05
Kwi
08

Niesencja #07 – odsłona właściwa

Tuż przed świętami zamieściłem zajawkę do siódmej Niesencji, jednak nie podając ani jednego linka- eksperyment taki. Mineły dwa tygodnie z okładem i oto wnioski: 8x siódemkę zaciągnięto- rozumiem, że moje składanki mają ośmiu fanów, którzy dotarli do tej części dzięki Pani Analogii. Cieszę się, nawet bardzo! Na last.fm sześciu słuchaczy prócz mnie… Trudno, czy nieźle? Moim zdaniem oki- zobaczymy, co się stanie po tym wpisie.

Dla jeszcze-nie-fanów informacja na początek: Niesencja to seria kompilacji nieprzeciętnych nagrań dostępnych za darmo i całkowicie legalnie w internecie. Tym selekcja jest absolutnie chill-out’owa: znajdziesz tutaj sporo downbeat’u, nieco hip-hop’u, jest nu-jazz i na koniec hipnotyczna, prawie 13-to minutowa suita na transowe loop’y i gitarę. Słowem- sama malina, wiosenna aura, kultura, relaksing i manufaktura! Yo!

Odkładka- jak zazwyczaj- powstała w kooperacji ze znającym się na rzeczy grafikiem. Tą razą ponownie skorzystałem z usług nieocenionego izibrothera [nawiasem mówiąc- autora logo netmuzyki], który w pozornie niedbały sposób przetransponował pewną fotkę na język grafiki ilustracyjnej. A fotkę ze smakiem przyrządził niejaki Matam– gospodarz zaprzyjaźnionej strony goodnetlabels, traktującej o tych właśnie gatunkach netaudiomuzycznych, spośród których dźwięki do niniejszej Niesencji nie bez wrodzonej wrażliwości zebrałem. Oj… Czy rozumiesz poprzednie zdanie? ;)

No dobra- teraz o esencji Niesencji, czyli o muzycznej zawartości tejże:

Na jedynce jedno z najznakomitszych WEJŚĆ BEAT’u spośród słyszanych przeze mnie netutworów. Ciarki mam za każdym razem [vide: atak beat’u w „Shudder/ King of Snake” znakomitego zespołu Underworld– klasyka, perfekcja, rewela, klasyka… chociaż gatunkowo daleko]. Super otwarcie tak zwane- zauważ, że o tym kawałku pisałem już ponad rok temu!

Zaraz potem naprawdę niezły lounge z fajnym tekstem i dwufazową arnażacją, rzadko spotykaną w upalonym, samplowanym, łagodnym netaudio. Właśnie- skąd ten tekst jest- wiesz? Bo że z jakiegoś filmu to jasne, ale jakiego?

Piętro trzecie [zdobyte w lecie]- właściwie nic super-ekstra-zajebistego, ale coś mnie w tym numerze ujmuje… Może po prostu wykonawca- MichL Bridge, który swoim netartystycznym eklektyzmem stał się w moim uchu wyznacznikiem. [Dżizzzas, to zdanie to już kompletnie nie ma sensu]. Znasz go z niesencyjnej czwórki i posłuchasz jeszcze na jednej części, atmosferyczno-dramendejsowo-dabowej. Rewelacyjny ma koleś dyg do melodii, a Melo-dia to proszę Ciebie ja mam prawie na nazwisko!

Cztery. Bitbokser i generalnie hip-hop. Nie mam nic więcej do powiedzenia- patrz opis numeru szóstego.

5-ka = Aphilas. Było już o tym zjawisku na netmuzyce- wreszcie się zdecydowałem!

Szósteczka to hip-hop pełno gembo… A przecież nie przepadam, tak pisałem?

Siedem. Cholera, też hip-hop? A może trip-hop może? A co to jest trip-hop? A czym nie jest? Czymkolwiek by- numer jest wyjebisty i jeśli nie znasz jeszcze całej EP-ki V.P.D. z netlabelu Lo-Kiwi no to nadrób tę zaległość czym prędzej!

8. Full na maksa, cool i ekstra! Kolejna pozycja z cyklu- chciałbym, ale nei nei. A jednak przełamałem opór, tym samym rozliczając się wewnętrznie z rewelacji co czekały, bo się bały. Nieuważnych lub zapominalskich upominam ;)

A dziewiąteczkę też znasz, a jeśli nie znasz to wstydź się! To jedyny beat’owy namber Iambic² z pierwszej płyty, której nie znać to zgroza! Mogę się narazić na zarzuty, że nie licuje on z całością selekcji, ale zważ, że nawet jeśli, to tylko troszeczkę, a poza tym numer ów stanowi idealny prolog pod epilog, czyli

last łan na siódemce- sygnalizowany na wstępie długodystansowy odjazd w kierunku. Czy znasz drugą taką składankę, na której pojawiają się ponad dziesięciominutowe kompozycje? I nie mów mi o trzeciej Niesencji ;)

___ ___ ___

No i cóż- obiecałem się rozpisać, to i żem. Kolejny raz bleble, miłego odbioru, pisz komentarze, a jakże, a jak nie napiszesz to chuj, moja strata. Dziękuję za uwagę, zrozumienie mojego bełkotu i tak w ogóle spasiba!

PS. Jak widzisz- nie linkuję tym razem do stron artystów i netlabeli. Uznanie autorstwa jest w nazwach plików i tagach, więc tę żmudną robotę typu ctrl-c ctrl-v x40 tym razem sobie darowałem. A czemu? Bo na palcach jednej ręki mogę policzyć kliknięcia w takie linki… Wszystkich pokrzywdzonych niniejszym przepraszam, a zainteresowanych zapraszam ;)

PS. Jeszcze jedno- po raz pierwszy nie stosowałem żadnego programu do wyrównywania poziomu głośności poszczególnych utworów. To oczywiście ma swoją zaletę- soft tego typu „spłaszcza” nieco brzmienie, ale ma i wadę- licz się z niespodzianką typu za cicho- za głośno w kolejno następujących po sobie wałkach. Chociaż… moje ucho takich dysonansów nie zarejestrowało.

PS. Liczydełko: 2.274 ściągnięcia wszystkich części Niesencji. Coś jest na rzeczy… Pozdro!

PS. Jeju! Download please! A jeśli wolisz uprzednio zaznajomić się bez zaśmiecania dysku- click to stream!


2 Responses to “Niesencja #07 – odsłona właściwa”


  1. sobota, 05 Lipiec 2008 o 09:55

    Ale to właśnie streaming zaśmieca.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


autor

wpisy które rządzą


%d bloggers like this: