23
Kwi
08

Przykurzony gruby beat

Po minus jeden- poniższy wpis miał duże problemy natury złośliwo-martwonaturalnej, dlatego pojawia się ostatecznie dopiero teraz. W wersji trzeciej.

Po zerowe- już wczoraj wiedziałem, że nie dam rady pojutrze. Strasznie mi szkoda, ale są rzeczy  ważniejsze niż hobby. Podziel się wiedzą, jak wrócisz z konferencji.

________________________

Słowo się rzekło, kobyłka u płotu, czyli o netlabelu grubobitowym rzecz niniejszym zapodoaję zgodnie ze złożoną obietnicą.

18 rilejsów: singli, ep’ek i longplejów… Nie jestem pewien, czy przesłuchałem to wszystko, ale jeśli nawet nie, to i tak mam prawie pełen pogląd na temat, więc generalnie to jestem obcykany. Tym samym wiedzą swoją z Tobą się poniżej dzielę, w krytyka się bawiąc ze satysfakcyją.

Netlabel o którym mowa nazywa się Dusted Wax Kingdom, co w bardzo dowolnym tłumaczeniu oznacza moim zdaniem Królestwo Zakurzonego Wosku, więc ma nazwę niezłą, nawet jeśli oznacza co innego. To po pierwsze.

Po drugie- pierwszym rilejsem w ich katalogu jest Violent Public Disorderaz – Sadness In Square EP, czyli rzecz Ci fragmentarycznie znana z Niesencji #07 [niewtajemniczonym od razu tłumaczę- Niesencja fajna jest, wpisz se w google], ale pierwotnie wydana w innym netlabelu, Lo-Kiwi mianowicie. Kombinując przy niesencjach na DWK trafiłem… no i to po drugie właśnie.

A po trzecie- rzadko spotyka się netlabel tak mocno sprofilowany pod względem gatunkowym. W tym przypadku mamy do czynienia z absolutną konsekwencją- przynajmniej jak do tej pory. Mamy tu rzeczony gruby beat– podstawę bytu, oraz nieliczne wyjątki potwierdzające regułę, choć funkcjonujące niezupełnie od czapy. Wokół beatu jednak całość sie kręci. I nęci. I ma rację!

Natomiast po czwarte- najmocniej przypasował mi wyjątek właśnie- najbardziej eklektyczny, wymykający sie klasyfikacji i swoją jakością/ dopracowaniem szczegółów/ innowacyjnością odbijający się wyraźnie od reszty proponowanych przez label wydawnictw. Mowa o Paragon Black – Paragon Black LP: rewelacja i 10/10 czy inne ileś na tyle samo. Uwaga na to, co o płycie twierdzą wydawcy:

Oto diament wśród wydanych przez nasz label płyt- dzieło konstruowane misternie przez trzy lata, koczek po kroczku, niczym dorastanie duszy. Produkt dojrzały i silny jak wszechświat, w którym oceany starożytnej wiedzy i emocje spotykają się z duchową mądrością poezji i dają światu tajemniczy dotyk duchowości

Słowa tego nie opiszą, a tym bardziej ja, bo w taki sposób pierdolić o muzyce to- wybacz- nie potrafię. Nawet jak się staram. Ale ta spolszczona parafraza wyszła mi nawet, co?

Po piąte link do wydawnictwa, po szóste link do zip’a z całym materiałem, po siódme okładka.

Po ósme- coś, co mnie powaliło na początku przesłuchiwania katalogu DWK i trzymało długo [jak zwykle- zasysam wszystko, potem rozpakowuję i robi mi się sort alfabetyczny, więc jadę od góry do dołu]. 2 Bone Giants – The Lost Art Of Speaking Your Mind EP, o tym mowa! Dawno nie miałem do czynienia z tak GRUBYM bitem. Bez zbędnych treli-moreli i jakichś-tam pitu-pitu [sorry- i tutaj jest wyjątek polegający na krótkich wycieczkach w kierunku zgrzytających sampli, ale to czyni rzecz tym bardziej interasującą]. Rządzi jednak BEAT, proszę Ciebie i to jaki!. Po miszczosku i z filingiem. Absolutnie zostałem ujęty i takim pozostaję. Punkt poniżej maksa, w skali Maksa Jak-Mu-Tam. A za co straciła EP’ka punkt? Za porównanie z powyższym Paragonem Czarnym, za nic więcej!

Po dziewiąte to zip jest gdzieś tutaj. A okładka poniżej, po dziewiąte i pół.

No i na tym właściwie powinienem zakończyć, bo to, co esencyjne i debeściarskie już się pewnie ciągnie na Twój dysk. Ale- jest jeszcze kompilacja [jak wiadomo- nie przepdam za polecaniem kompilacji żdnych, prócz swoich], czyli na dzień dzisiejszy ostatni rilejs w kolekcji DWK. Czemu więc polecić warto?

Bo po dziesiąte- to równie dobrze mogła by być kolejna Niesencja. Muza jak pode mnie robiona [lepiej robić pod kogoś, niż pod siebie, no nie?], selekcja wyważona i staranna, a poza wszystkim otwiera ją Artysta Polak! W bułgarskim netlabelu, na pierwszym miejscu! Grarulacje Quantifier, niezły klimat zaoferowałeś!

Co do linków, to jeden po jedenaste, a inny, ten z zip’em– po trzynaste. A że po dwunastej to już jest, i to grubo, to i kończę.

PS. Chyba nie będę więcej się rozwodził na temat tego netlabelu, bo kto zainteresowany, ten sobie possie. Może jeszcze wyróżnię: Groove Inc. i Dakoon, coby nie pominąć najlepszych. A reszta to szeroko pojęty dark trip-hop i abstract hip-hop [oczywiście wszystko tłuściutkie, że aż się lepi], więc moja wiosennie ukierunkowana percepcja odrzuca takie dźwięki natenczas.

Jak się na DWK coś pojawi nowego- to pewnie napiszę o tym… choć pewnie nie, bo już zacząłem zagłębiać się w zasoby innego netlabelu, który proponuje dźwięki zbliżone tematycznie, ale mniej radykalne.

Póki co- pozdrawiam jak zwykle serdecznie, życzę miłej konsumpcji wygrubaszonych bitów, zdrowia, szczęścia, spełnienia marzeń, lepszych słuchawek, wyjebistego sprzętu hi-fi, wspaniałych snów i żeby Ci się chciało!

To tyle
emelix

Reklamy

4 Responses to “Przykurzony gruby beat”


  1. sobota, 26 Kwiecień 2008 o 08:24

    http://www.insidesmusic.com/insidesmusic/radiotag.html
    Nie wiem czy to grube czy już może tłuste :) Jedno pewne, więcej hop niż trip. Pozdrówka!

  2. poniedziałek, 28 Kwiecień 2008 o 21:03

    @ trompka: maaasz ;)

    @ michał: ściągnięte, nie słuchane ;)

  3. poniedziałek, 28 Kwiecień 2008 o 23:19

    linki już są.
    i nie tylko :)
    zapraszam!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


autor

linki które rządzą

wpisy które rządzą


%d blogerów lubi to: