Dennis Moser – Approaching The Maritime [mandorla003]
01. River And Sea
02. At The Tidal Flats
click on cover to download. thx to pga.
01. River And Sea
02. At The Tidal Flats
click on cover to download. thx to pga.

Nuthre - All Too Capable of Sustained Backwards Glances [pan014]
Cokolwiek kosmiczna zabawa samplami.
Ale piździ, co? Miałem cichą nadzieję, że zima będzie dla nas co najmniej tak łaskawa jak w zeszłym roku, a tu ni z tego ni z owego mróz przyatakował na dobre i trzyma! Co robić? Ja dokonałem eksperymentu z ustawieniem dużych okładek [uwielbiam grafikę!] wobec nikłej zawartości tekstowej. Się nie podoba? Wybacz, ale otóż…
…otóż w tak niesprzyjających okolicznościach przyrody słuchanie muzyki innej niż stonowana aż nie przystoi. A skoro w ramach noworocznego czyszczenia dysków natknąłem się na kilka rarytasków z gatunku kojącego uszy ambientu i jemu pochodnych- klikaj w okładki, ściągaj płyty, pij grzańca i słuchaj!
Proponuję zacząć od Archaic Horizon, a dokładniej dwóch najlepszych [imo, of course] pozycji z tego netlabelu:
***********************

Boards of Canada znasz? No to śmiało możesz przyjąć, że Orange Crush też znasz. Gdyby na płycie The Fields były same numery pokroju Across the Breeze czy Adrift [ten od dawna już zalega w poczekalni do niesencji] już dawno bym na jej temat kilka zdań opublikował. Ale jest różnie- w miarę równo, trochę monotonnie- uspokajające 48:22, ciepłe i wyciszające. A jak Ci jeszcze mało to
***********************

włącz Corwin Trails. Pamiętasz pierwszy kawałek z pierwszej niesencji? Te przemiłe drony z bajkową opowieścią w tle? Niezły numer, no nie? To pierwszy kawałek z EP’ki zatytułowanej po prostu Corwin Trails. Co oprócz niego na płytce? Muzyka równie piękna jak Orange Crush, jednak z większym naciskiem na eksperymenty i nieco chore dźwięki. Wyróżnia się jeszcze Icicle- słodki kawałek, także oczekuje na swoją kolej na składance. Pozostałe 3 numery trzymają klimat [w Hakim Bay przewijają się echa motywu z Oasis is Myth, lub odwrotnie] więc koniecznie! Ponieważ jednak EP’ka jest dosyć krótka [16:22] zaraz potem w głośnikach powinien pojawić się
***********************

Nest z labelu Serein. Okładka mówi sama za siebie- jest atmosferycznie, kameralnie, nieco mroźnie i niewyraźnie. 27,5 minuty subtelnych akordów na pianinie, delikatnych dronów, czasem z orientalnym smaczkiem. Są tacy, dla których jest to najlepsze wydawnicto netaudio AD 2007, więc choćby dlatego warto się z tą pozycją bliżej zapoznać… by zaraz potem
***********************

włączyć EP’kę Libeskind, nagraną przez Benfay’a dla Eko Netlabel. Właściwie z całą płytkę tworzy pierwszy numer- niezwykle oszczędny i harmonijny minimal na gitarze + nieco elektroniki. Śliczne to, mogę słuchać w nieskończoność!
Drugi numer natomiast nadawałby się jako soundrack do SF o łodzi podwodnej widmo- sonary, pogłosy, maszyny, które robią „ping”. Trzeci kawałek- dla wytrwałych. Obłęd. Popsute urządzenia z oiom’u i nachalny analogowy generator sinusoidy. Szumi. Bardzo.Ooooo… zonk! Eko Netlabel właśnie się przepoczwarza, więc EP’ka jest niedostępna w chwili obecnej- dowiedziałem się o tym, jak chciałem podać link :( Na pocieszenie możesz sobie przesłuchać jej na last.fm [pierwszy numer jest tam niestety 3x krótszy niż w oryginale].
Na koniec sesji polecam
***********************

Miniatury Veriana Thomasa wydane w Negative Sound Institute [nazwa labela myląca, bo miniaturki Veriana są po prostu zajebiście pozytywne].
Całość [29:50] zagrana jest na jedynym instrumencie- starym Fenderze Telecasterze [o ile dobrze zrozumiałem- popsutym] i lekko przetworzona, czego nie da się ukryć. Uwierz mi- śliczne brzmienie ma ta gitara- gdybym wiedział, że nauczę się kiedyś sprawnie posługiwać wiosłem na pewno postarał bym się o takiego Fendera… Ale elektryczne gitary strasznie miauczą mi pod palcami. Szkoda :(
Oki- to na tyle w klimatach okołoambientowych, jednak odkurzanie twardego trwa! [jakkolwiek by to nie zabrzmiało ;]
No to zdecydowałem się wreszcie zamieścić wpis o mojej najnowszej składance legalnych, wpaniałych i dostępnych za absolutne friko nagrań, zatytułowanej klasycznie- Niesencja #03. Oprócz znakomitej zawartości nie może umknąć Twojej uwadze elegancka okładeczka, powstała na bazie pewnej fotki otrzymanej od Kszysiaczka [nie podlinkuję Kszysiaczka niestety, bo ów nieobecny jest w sieci. Ma za to trochę sprzętu do Apple ;].

Nie mam zamiaru rozwodzić się nad problemami, które możesz mieć ze ściągnięciem tej części Niesencji, ostatnio po prostu coś się psuje na archive.org- pliki są niedostępne, czasami znikają na kilka dni. Pięciokrotnie Sześciokrotnie pisałem do administratorów o błędach… i nigdy się do mnie nie odezwali, chociaż zawsze jakimś cudnym sposobem pliki wracały na swoje miejsce. Poczytaj kilka poprzednich wpisów i komentarzy, dadzą Ci choć zarys mojej frustracji bezdusznością i olewactwem adminów! Ale ponieważ Niesencji planuję jeszcze tylko kilka- jakoś to przecierpię. A co zamiast Niesencji? Mam kilka pomysłów, wszystkiego dowiesz się w swoim czasie- teraz przejdźmy jednak do zawartości muzycznej #03:
01-[peromusic003]-Pero-Self Estime
głęboki bass, minimalny beat, hipnotyzujące sample z wokalem
02-[tro02]-Freddy Musri-Spirales
spiralnie, minimalnie, technicznie
03-[troorg004]-DJet-Neoinfection
nieco psychodeliczny downbeat, czyli moje ulubione klimaty
04-[gcaf002]-BronZe-Soul On Ice
ulubionych klimatów ciąg dalszy, tym razem bardziej chillout’owo
05-[troorg005]-V-trap-Obsession I
delikatny zwrot akcji w stronę eksperymentalnych, nerwowych sampli
06-[mtw032]-Izmar-Aze2-03
electro-breakbeat w nieuzinkowym wydaniu
07-[ndn002]-Anschlagdynamyk-Stoerenfried
znowu psychodelicznie, niepokojąco i minimalistycznie
08-[mtk164]-Sinq-Be Brave
spokojny trip-hop ze ślicznym żeńskim wokalem
09-[etheral]-Umma Project-Young Gangster
kolejny zwrot akcji, kierunek progresywny rock jak z najlepszych płyt Flojdów
10-[csr066]-Change!-How Do I Say Goodbye To Myself
na koniec coś, co obiecałem dawno temu- absolutnie pojebana psychodelia
To co ja mogę jeszcze dodać? Zapraszam do ściągania, ewentualnie odsłuchu w blogowym plajerku, polecam poprzednie części Niesencji i obiecuję co najmniej kilka kolejnych. O ile archive mnie nie doprowadzi do ostateczności albo coś…
Miało być słonecznie i jest słonecznie. Jest spokojnie, deep-housowo i tech-dubowo. Stylistycznie jest spójnie, kolejność dowolna. Najlepiej mieć w odtwarzaczu wszystkie 4 EP’ki jednocześnie [klikaj w strzałki i ssij paczki]. Dwie godziny wilgotnego, ciepłego, subtelnego, delikatnego, łagodnego, eterycznego, zwiewnego etc. minimalu pogrążonego w subtelnościach i nawarstwieniu skromnych środków wyrazu. Marco zaprasza.
Uwielbiam tak bez ładu pierdzielić o muzyce ;]