Archive for the 'electro jazz' Category



26
Mar
10

[z bety netaudio.pl #02] Black Gold 360 – Suite 17

No dobra. Ponieważ nie jestem w stanie nic nowego z siebie dziś wykrzesać (ale mimo wszystko czuję niezaspokojoną potrzebę podzielenia się z Tobą czymkolwiek zajebistym w ten piękny, wiosenny wieczór) dziś odgrzewam starego, dobrego kotleta schabowego. A na deser jeszcze dodam dwa linki.

*****

Elo, drodzy netaudiofani! Niniejszym mam zaszczyt oświadczyć, że jesteście właśnie czytelnikami pseudo recenzji jednej z najlepszych płyt znalezionych w sieci przez wyżej  podpisanego. I oczywiście dostępnej w pełni darmowo i legalnie.

mlx_balck_gold

Bajka normalnie. Elekrtyczny jazz. Jeśli nie lubisz takiego pojęcia to zmykaj, dalej nie czytaj, nie ściągaj i daj sobie spokój z tą płytą. Bo to tylko i wyłącznie elekryczny jazz jest- żadnej ściemy.

Ale jeśli lubisz… to spójrz proszę, jak pięknie licuje kolorystyka okładki z lejałtem netaudio.pl! I włącz sobie poniżej, w plajerku zajawkowy kawałek [tytułowy, a co?] dla uprzyjemnienia sobie czytania reszty tego tekstu.

Gra? No gra. I pięknie gra. A kto tak pięknie gra? Otóż- założyciel netlabela Belugarecordings producent muzyczny Simon Sixsmith, czyli właśnie Pan Ropa Naftowa [czarne złoto- czyż nie?] Czystasześciesiont. Pomagają mu: na basach Lucas Dols, na dęciakach Coen Kaldeway i na bębnach Bob Roos. Nie wiem, czy wszyscy z Danii, ale przypuszczalnie owszem stamtąd.

Gra? No gra. Jazz’owo, nie? Elektrycznie i nowocześnie, prawda? Utalentowani muzycy, zgoda? Jasne- wszystko jasne. Piękna płyta, zakręcona i zarazem wdzięczna. Rzadko spotykane dźwięki w naszym światku darmowych brzmień- weź człowieku skrzyknij ekipę która zna się na rzeczy [tj. wie, jak grać], wejdź człowieku do studia, nagraj, wyprodukuj… i oddaj to za friko, dodatkowo jeszcze ponosząc koszty utrzymania serwera + efektu zmasowanego ataku na download wszystkich czytelników netudio.pl! Perspektywa przeszywająca na wskroś jak saksofon Coena w niektórych rejestrach.

Co można jeszcze dodać- gdybym był wykształconym muzycznie dziennikarzem poczytnego portalu traktującego o kulturze [i dodatkowo pobierałbym wierszówkę, czy jak jej tam] tobym pewnie przeszperał net w poszukiwaniu mądrości, dat i faktów, które później spisałbym ku znudzeniu czytelnika. Ale dziennikarzem nie jestem, więc bez dalszego ściemniania- szczerze polecam zassanie:

Wykonawca: Black Gold 360
Album: Suite 17 (51:35)
Netlabel: Belugarecordings
Strona Artysty: na MySpace
Licencja: wytwórnia zastrzega sobie jakieś prawa, ale o licencji informacji brak…

*****

Minał prawie rok i nic nie mam do dodania- płyta jest nadal zajebista, nadal mi się podoba. Bardzo. Bardziej niż najnowsza tego samego kolektywu i bardziej niż tegoż kolektywu kompozycji remiksy od didżeja tryskacza. Indżoj!

Reklamy
24
Sty
10

groovy weekend with jamendo 5/5

Ściągnięte już pozostałe cztery gruwy dżamendowe? No to na zakończenie coś kwaśniejszego- mocniej zinstrumentalizowany i bardziej wyrazisty, niemal rockowy elekryczny dżez. Pozdrawiam i indżoj!

posłuchaj: Luc Y Luc

z albumu: Maxi Mome

wykonawcy: Hasch’m’Méneum

download: CLICK!

27
List
09

trzy po trzy z jamendo

[1] Kanadyjski indie-jazz-pop: lekutki, poprawnie zagrany, właściwie niemęczący. Po kliknięciu w okładkę znajdziesz się na odpowiedniej stronie.

A do tego jeszcze znalazłem brysk na tubie. On-ci:

***  **   *   **  ***

[2] Polski nu-jazz: nieco eksperymentalny, nowocześnie zaaranżowany, i co ciekawe- równie niemęczący [mnie ;] jak i powyższy pop. A jak klikniesz w okładkę zassać Ci pozwolą!


A poniżej ja pozwolę sobie zacytować kawałeczek recencji z bloga polisz mnie:

[…] w takim “Patrzę przez ambient, oddycham przez dub” słychać całą tonę inspiracji i pomysłów z tytułowym ambientem na czele. W zasadzie wszystkie innowacje są tutaj jedynie niewinnie zarysowanymi plamkami, lecz to właśnie dzięki temu ta muzyka ma w sobie tyle klasy i niebanalności. Głównie “jakiś” rock, psychodela rodem z sześćdziesiątych i grom go wie co jeszcze.

***  **   *   **  ***

[3] Francuskie dub-reggae: otagowano na jamendo m.inn. jako- riddim/ freedom/ dancehall/ ragga/ rootsreggae/ nesta/ reverb. Jak ktoś kuma tę czaczę, niech klika w okładkę!

A niekumatym brysk poniższy zaprezentuje osochozi i jak owi panowie rastamanowie wyglądają!

I generalnie to ja tyle mam na dziś. Do zoba!

12
Wrz
08

no comment #10 [soulful groove]

Running Hybrids – Live at the Mumyhua Festival 2006

01. Love Letters
02. Moon & Sand
03. Never Ending Love
04. On Sunday
05. Wonderland

click on photo to download 
05
Wrz
08

no comment #07 [worldy nu-jazz]

Mike Link/Harvey Taylor – Beat Elementals [jamendo]

01. Angels Of Mercy
02. Silvery Swirl
03. Brotherly Love
04. Pura Veda
05. Room For All
06. A Secret Passageway
07. Guided By Dreams
08. Prototype
09. The Mysterious Realm
10. See What The Wind Blows Away
11. Blue-Green Patina
12. A Garden In Blooming Groove
13. Proximity
14. Sun Tour

24
Sier
08

no comment #03 [cosmic jazz]

Robert Pehlke aka. Bhakta Kali – Solarity

01. Solarity Part One
02. Solarity Part Two
03. Solarity Part Three
04. Solarity Part Four
05. Solarity Part Five
06. Solarity Part Six

28
Maj
08

uniquetunes studyjnie

Tak tak, proszę ja Ciebie. Byliśmy- i jesteśmy- świadkami narodzin najbardziej konsektwentnej grupy netaudiomałolatów [bez urazy!], która to grupa wiele koncertując i co wybitniejsze płody swej twórczości publikąc za darmo- wreszcie nagrała esencję swej twórczości w profesjonalnym studio, pod okiem rzeczoznawców, producentów muzycznych i całej rzeszy reżyserów dźwięku, akustyków i specjalistów od masteringu.

Może trochę popłynąłem, może wynajęli sobie studio na 8 godzin i wszystko nagrali na żywca, a czuwał nad całością tylko cieć, coby ze studia nikt mu equipmentu nie wynius, sabaki? Kto to wie… Ważne jest jednak, że chłopaki, którym kibicuję od kiedy poznałem ich twórczość wreszcie zrobili coś na maksa profesjonalnego. I zamieścili to do ściągnięcia gratis w necie! To się nazywa podążanie w obranym kierunku!

Aranżacje może są mniej udane niż żywiołowe wykoanania na koncertach [które znam tylko z mp3 i jutuba], może dźwięki są bardziej poukładane i nie czuć w niektórych fragmentach zadziora- ale to nie jest zarzut! Jest odpowiednio i odpowiedzialnie. Panowie dorośli do muzyki, dojrzalej posługują się swoimi instrumentami [heee] i wciąż czuć w tym energię.

Nie pamiętasz, do czego nawiązuję? A otóż do tego i do tego wpisu. Śledzę ścieżkę ich muzycznej kariery [raczej chwaląc niż ganiąc], dopinguję ze swojego podwórka i życzę miliona ściągnięć tej płyty.

Chociaż z tym ostatnim może być problem, bo o ile znam Twoje lenistwo, to sobie darujesz klikanie w 13 linków, potem założenie katalogu, potem przekopiowanie… Tak, moim zdaniem to błąd, że w zipie można ściągnąć jedynie pliki w formacie flac [o tym, co to flac- przy innej okazji. Przy tej samej, co i o ape], bo taki zip flacowy to już potężne 300MB, a i nie każdy plajer na kompie Ci to odtworzy.

W każdym razie- i w odwołaniu do poprzedniej notki– takie rzeczy w netaudio potrafią człowieka postawić z powrotem na właściwe tory.

Więc kolejny wpis- nieeeseeencjaaa :)




autor

linki które rządzą

wpisy które rządzą


%d blogerów lubi to: