18
Wrz
07

Footprints. Jazzowe miksy vol. 1-4

W niedzielę sobie wreszcie pojeździłem jowejkiem. Ośmielę się z tego powodu zacytować dzieło poety Świetlickiego:

kaczuszka zającek huśtawka ślizgawka kajecik gorączka zięziąćka żółtaczka bijecik jowejek fjipejek ekierka jewojwej cyrkielek pisiorek kątomierz gumecka cumelek jowejek zanussi jowejek nocnicek jowejek kjawacik pimpejek jowejek kaczuszka jowejek gorączka huśtawka cyrkielek – a potem bryła ciała wypchnięta w przestworza – kaczuszka gojączka twardzioszek szpitalik czosneczek gajerek jowejek tjumienka kajecik jowejek

Lub podobnie. Tekst tak głupi, aż niszczy.

Wracając do tematu: nie zrobiłem na rzeczonym jowejku rzeczonej niedzieli co prawda planowanego dystansu +przewiało mnie na wylot +dwa razy zgubiłem trasę +kilka kilometrów przejechałem po nasypie, po którym ostatnio ktoś jechał pewnie tuż po powodzi w 1997r. [i to chyba pojazdem gąsiennicowym], ale dzięki temu = zajebiście było. Wróciłem co prawda z bólem prawej strony głowy i piekielnie zmordowany, ale czułem się… zdrowszy mimo wszystko? Szczęśliwszy jakiś? Coś tak. No i muzyczka mnie nie opuszczała oczywiście nawet na chwilę.

Któregoś pięknego dnia zaciągnąłem z Good Netlabels wszystko co proponuje autor bloga [i czego jeszcze nie znałem]. Między innymi znalazłem tam cztery znakomite miksy pod wspólnym tytułem Footprints. Nie są to sety z kawałków na licencjach CC, ale jak najbardziej mainstream’owych numerów jazzowych pochodzenia krajowego i nie tylko. Czy do końca legalne? No bo Stańko, Bem, Urbaniak, Komeda, Banaszak na licencjach copyleft? Dobra, nie wnikam, bo nie chcę.

Jestem zdeklarowanym zwolennikiem składanek- sam bawię się w to, nieprawdaż? A że poczas jazdy rowerem nie ma czasu na zabawy plajerkiem [pykanie, przełączanie, wyszukiwanie może skończyć się źle] najlepiej na przejażdżkę zabrać ze sobą jakieś dobre kompilacje. Albo miksy właśnie. A w jakim klimacie? A w takim:

Wczoraj przesłuchałem całości jeszcze raz i nasunął mi się wniosek dość nietypowy: część trzecia niewiele bardziej od części drugiej, która jest tylko ociupinkę raczej od części pierwszej oraz czwartej zarazem. Tym samym więc: ściągaj, słuchaj, pedałuj! Bo to złota polska jesień!

PS. O plajerku jeszcze kiedyś napomknę, o ile nawet nie napiszę mega posta na jego temat. Bo jest śliczny, gra pięknie, ale ten soft… Masakryczność!


0 Responses to “Footprints. Jazzowe miksy vol. 1-4”



  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


autor

linki które rządzą

  • Brak

%d bloggers like this: