Archive Page 2

10
List
11

Resting Bell celebrates the 100th release…

…czterema ambientowymi [no bo jakże! przecież to Resting Bell!] płytami. Każda dostępna za free w formacie mp3 [no bo jakże! przecież to netlabel!] oraz w postaci fizycznej- na bardzo limitowanych CD-R’ach, pięknie i minimalistycznie wydanych. To chyba pierwszy o relizach z Resting Bell wpis na netmuzyce- tym bardziej wypada kilka słów skreślić na temat każdej z czterech jubileuszowych setek.

______________________________

[1] kosmiczne pejzaże; inny układ, ale też słoneczny- bo ciepełko jest w tych dronach takie żółto-zielonkawe, kleiste, puchate rzekłbym! jak dla mnie- najlepsza płyta z całej czwórki, ale ja po prostu najbardziej na świecie lubię rzeczy miłe w odbiorze, kojące, delikatnie miziające za uszkiem. a zarazem out of space. CLICK!

______________________________

[2] tutaj zalecam obejrzenie wideła od początku do końca. obejrzysz, wysłuchasz, zrozumiesz. tu jest nieco mroczniej niż w części pierwszej, ale calkiem interesująco. okładka oddaje klimat- jest mokro, mgliście, bagniście i wietrznie. gęsia skórka gwarantowana- jesienne niepokoje, deprecha i spleen. CLICK!

______________________________

[3] dwadzieścia cztery czarodziejskie miniatury- dwie płyty CD-R w razie czego za 7€ z wysyłką do Polandii. niektóre miniaturki są pachnące naturą, niektóre duszą chmurą kurzu. rzecz w znakomitej większości plumkana na rozmaitych instrumentach. naiwne, prostoduszne, minimalistyczne granie. CLICK!

______________________________

[4] a na koniec dwa numery grane na żywo. delikatnie mówiąc- zwalają z nóg. wyłącznie dla słuchaczy bywałych w klimatach- osobiście jeszcze dwa lata temu bym to wyłączył po dwóch minutach… ale nie próbuj słuchać tego w słuchawkach- włącz głośniki. i zrób głośniej! CLICK!

Reklamy
04
List
11

glitch, mociumpanie…

…to rzecz niełatwa jest w odbiorze z samego założenia.

I taki zupełnie hardkorowy glicz nie łechta mnie w żaden sposób i żadną razą.
Są jednakże na świecie muzycy, którzy glicz zaprzęgli do roboty przy bardziej melodyjnych aranżach niż nieskalany c’n’c, chociaż właśnie na nim budują swe eksperymentalno-ambientowe, (rzadziej dubowe) odjazdy.

Jak chociażby muzyk przeze mnie wielbiony, netaudio się parający i zachwycający mnie niejednokrotnie- Daniel Maze.

PS> na dokładkę można spróbować płyty duetu Maze’a z Zeal’em, też z TestTube, ale to już konkretnie hermetyczny jest sound… Zresztą- posłuchajcie!

PS>> W sensie… ta płyta tego duetu również mi się podoba, nie mówię przecież, że nie…

03
List
11

spieszmy się czytać blogi…

…bo nawet te najlepsze w niepamięć odchodzą…

SAD kurwa, sad story :(

ps. dziś nie miałem czasu nawet sie w dupala podrapać, nie mówiąc już o jakimkolwiek wnikliwym słuchaniu netaudiowych znalezisk. Co prawda towarzyszył mi pewnien downtempowy triphop początkowo, a na koniec skupiałem się przy mocno glitchowym i nieco przeeksperymentowanym ambiencie [zajebistym wszakże!], ale nie to, żebym dziś na ten temat cokolwiek miał więcej do powiedzenia.

Marvin zamknął swój niesamowity, jedyny w tej ‚branży’ tak konsekwentny blog. Jeden z nielicznych, co niesencje polecał i dzięki temu poleceniu netmuzyka miała jednego dnia niepokonaną jak dotychczas [i tak już pewnie zostanie] ilość odwiedzin. I na pewno wielu nowych czytelników zyskała…

Powróci? Chuja tam powróci. A jak powróci, to tak jak ja- jak patrzę na czytelnictwo tej odświeżonej strony, to mi niedobrze. Lepiej mi było [albo mniej niedobrze] jak sobie netmuzyka była przeszłością.

Ha! A Black Sweater, White Cat? …

o…

:) Się podniósł. To lecę poczytać i myk go do czytnika eresesów napowrót!

PS. Te tr.hopy i tego glicza polecę we łikędzie najbliższym, bo szkoda, żebyście o nich więcej nie wiedzieli. Bo to dobre nuty są. A ten glicz to nawet jeszcze lepszy!

A netmuzykę sobie będę prowadził tak, jak zamierzałem prowadzić netaudiocafe- bez ciśnienia, wyluzowanym ściegiem, zakosami, zrywnie i przebiegle. A niech se jest!

Na dobranoc wideo-zajawka pewnego miksu, który do ściągnięcia będzie zaraz po najbliższym weekendzie. I tylko zajawka, bo o samym miksie [i o zajawce również] postaram się napisać więcej na tak zwanych dniach.

 Zdrowia/ indżoj/ DJ Wkurf isindahałs!

01
List
11

a po cmentarnych wojażach…

te 28 elementów kurczaka na obiad trzeba będzie z rodziną zjeść. Ale jak?!

Sos miętowo-ostry zredukowałem nieco, po uprzednim wyjęciu kurczakowych części z brytfanek. Następnie dolałem sporo tłustego mleka i zagęściłem dwiema łyżkami mąki. I jeszcze 2 duże zęby czosnku wycisnąłem do rondelka z sosem, bo to ma być wyjebiście ostry sos.

Pora [również te zielone części] usmażyłem z dwiema cebulami i udusiłem z 1kg pieczarek. Sól do tego tylko i suszona kolendra.

Podam to wszystko z ziemniakami z wody [z koperkiem, mam mnóstwo mrożonego] i jakimiś surówkami obiecanymi przez gości.

Posiłek i trawienie uprzyjemniać nam będzie kamanda Artema Vasylchenko, naprzemiennie z dwóch płyt.

I od czasu do czasu tryjo Icara Toseta. Zacne towarzystwo, bardzo utalentowane.

Właśnie się doczytałem, że wordpress.com nie obsługuje flashowych wtyczek [np. jamendowych, mixcloud], w mordę kopany :( Zatem na tem odcinku produkt guglowy zwany bloggerem ma znakomitą przewagę. Ale właściwie tylko tę jedyną, na szczęście…

ZIPKI pod okładeczkami/ zdrowia/ indżoj/ najlepszego!

30
Paźdź
11

niedzielne popołudnie z triphopem

…i z 28 elementami kurczaka w marynacie miętowo-paprykowo-czosnkowej oraz leczem z kabaczka. Owszem, pichciłem pół niedzieli. I słuchałem sobie…

…najnowszego Screenatorium [płyta wyszła we wtorek 25-go października nakładem labelu Digital Pit].

Co ciekawe- na końcu płyty znajduje się druga odsłona tego projektu, tym razem trwa prawie pół godziny!

Warto zassać, chociaż klimat na tej płycie jest raczej ponury…

Oprócz tego słuchałem jeszcze zajebistego jazzu, ale o nim w następnym odcinku.
ZIP w okładce, zdrowia & indżoj!

29
Paźdź
11

zajawiam. poczytasz?

Kiedy startowałem z netmuzyką uważałem, że ambient nie jest dobrym gatunkiem muzycznym.
Ajdiem też. Też uważałem, że nie jest.

Kiedy startowałem z netmuzyką miałem 32 lata.
Albo rok mniej, nie pamiętam ;). W każdym razie nie miałem „dzieścia” tylko już „dzieści”.

Kiedy startowałem z netmuzyką prawie nie miałem dzieci*.
*ale zasadniczo już właściwie miałem, bo córka urodziła się 3 stycznia tego samego roku, a wystartowałem w grudniu, więc była już spora. Ale nic nie kumała, więc właściwie jej nie było. NATOMIAST TERAZ MAM DWÓJKĘ I KUMAJĄ KURRRRWA, i ambient i IDM to nie jest wg nich dobra nuta :( Podobno.

Potem wszystko się przewartościowywać zaczęło, i nadal się przewartościowuje.

Kiedy startowałem z netmuzyką netlabeli było kilkaset. Może. Mocno marginalnie można było całą scenę traktować wówczas. Podobało mi się to.
Kiedy startowałem z netmuzyką byłem bliski apopleksji- tak bardzo wierzyłem, że to będzie coś zajebistego.

Kiedy startowałem z netmuzyką było ciemno.

Teraz jestem pięć lat mądrzejszy (??) i bardziej zrównoważony (!?) i lepszy.

I- niestety dla Ciebie- jestem starym zgredem, który lubi ambienty, IDM i technoidalne deeeeeep-duby. Z rzadka feakowe psychodele, postrocki wszeteczne i inszą avant-gardę.

Kiedy startowałem z netmuzyką lubiłem jazz.
Nadal uwielbiam jazz.

_____________________

Następny wpis będzie konkretnie nuzyczny- tym chciałem zajawić się od nowa.

A jak się nie podoba- wypierdalaj, serio.

Mam to w dupie.

29
Paźdź
11

co to będzie, co to będzie?

No i proszę.
Było do przewidzenia? Było.

Ale po kolei.

01. Nowy blog powstał. Nadal stoi. Ale nie ma się dobrze, raczej niedobrze z nim. Serca nie było do niego. Niech sobie tam w tle dogorywa…
02. Pomógł mi jednak tamten blog zmienić alter-ego. I przekonać się do miksów.
03. Miks fajniejszy jest niż składanka [w pewnych sytuacjach]. I na pewno więcej frajdy jest przy kompilowaniu miksa, niż przy składaniu składanki.
04. Ostatnio grubo poszukujący jestem genialnych ambientów. Stary już jestem, bit mnie zaledwie tylko trąca, nóziom nie stukam właściwie, mało pląsam.

05. Pogodziłem się z rzeczywistością:
-„Eeee, rzeczywiście- jest chujowo”- powiedziałem sobie i się ze sobą zgodziłem jednocześnie.
06. I tym samym wróciłem na stare śmieci, bo wszędzie dobrze, ale niezupełnie.
07. A tutaj jest całkiem nieźle- zwłaszcza, że się wordpress wziął za siebie.
08. I poznałem bloggera- nie jest wcale zajebisty.
09. Jest gorszy niż może się wydawać.
10. I mam 357 nieopublikowanych albumów w poczekalni netmuzycznej.
11. I Niesencję być może jeszcze jakąś opublikuję.
12. Ale na pewno skoncentruję się na didżejce, jakem Wkurf!
13. Moja ulubiona liczba… czas start!




autor

linki które rządzą

wpisy które rządzą


%d blogerów lubi to: