netmuzyka blog

wtorek, 14 październik 2008

zasłuchałem się na dłużej, dawno tak nie miałem

Zaszufladkowany do: downtempo, easy listening, indietronica, nu jazz, pop, smooth jazz — Emeliks aka Pierre Melą @ 14:06

Zasadniczo na jamendo jest chałka i chałwa. W większości i generalnie. Dlatego nie zagłębiam się zbytnio w przepastne zbiory tegoż projektu [wg informacji na moim profilu mam nieprzesłuchanych jeszcze 12.417 albumów], ograniczając się do informacji o co zacniejszych dziełach od nielicznych blogerów. Ostatnio zassałem sporo za pośrednictwem ccm i teraz powolutku przesłuchuję.

Wczoraj rozpakowałem plik z płytą zespołu Blue Swerver. No i słucham do dziś, już chyba dwudziesty raz…

Melancholijnie gra ten zespół; jesiennie, kameralnie. Popowo, jazzowo, elektronicznie i akustycznie zarazem. A wokal gość ma zajebisty, zgadzam się!

Najlepszy kawałek? 3 są ekstra: New Day [lekko dubujący song], Zinedine Zidane [swingująca pioseneczka z rewelacyjnym refrenem] i Aston Martins [zamykający płytę nu-jazzowy chill-out].

Pyszna płyta. Dawno nie słyszałem tak dobrej netaudio-produkcji, serio! Klikaj więc na okładkę i ssij, bo warto.

niedziela, 26 sierpień 2007

Ollie Cram – Rai-Ken [mtk178]

Zaszufladkowany do: easy listening, lounge, nu jazz, smooth jazz — Emeliks aka Pierre Melą @ 11:29

Kupiłem sobie u Wietnamczyków na obiad schab w cieście po chińsku. Okazał się wczorajszy, był tłusty i przypalony ale mimo tego sycący. I tak w ogóle, to powinien się w tym barze stawić ktoś z sanepidu. Strach normalnie patrzeć, jaki oni mają chlew w kuchni! Ale golonkę po chińsku robią najlepszą pod słońcem. Dziś niestety nie mieli golonki.

Córeczka u cioci, żonka w pracy: mam do dyspozycji kilka godzin relaksu. A z pełnym brzuchem to jakiegoś lekkiego jazz’u bym posłuchał… ale skąd go wziąć, skoro nie mam na tym laptopie jeszcze żadnej muzy?

Gdyby ktoś mnie spytał, jaki jest mój ulubiony netlabel bez wahania odpowiem mu, że Monotonik. Dlaczego? Bo jest klasą samą dla siebie i basta! Poza tym jest pierwszym labelem w internecie [założony został w 1996 roku], a jeśli nie pierwszym, to na pewno najdłużej działającym, więc wśród ponad dwustu płyt każdy odkryje coś dla siebie.

W katalogu znajdziesz najprzeróżniejsze gatunki, najrozmaitsze dźwięki i co ważne- nie natkniesz się na nic obciachowego. Każde wydawnictwo jest zrealizowane profesjonalnie i z wielką dbałością o poziom produkcji. Każdy nowy mtk### biorę w ciemno, bez wstępnego przesłuchiwania na archive.org czy myspace. A z resztą- Sinq pamiętasz? Słabe? No!

Pierwsze kroki skierowałem więc właśnie na stronę Monotoniku. No i sobie przypomniałem, że przecież jest tam płyta Rai-Ken Olliego Crama! Czyli rzecz idealna na poobiednią sjestę: smooth jazz podsycony lounge’ową elektroniką. Jest dużo gitarki, fajnych syntezatorowych pad’ów i miarowy beat. Płyta dla Ciebie, twojej babci, młodszej siostry i kuzyna z Dęblina. Nie wierzę, żeby komuś się nie spodobała- zero awangardy, żadnych wydziwiań i eksperymentów; dobór brzmień dla każdego miłośnika chill out’u. Taki na przykład Whatever You Say albo tytułowy Rai-Ken… Rewelka!

Polecam zaznajomić się z całą zawartością katalogu Monotonik [chociaż pewnie jeszcze niejednokrotnie napiszę o najlepszych pozycjach]- możesz również odwiedzić ich stronę na myspace lub na last.fm.

A ja robię głośniej Olliego Crama i ucinam sobie drzemkę. A ty zasysaj te błogie 38 minut!

Blog na WordPress.com.