne to raczej jest. Tak, dziwne. Może dlatego mnie nie opuszcza, bo jest tak dziwne?

Z Clinical Archive. Ale lekkie jak na ten label. Dziwne…

Teraz coś do plajerka netmuzycznego… Ale co? Kawałków jest 12, minut w sumie 34 niespełna.

To może swingujący funk? Ale to nie jest przecież ani swing, ani funk… Jakieś to dziwne. Poza tym zupełnie od czapy na tej płycie, bo jedyne w takim klimacie.

Ale niech będą Cynamonowe ściany. Dziwny tytuł, nie?

No nie wiem. Ale słucha mi się tego rewelacyjnie.

A jak się kończy, to jakoś mi tak… dziwnie.

02
Maj
10

pocałuj i proś o więcej. ssij.

Kompletnie pojebany netlabel.
Absolutnie niszowy, awangardowy…
Klęknij. Kliknij w okładkę. Słuchaj.

Nie podnoś głowy.
Zwróć uwagę na last number.
Indżoj?

15
List
09

przeinstrumentalistyka niestosowana [jak narazie]

Interesuję się muzyką. Zaskakujące, nieprawdaż?

Ostatnio wyłącznie jej słucham [ew. o niej piszę co jakiś czas], ale był czas, kiedy sam bawiłem się tworzeniem nutek [na gitarach akustycznych produkcji radzieckiej najpierw, potem na pożyczonych gitarach elektrycznych, wreszcie na basie] w domowym zaciszu [sam lub w duecie psychodeliczno-kabaretowym] oraz w salach prób [w pewnym bardzo amatorskim składzie bez nazwy]. A- nutki niby znam, ale czytać z nut nie potrafię, amatorem jestem absolutnym.

Potem porzuciłem instrumenty na rzecz PC’ta i z różnym skutkiem tworzyłem tzw. moduły, czyli składałem sample na trackerach. A potem stwierdziłem, że trackery mnie ograniczają… i zaprzestałem tworzenia, chociaż wciąż noszę się z zamiarem powrotu do tego hobby.

Do rzeczy- wczorajsze przedpołudnie spędziłem na Allegro przeszukując ów serwis pod kątem „różnych grających klekotów i fujarek”, czyli szperając za jakimiś nietypowymi dla naszej szerokości geograficznej urządzeniami wydającymi dźwięk- dla ułatwienia nazywanych instrumentami.

Po co? Otóż gromadzę instrumentarium z nadzieją na to, że za jakiś czas wykombinuję sobie na poddaszu zaciszne „domowe studio”, gdzie oprócz PC’ta będę miał mikrofony i masę fajnych, dźwiękorodnych gadżetów [czy będę potrafił na nich grać- nieważne; grunt, abym potrafił wydobyć z nich dźwięk, resztę się dotrze software’owo ;]. Pośpiewam se nawet, grunt to efekty typu vocoder… Ale:

Jest rodzima kapela, orkiestra wręcz!, która się nazywa Małe instrumenty. Polecam eskplorację sekcji „instrumenty” na ich stronie… oraz odwiedziny majspejsa. Zajebiste klimaty, mocno awangardowe, ale wyyyjebiście fantastyczne! Poniżej brysk z przygotowań do ich autorskiego off-spektaklu „Elektrownia dźwięku”, włala!

No i szperałem po aukcjach, łaziłem, wlazłem w międzyczasie nawet na stronę o najbardziej kuriozalnych instrumentach erałnd de łerld [polecam przesłuchanie sampla organów z butelek po browarze]… No i nie kupiłem nic co wydaje dźwięki. Klawiaturę kupiłem natomiast do komputera :) To może pojebana sprawa, ale w moim przypadku normalna- dziś przed południem byłem np. w dużym markecie budowlanym po klamki. Kupiłem gumową wycieraczkę, czipsy, paluszki i 4 płyty DVD-R. Klamek oczywiście nie, słabo? Standard, z żoną byłem ;)

Lecz co tam, mam typ na zakup- wietnamską drumlę dan moi se nabędę niebawem. Oto brysk, jak grać na pięciu wietnamskich drumlach jednocześnie [czyli hardkor orientalny]:

Co prawda najbardziej chciałbym mieć misę tybetańską albo wręcz bęben wodny, ale to będzie fanaberia do kwadratu, dlatego drumla na czas jakiś powinna mi wystarczyć…

PS. szczerze mówiąc myślałem początkowo o jakimś instrumencie strunowym- szarpanym bądź ze smykiem, ale co będzie, jak mi struna pierdolnie? Co pocznę?




autor

linki które rządzą

wpisy które rządzą


%d blogerów lubi to: