19
Sier
10

było, czyli kolejna publikacja bez czytania, żeby mi nie było!

Cze.

Nie jest do końca tak, że slucham wyłącznie wytworów publikowanych na licencji CC- chociaż ściągam faktycznie wyłącznie taką muzykę [na marginesie- nie lubię Bandcamp, bo to nieprzewidywalny serwis jest. A już na pewno wrzucenie do jednego worka rzeczy CC i takich po 20 funtów (!) za 5 plików nie powoduje u mnie chęci do penetrowania zasobów. A już NA PEWNO nie to, że Artysta, który wcześniej miał copyrighta ale za free, a następnego dnia ma na te same pliki copyrighta za pięć dolców  nie jest przedmiotem mojego zainteresowania, ponieważ… to chyba proste? Polecam darmowe, za chwilę nie jest. Kropka.] to śledzę uważnie sporo blogów muzycznych nieparających się tematyką netaudio.

No i.

No i to nie jest tak, że netaudio jest wtórne- wiedzą o tym tylko Ci, którzy jak ja szperają wśród tych darmowych brzmień i przewalają gigabajty w te i nazad, żeby do takiego właśnie wniosku dojść. Nie! Cała reszta grania obecnie w tzw. „popkulturze” jest wtórna. Jest- i co obserwuję z coraz to większym zdziwieniem- taka ma być. Dlaczego?

Tego nie wiem. Ale reminescencje to podstawa. Kombinatoryka lat 70-80, 80-90, 60-00 to podstawa działalności całej dzisiejszej „muzyki rozrywkowej”. Post-, modern-, new; wszystko już było, nic nowego się jakoś nie pojawia…

Taki dajmy na to dubstep, który został wylansowany małe kilka lat temu- co to jest? Dub i 2step? A co to był 2step? Odhumanizowany i zdedyskotekowany house i techniczny hip-hop z domieszką drum’n’bass? A co to jest hip-hop? … I jedziemy…

Chyba trzeba poczekać na coś odkrywczego- tymczasem pierdzielnę sobie niebawem po oczach Bluesem sarkozjego, czy jak mu tam, bo dodawali do tygodnika za dopłatą. Wrócę do korzeni i się może dowiem, gdzie szukać nowości.

Bo już niemalże wiem- tam, gdzie „popkultura” nie napierdala jak tutaj czy w całym nowym świecie. Coś nowego musi! być nieskażone tym czego się słucha- i tylko być pochodną. Bo będzie popłuczynami- być może zacnymi, ale jednak pomyjami.

Może eskimosi? Ale przecież już The Residents…

PS. Czasem sobie muszę tak bez sensu popisać o tym, co mnie obecnie trapi muzycznie- tym razem w samochodzie popuszczałem sobie „pre-selekcję” do następnej niesencji i mnie naszły takowe przemyślenia. Pewnie tekst jest cokolwiek nielogiczny, ale żadnej burzy mózguff nie oczekuję w komentarzach, więc zdrowia &…

PiS.  Pożal się Boże- jeśli masz komu. Indżoj!

Reklamy

7 Responses to “było, czyli kolejna publikacja bez czytania, żeby mi nie było!”


  1. 1 Undre
    czwartek, 19 Sierpień 2010 o 23:44

    Ciekawy wpis.

    Bandcamp wkurwia, potwierdzam. W sumie to samo jest na lastFM, utwory na chwile darmowe, potem już nie, w sumie ciekawe jak to wygląda w świetle prawa.

    A co do wtórności … w 1887 urodził się niejaki Srinivasa Ramanujan, najbardziej dojebany (a przynajmniej jeden z czołowych) matematyk, jakiego ujrzały Indie. Tu sobie pozwolę zacytować portal eioba.pl :

    ” (…) był najdziwniejszym człowiekiem w całej historii matematyki, może nawet w całej historii nauki. (…) Pracując w całkowitej izolacji od głównych prądów zachodniej matematyki, potrafił samodzielnie odtworzyć jej stuletni dorobek. Tragedią życia Ramanujana było to, że większość swego wysiłku poświęcił na ponowne odkrywanie znanych twierdzeń. (…) ”

    Jak dla mnie sprawa z muzyką jest całkiem analogiczna – na przestrzeni czasu przerobione zostało to wszystko już w takim stopniu w lewo i prawo, że nawet nieświadomie dochodzi do procesu wtórności – i nie wiem czy dzielenie na komercyjny mainstream i „netlabelowe podziemie” ma nawet sens … tzn żeby nie było, komercha to non stop „w koło Macieju” to samo napierdala, owszem, ale twórcy netaudio są jak dla mnie i tak trochę skazani na wtórność, chociażby w wyniku słuchania już istniejącej muzyki … zresztą nawet jakby ich odizolować jak hindusa, hmmm …. .

    Dobra, rozpisałem się jak graficiarz po świeżo malowanym bloku … widać, że mi się ostatnio w domu nudzi, ergo kończę pierdolenie, zostawię tylko jeszcze link do czegoś etnicznego, co mi się skojarzyło podczas słuchania eskimosów. A nuż się spodoba.

    [audio src="http://www.moteldemoka.com/marcelduchamp/Tangara_Rave_Kue.mp3" /]

    Pozdrawiam

    • piątek, 20 Sierpień 2010 o 19:45

      utwory na chwile darmowe, potem już nie, w sumie ciekawe jak to wygląda w świetle prawa.

      do mnie od jakiegoś czasu dobija się pewien jegomość, którego numer przedstawiłem na niesencji. no i przestał być ten numer CC [a był z jamendo]. no i gość mi pisze- weź to skasuj! to jest własność wytwórni X! nie możesz tego rozpowszechniać w gratisie, bo to własność jest już X, reszta anulowana!

      ale lukam w zasoby X- tam jest wiele tego artysty numerów, jednakże tego wałka brak. sama wytwórnia X jest lekko podejrzana- jest tylko dyskografia owego artysty i w zasadzie nic więcej [ale nie chcę być niesprawiedliwy- po francusku nie kumam nic].

      no i się zastanawiam, co zrobić w zaistniałej sytuacji? może Partyk z http://pga.blox.pl coś doradzi?

      A co do wtórności- posłuchaj tego http://www.archive.org/details/ca395_nftw/ [a wcześniej poczytaj] i znajdź w tym Undre sens istnienia :)

      katastrofalna i jedynie właściwa jazda wstecz.

      ps. a ów matematyk na szczęście nie popłynął odkrywać Ameryki, bo już urodził się w Indiach. zatracając się więc w swoim geniuszu cała reszta ani jego nie obchodziła, ani on nie obchodził reszty. jakkolwiek to zdanie brzmi.

  2. 3 Priam
    sobota, 21 Sierpień 2010 o 22:55

    Jako prawdziwy wypatrywacz alternatywnych muzyczek powinieneś w takiej sytuacji, mlonxie, zapaść się ze wstydu pod ziemię, bo jak to tak wychaczyć coś, co po chwili stało się komercyjne? :P
    Właściwie to gość powinien Ci podziękować za promocję, dzięki której udało mu się zdobyć kontrakt. Jak widać światek „undergroundowy” jest tak samo pełen ludzi fajnych i niefajnych jak komercyjny. Życie.

  3. 5 Priam
    wtorek, 24 Sierpień 2010 o 15:42

    To, że używam znaków interpunkcyjnych w miarę moich możliwości, nie świadczy o mojej normalności ;] Jestem skrytym świrem. Chyba tak tylko można wytłumaczyć, że rozumiem o co ludziom chodzi? Pozdrawiam.

    P.S. mój pomysł na kolejny muzyczny twór jest częściowo składankowy, a częściowo scenariuszowy, więc może mógłbym czasami popytać odnośnie pasującej piosenki do sceny, co?

    • środa, 25 Sierpień 2010 o 21:11

      akurat to, czy rozumiesz o co chodzi LUDZIOM nie do końca jest w tym przypadku istotne wg mnie. artystom i „artystom”- co innego.

      a odnośnie interpunkcji [ortografiji, składni, gramatyki tudzież!] to oczywiście trzymanie się zasad mimo wszystko jest chlubne. chociaż nie zawsze. sam łapię się na tym, że lat temu klilka fajnie bawiłem się pisząc pokemonami… no ale już mi przeszło [chociaż nie na zawsze ;].

      co do scenariuszowego składaka- po mnie chodzi zaszczepiona przez pewnego podkastera myśl o własnej „audycji” z natury muzycznej, chociaż z pewną głębią nadaną za pomocą słowa mówionego. niekoniecznie do rytmu i rymu.

      i tak sobie w ten deseń przemyślenia snuję… bardzo. chociaż czas to u mnie pojęcie niewolne.

  4. środa, 25 Sierpień 2010 o 21:22

    aaa… i pierdzielnąłem się po oczach blusem skorsizjego, czy jak mu tam.
    […]
    lubisz blusa? obglondnij. nie lubisz blusa? nie oblongdniesz, nie dasz rady, zmuli.
    […]
    czy lubię blusa?
    […]
    nie słucham. ale słyszę. słuchałem. dużo słyszałem… to nie jest przeszłość.
    […]
    może w takim razie jednak eskomisie? czy jakieś tam ludy z innej wsypy czy archipelaguf. blus nie. już nie przecież.

    ps. mam znowu 1461 nieprzeczytanych wiadomości ze świata netaudio! indżooooooooo…!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


autor

linki które rządzą


%d blogerów lubi to: