Running Hybrids – Live at the Mumyhua Festival 2006
01. Love Letters
02. Moon & Sand
03. Never Ending Love
04. On Sunday
05. Wonderland
click on photo to download
01. Love Letters
02. Moon & Sand
03. Never Ending Love
04. On Sunday
05. Wonderland
click on photo to download
01. Angels Of Mercy
02. Silvery Swirl
03. Brotherly Love
04. Pura Veda
05. Room For All
06. A Secret Passageway
07. Guided By Dreams
08. Prototype
09. The Mysterious Realm
10. See What The Wind Blows Away
11. Blue-Green Patina
12. A Garden In Blooming Groove
13. Proximity
14. Sun Tour
Tak tak, proszę ja Ciebie. Byliśmy- i jesteśmy- świadkami narodzin najbardziej konsektwentnej grupy netaudiomałolatów [bez urazy!], która to grupa wiele koncertując i co wybitniejsze płody swej twórczości publikąc za darmo- wreszcie nagrała esencję swej twórczości w profesjonalnym studio, pod okiem rzeczoznawców, producentów muzycznych i całej rzeszy reżyserów dźwięku, akustyków i specjalistów od masteringu.
Może trochę popłynąłem, może wynajęli sobie studio na 8 godzin i wszystko nagrali na żywca, a czuwał nad całością tylko cieć, coby ze studia nikt mu equipmentu nie wynius, sabaki? Kto to wie… Ważne jest jednak, że chłopaki, którym kibicuję od kiedy poznałem ich twórczość wreszcie zrobili coś na maksa profesjonalnego. I zamieścili to do ściągnięcia gratis w necie! To się nazywa podążanie w obranym kierunku!

Aranżacje może są mniej udane niż żywiołowe wykoanania na koncertach [które znam tylko z mp3 i jutuba], może dźwięki są bardziej poukładane i nie czuć w niektórych fragmentach zadziora- ale to nie jest zarzut! Jest odpowiednio i odpowiedzialnie. Panowie dorośli do muzyki, dojrzalej posługują się swoimi instrumentami [heee] i wciąż czuć w tym energię.
Nie pamiętasz, do czego nawiązuję? A otóż do tego i do tego wpisu. Śledzę ścieżkę ich muzycznej kariery [raczej chwaląc niż ganiąc], dopinguję ze swojego podwórka i życzę miliona ściągnięć tej płyty.
Chociaż z tym ostatnim może być problem, bo o ile znam Twoje lenistwo, to sobie darujesz klikanie w 13 linków, potem założenie katalogu, potem przekopiowanie… Tak, moim zdaniem to błąd, że w zipie można ściągnąć jedynie pliki w formacie flac [o tym, co to flac- przy innej okazji. Przy tej samej, co i o ape], bo taki zip flacowy to już potężne 300MB, a i nie każdy plajer na kompie Ci to odtworzy.
W każdym razie- i w odwołaniu do poprzedniej notki- takie rzeczy w netaudio potrafią człowieka postawić z powrotem na właściwe tory.
Więc kolejny wpis- nieeeseeencjaaa :)
Zdarza się raz na jakiś czas, że pliki w netlabelach znikają w tajemniczych okolicznościach. Dziś znowu – od kilku miesięcy na dysku leżał sobie dramenbejsik niejakiego J.Quartiera [leżał, serio- pobrany ze strony labelu Hungrymenrecords. Na hi-fi terror [obecnie audio terror] wciąż jeszcze znajduje się wzmianka] i dziś chciałem kilka słów o tej płytce napisać: że nie ma nic lepszego niż gęste synkopy, że oldskulowe klimaty i takie tam… a tu- nie ma plików w sieci :( No i co z tego, że je mam na dysku, skoro Ci ich nie mogę zaprezentować?
A więc żałuj, ale taki to już urok rzeczy niematerialnych- ulotne są. Zdecydowałem w związku z powyższym, że zamiast kolejnej części “na leniucha” porwę się na nieco poważniejszy, dłuższy wpis i to nietypowo, bo o [nie mojej!] kompilacji. Ale o kompilacji wyjątkowej i na najwyższym poziomie.

Ten składak pojawił się w ramach gratisu dodawanego do magazynu Jac i przedstawia kulturę muzyczną współczesnej Katalonii. Wydawnictwo jest dwupłytowe, ale ja zajmę się tylko drugą płytą- jakoś lepiej czuję się w klimatach okołojazz’owych niż popowo-rokowo-hiphopowo-reggae’owych serwowanych na części pierwszej [kawałki z pierwszej płyty są oczywiście również dostępne na licencji CC w postaci plików mp3/ogg].
Tracklistę Música lliure II przedstawię tak, jak ułożyła mi się w odtwarzaczu, więc alfabetycznie.
Zgodnie z obietnicą- przez najbliższy czas będę pisał treściwie. Postaram się jednak nie chaotycznie i mimo wszystko wyczerpująco. Uwaga- start!

AeroTrio, brazylijskie, jazzowe. Sekcja rytmiczna [bębny i gitara basowa] wspomagana przez klawisze. Dość ascetycznie, ale momentami chłopcy ocierają się o wysoki poziom. Mocne 6/10. Lotnością i słuchalnością płyta może nie dorównuje innemu wydawnictwu Pharmacom Records, ale latynoscy muzycy są na dobrej drodze.
Dodatkowym bonusem, oprócz naturalnie
jest możliwość pobrania dzwonków na komórę. No i obejrzenia amatorskiego teledysku.
PS. Chodzi mi po głowie zmiana wyglądu strony… Ktoś zainteresowany pomocą?
Taaa, jasne… ;)
DŻIZAS! Przytkało mnie. Nigdy nie słyszałem tej kapeli. Ani nawet o niej. A dziś przypadkiem znalazłem ten ich koncert na archive.org. Bajka. Brakuje mi słów. Ściągnij to! 250MB. Ocena: 10/10. Mimo nie najlepszej realizacji nagrania. Dziękuję. Słucham dalej. Klaaaaasa!

Co prawda mam z Tobą niepisana umowę, że na netmuzyce pojawiać się mają jedynie wydawnictwa z prawdziwego zdarzenia, jednak tym razem musisz mi wybaczyć. Dziś złamię tę zasadę celem kontynuacji wątku z dwudziestego kwietnia. Znalazłem bowiem dwie EP’ki Uniquetunes, które tamtego dnia nie były jeszcze opublikowane. Ale czynię to bez większego zaangażowania i celu sensu w tym nie widząc…

Będę się streszczał [w odróżnieniu od posta z kwietnia ;]. Foot042, czyli Inner Smile vol.2 to nieporozumienie. Jest na tej płycie tylko jeden dobry numer, Bitch City Grooves- swingujący, lekko odjechany, idealnie niesencyjny rarytasik. A cała reszta to rzadka kupa: miszmasz trudno przyswajalnych klimatów [vide foot036], didżejskich eksperymentów Sergeewa i beznadziejnego, 8-bitowego chiptune’u. Jest też dolepiony od czapy kawałek koncertowy i z trudem trzymający jaki-taki poziom ostatni numer… który ma zjebaną niestety aranżację. Gdyby nie wpomniany czwarty numer- kompletna zenuła.

A foot045 to koncert. Może i fajny, ale poziom nagrania jest haniebny. Nawet szkoda cokolwiek o tym pisać…
Rozczarowanie :( Zauważ, że nawet nie zamieściłem strzałek, aby ułatwić Ci zassanie. Daruj sobie, poczekaj lepiej na następny wpis!
Wiesz, co to znaczy “Niesencja”? Nic. Szukałem takiego słowa, które po wpisaniu w google da jednoznaczne linki. Początkowo każda ze składanek miała mieć inna nazwę, ale wymyślanie nowych słów nie przychodzi mi łatwo- stąd po prostu numeracja przy nazwie serii. Chociaż np. lemoluna czy plonsai brzmi fajnie, co nie?
Prezentowana niniejszym Niesencja #02
to kompilacja raczej wieczorowa. Selekcja na-wpół-senna-na-wpół-aktywna. Muzyka końca lata, kiedy to nierzadko pada, w nocy jest już chłodno, a Ty coraz częściej poddajesz się nastrojom nostalgiczno-sentymentalnym i znów zaczynasz doceniać ogrzewanie w samochodzie.

W odróżnieniu od części pierwszej tym razem zdecydowałem się ograniczyć pomieszanie gatunków. Cała selekcja podąża od różnorodnego jazzu, poprzez ambientopochodne plamy aż do lekko freakowego, transowego finału. Zapraszam do odsłuchu 54 minut i 36 sekund dźwięków o niemałym ładunku emocjonalnym!
01. [hmr05] – V.Raeter – Answers feat. Eca Retsam – Hungry Men Records
02. [foot010] – DJ Kirill Sergeew – 2 Minutes 38 Seconds To Kiss – Bump Foot
03. [jamendo] – Fonetik – Free Gun - Jamendo
04. [top12] – Independent Researchers Society – Summer – Top-40
05. [sutemos010] – Marsen Jules – Couer Saignant – Sutemos
06. [aer006] – Mie – Summer - Aerotone
07. [12rec037] – Nic Bommarito – Taciturn II – 12rec
08. [aqv006] – Skarv – Dead Ahead – Aquavelvas
09. [troorg006] – DJet – The Tenth Level – Troorg
Wszystkie kompozycje zebrane na tej składance są dostępne w internecie legalnie i są chronione prawami autorskimi na licencji Creative Commons. Niesencje są dostępne również w postaci plików ogg vorbis [ale rekodowanych z mp3, więc niekoniecznie polecam] oraz do przesłuchania on-line, a wszystko to dzięki serwisowi archive.org.
A za klimatyczną okładkę dziękuję serdecznie izibrother’owi. Miłego odbioru!
Poniedziałkowym wieczorem zasiadłem przy komputerze, żeby sprawdzić co nowego w moim czytniku RSS. Naturalnie okazało się, że mam znowu TYLE materiału do przesłuchania, że na sam widok tej ilości rozbolała mnie głowa… Ale co zrobić, robota taka :)
Więc szperałem sobie poniedziałkowo, aż po jakimś czasie przeglądania różnych muzycznych blogów, forów i serwisów trafiłem [znowu] na jamendo, pierwszy raz od kilku miesięcy. Tym razem stwierdziłem, że czas przyjrzeć się dokonaniom rodzimych artystów, którzy w tym serwisie swoje nagrania udostępniają. I tak trafiłem na Puch.

Wg znaczników kapela generuje dźwięki experimental free improvisation jazz trance, co oczywiście niezmiernie mnie zainteresowało. Czym prędzej ściągnąłem całą płytę ze strony zespołu [na jamendo znajdują się jedynie linki do torrenta lub 01. Pierwszy dźwięk główny
02. Dźwięk główny
03. Kryśka
04. CN 20 [LIVE]
05. Eliza Pop [LIVE]
06. Początek [LIVE]
No i jest wtorek, przeedytowałem troszkę powyższe i proszę- mogę się wypowiedzieć na temat Puchu. Ale najpierw obejrzyj sobie postindustrialny teledysk do jazzowego kawałka Dźwięk główny.
Sześć na dziesięć- taka jest moja ocena tej płyty. Czy niska? Wczoraj zdawało mi się, że będzie wyższa…
Niby wszystko tutaj jest. Technicznie: sekcja rytmiczna zadowalająca [co najmniej trzy gwiazdki zdobył sam perkusista], gitara- ciekawie, oszczędnie i z pomysłem, didgeridoo [w ostatnim numerze] ze smakiem, natomiast elektronika… Tutaj jest przysłowiowy pies pogrzebany- wczoraj umykały mi niuanse, dziś je doskonale słyszałem. Uwielbiam elektronikę, ale w tym przypadku klawiszowiec… dobiera brzmienia zupełnie nie pode mnie. To nie moje smaczki i nie moja psychodelia niestety… W każdym razie- klawiszowcowi lepiej idzie na instrumentach etnicznych :)
Ale czy sześć na dziesięć to mało? No rany, warto! No i czekaj ze mną na następne free-trance-jazz-improwizations Puchu!
Skoro słowo się rzekło, to i przyszedł czas na prezentację jednego z objawień sceny netaudio- Uniquetunes. Jeśli miałbym tę kapelę porównać do innych, wybór padłby na Masfel i Critters Buggin, ponieważ w jakiś sposób niektóre z ich dokonań przypominają mi się podczas słuchania Uniquetunes… Może charakterystyczne brzmienie saksofonu? Nieuczesana gitara? Rockowy bas? A może właściwie nie można ich wrzucać do wspólnego wora? Sprawdź to!
Z dostępnych w sieci produkcji Uniquetunes najbardziej lubię króciutką EP Facing The Fashion z wytwórni Bump Foot. Cztery kawałki składające się na bardzo pyszne, stonowane 15 minut, które wytwórnia sklasyfikowała jako trip-hop.

Na Bump Foot od 20-go marca tego roku leży do pobrania kolejna EP’ka Uniquetunes, …And His Last Words Were Music. Tym razem chłopcy zdecydowali się poeksperymentować. Nie bez właściwego sobie wdzięku, ale mimo wszystko- te trzy utwory nie wchodzą całkiem na miękko.

Najlepszym pomysłem na zapoznanie się z twórczością grupy jest mix DJ Kirilla Sergeewa, prezentujący w zgrabnym secie wszystko, co najlepsze tej grupy, a zarazem ukazujący kunszt miksowania, którym może poszczycić się ten pan.

DJ Kirill Sergeew jest założycielem i jednym z członków Uniquetunes, obsługującym laptop i gramofony. Poza nim jest jeszcze trójka muzyków: na basie gra Mihael Poberejny, na gitarze Prohor Ivanov, a dęciaki obsługuje Leon Suchodolsky. Cały kolektyw jest z Sankt Petersburga.
Na stronie myspace’owej grupy można posłuchać on-line kilku wybranych utworów; próbki dostępne są również na stronie tradycyjnej [czyli sprzedającej wyłącznie nagrania na nośnikach] wytwórni 3pbeats.ru. Na last.fm band również udostępnia cztery kawałki do przesłuchania. Przy okazji masz okazję zapoznać się z kilkoma numerami, których nie ściągniesz legalnie z netu.
Muzykę Uniquetunes można określić jako swobodny electro-jazz, bazujący na samplowanych, nie nerwowych beatach i pomysłowo aranżowany na ‘żywe’ instrumentarium. Wspaniale na pewno słychać ich na żywo, czego przedsmak można poczuć słuchając płyty A Year Rocking, wydanej przez Electrosound.ru. Na tym wydawnictwie znajdują się wyłącznie nagrania koncertowe.

Na dzień dzisiejszy w sieci można znaleźć jeszcze jedną płytę sygnowaną nazwą Uniquetunes, mianowicie Inner Smile- zbiór remiksów, z rewelacyjnym Death By Our Airlines (Vox D Remix) na czele.

Czy już wszystko przesłuchane? Zakładasz ze mną ich fanklub? Jeśli nie masz dosyć, to warto zaznajomić się jeszcze z solową twórczością DJ Kirilla Sergeewa, którą określiłbym jako abstract-jazzy-hip-hop, z naciskiem na abstract. Zassij więc cztery pozycje netlabel’u Bump Foot: 72 [rewelacyjny jest pierwszy numer], Something I Call Personal Way Of Mind [tutaj polecam Jazz Generals, bardzo abstract ;], Jazzsmoker i Down the Street, skąd kawałek Summertime trafił na moją pierwszą netlabelową składankę.
A kiedy przedstawię tę składankę? Jeszcze nie wiem, ale o składankach co nieco napiszę następnym razem.
Chyba.

To najbardziej profesjonalne dzieło, które udało mi się znaleźć w sieci w ostatnim czasie. Nie muszę chyba wspominać, że jest dostępne legalnie i za darmo… Tym razem znów kłania się Jamendo, serwis społecznościowy promujący [jak ja ;] niezależnych twórców. Całość można ściągnąć poprzez eMule lub bitTorrent, a na życzenie mogę gdzieś indziej zamieścić tych pięć wspaniałych plików.
Jest to prawdziwie jazz’owy jazz, o nowoczesnym i soczystym brzmieniu. Perfekcyjnie zagrany, prawie-doskonale zmasterowany [wydaje mi się, że pierwszy numer powinien być głośniejszy, nie mam racji?]. I jedyny mankament- płyta trwa za krótko! W nagrodę proponuję zapętlić kilkakrotnie drugi kawałek. Free Gun rządzi!





Nierówna, co nie oznacza, że niedobra. Nie znajdziesz na tej stronie płyt niedobrych. „Nierówna” oznacza, że wśród dobrych numerów:
1. Ventus Solaris [ten bass! sax!]
2. Biomythos [ten break!]
6. Geodetic Transmissions [pewnie byłby milszy, gdyby nie to nachalne ‘zabrudzenie’]
8. Encoded Designs [easy piano, easy beat, znów ten bass! znów ten sax!]
9. The Robot is Dreaming [acid-jazz, nu-jazz… I znów psychodeliczny, brudny sampel, którego moim zdaniem mogłoby tu nie być]
10. Evolutionary Expanse [od początku trans do połowy i trans od połowy do końca]
pojawiają się gorsze, czyli:
3. Mind Mapping [temu czegoś brakuje, nie sądzisz? Odbiór możliwy tylko dzięki dźwiękom trąbki, ale to nie jest to, co lubię...]
4. As We May Think [nikomu niepotrzebny szort]
5. City Lights at Night [abstract hip-hop? Skrecze męczą i nawet nie pomaga ten bass!]
7. Infonography [awangardowo i abstrakcyjnie. Znów niezły patent zeszpecony doborem brzmień. Bez przekonania.]
Aby nie klikać po kawałkach można pobrać całą płytę spakowaną: z archive.org lub poprzez bitTorrent lub eMule.