Archiwum dla Marzec 2007

27
Mar
07

Muchy-Galanteria. I nie tylko.

 

 

nie mów [Galanteria]

jane fonda [Galanteria]

my favourite disease [Galanteria]

dzwonię [Galanteria]

half of that [Galanteria]

kołobrzeg-świnoujście [Galanteria]

lazarus [Galanteria]

górny taras [Galanteria]

galanteria [Galanteria]

 

 

pędzą po srebrnych szynach pociski na prąd/ kolorowe pochody wjeżdżają na most/ w swoich drogich taksówkach astronauci na niby wiozą do konstelacji bloków/ zaraz zacznie się tysiąc świateł/ zaraz zacznie się biała noc/ może zdążysz to zobaczysz/ jak płonie główny taras/ tylko jak cię odnajdę w takim/ kosmosie z okien, w tej litanii adresów gdzie/ co noc w każdym oknie się trwonią/ i wierzą, że odlecą przez fantastyczne horoskopy/ i że zacznie się tysiąc świateł/ i że zacznie się biała noc/ może zdążysz to zobaczysz/ jak płonie górny taras

najważniejszy dzień [czyli nie tylko]

nieprzytomna z bólu (partia cover) [czyli nie tylko]

big city girl (acoustic) [czyli nie tylko]

brudny śnieg [czyli nie tylko]

 Podsumowując: polish-post-beat-power-puff-dance-punk-youthloud-romantic-garage-pop extravaganza!

14
Mar
07

Prawo i sprawiedliwość.

Stwierdziłem niedawno, nie bez zaskoczenia, że ostatnio moje preferencje muzyczne skręciły ostro w kierunku raczej mało rozrywkowych gatunków… Że jak już w końcu coś zamieszczę na tym blogu, to jest to konkretnie pokręcone i dla większości ciężko strawne. Też to zauważasz?

Po przemyśleniu zagadnienia doszedłem do wniosku, że dzieje się tak z kilku powodów. Po pierwsze: piszę rzadko, bo wciąż rozmyślam nad nową formą tego bloga [choć nie tylko dlatego]. Po wtóre: skoro piszę rzadko, to gdy już piszę, to staram się o czymś trudniejszym. Po kolejne: przesłuchuję na potrzeby prowadzenia tej strony takie ilości absolutnie nienormalnych dźwięków, że chcąc nie chcąc- gust muzyczny nieco mi się wykrzywia [co nie znaczy, że wypacza]. I po ostatnie: to się pewnie nie zmieni, bo promowanie dojrzałych i wychodzących poza utarte schematy dźwięków to tej strony misja, a moje niezaprzeczalne prawo.

Ale i sprawiedliwość musi być, więc w ramach akcji „dla każdego coś miłego” dziś mam dwie propozycje dokładnie dla Ciebie, o ile wolisz muzykę wiosenno-letnią, ciepłą, przyjemną i lajtową. Obie pochodzą z katalogu LoopJazz, nu-jazz-chill-out’owego sub-labelu Sojus Records Network.

[1] – PeacespeakersMessage from Planet Earth

Jak pisałem powyżej- dźwięki miłe, przyzwoicie zagrane i sprzyjające relaksowi. Szczególnie przypadł mi do gustu drugi kawałek, Nobody Can Help Us, za fajny, jazz’owy charakter i przemyślany beat. No i ostatni numer też ma w sobie jakieś coś… Chyba tę gitarę, brzmiącą leniwie jak oszczędna solówka Davida Gilmoura.

[2] – LatenzazeroTrue lounge project

Jak sam tytuł wskazuje- nie ma co doszukiwać się na tej płycie jakichkolwiek poszukiwań dźwiękowych. Czysty, perfekcyjny lounge music, przesympatyczny, nierzadko [co w muzyce netlabel’owej występuje w stopniu znikomym] z wokalem. Do częstego słuchania- czy to na głośnikach w domu podczas codziennych zajęć, czy w samochodzie w korku, żeby uspokoić ciśnienie; w biurze przy jakiejś żmudnej nędzy, nad ranem po imprezie albo wieczorem przed kolacją. Wszędzie i zawsze, kiedy nie chcesz, żeby muzyka Cię nie absorbowała, ale ma coś fajnie grać.




autor

linki które rządzą

  • Brak

%d bloggers like this: