Manormouse – Never Fully Recovered EP – [PTDM012]
01. 13th Floor
02. Superstitious
03. High State
04. Shoot
05. Low On Ice
click on cover to download
01. 13th Floor
02. Superstitious
03. High State
04. Shoot
05. Low On Ice
click on cover to download
Tym razem fajniutki. Stąd. Pa.
Fajny, nie?
01. Empty Buildings
02. Have Some More Tea
03. Suus Where R U
04. Just Before Dawn
05. Things Passing By
06. Summer Camp
07. Rude Dreams
08. Another Love Song
09. Hanging Around
10. Innocent Flow
11. ToGetHer (demo)
12. The Rose With No Name (demo)
click on cover to download
W ryja kopa go i nożem!
Lepiej!
O ile sobie przypominam czytaną we wczesnej młodości książkę [format prawie A3, ilustracje Bohdan Butenko] Joanny Chmielewskiej pt. “Duch”, wiązankę można skomponować w bardziej wysublimowany sposób. Coś na modłę “kurna jego mać z półobrotu kopana żyć w te i nazad z wiaderkiem węgla i drutem kolczastym przez most poniatowskiego ganiana morda!”. Parafraza może nieudolna, ale oryginał woluminu jest w mym domu na chwilę obecną nieosiągalny, gugle nie mówią po takiemu, więc z pamięci pojechałem.
Ale- tak; to w pewien sposób oddaje mój Stan Ducha. Odnośnie nagromadzenia netaudio na komputerze również, choć generalnie odnośnie nagromadzenia ogółem, rzadko [na szczęście!], acz ostatnio nagminnie spotykanych splotów nieprzyjemnych okoliczności materialnych, zawzięcia się na mnie przedmiotów codziennego użytku oraz tego, że właśnie do botwinki wrzuciłem kawałki zjełczałego salami.
Albo zjełczałej salami- niezależnie od płci salami botwinka stała się niejadalna. Niezjadliwa w sensie, suka.
Dobra, żółcią polane, teraz do rzeczy.
Czyszczę katalog “publikqj”. Czyszczę ogólnie netaudio z twardego [czy twardego z netaudio?], bo do wspomnianych 600 pozycji doszło od tamtej pory kolejnych 50 a jeszcze mam w zanadrzu jakieś 200, w katalogach “nieznasz”, “zasys” oraz “+/-” i “-/+”. No i nie nadanżam qrwa, krótko mówiąc.
Toteż tą razą jedynie tytułem wstępu: Mou, proszę Ciebie. Żeby nie było, że tylko miękko ostatnio i bez czochrania- jest tutaj sporo fajnego dryblingu beatem, obcojęzyczą rap-mową i oparami ziołopochodnymi.
A Quiet Bump nazywa się netlabel. Wybitnych parę numerów można znaleźć na pierwszym ich wydawnictwie, czyli
Mou – ###ntain Vibes

oraz siódmym z kolei, tj.
Mou – Memory Recall

I o ile z pierwszej płytki jeden numer znalazł się już na pewnej składance [dobra- na tej, niech Ci będzie], o tyle inny wałek z drugiej płyty wejdzie na niesencję. To znaczy- już wszedł, ale czeka na swoją kolej.
Ech… Za dużo słów, znowu zapodałem ledwie jedną setną ze zbiorów… To już chyba taka choroba, co ja mogę? Lekarza!
Zanim się wyjaję ze wpisem właściwym o siódmej niesencji zapodam z mańki dwa słoneczne leniwce. Rok na dysku przeleżały, więc zaczęły z lekka cuchnąć… ale warte są konsumpcji!

Label: Sofasound
Wykonawca: Mabafu
Tytuł: Bahia Aleman [download please!, czyli ssij do łez!]
Czas: 28′:23″
Najlepsze utwory: Loosing Yourself, Cubana
A żeby dopełnić szczęścia i oczyścić z rege katalog “do opublikowania” drugiego gratisowego Mabafu również polecam!

Label: Hippocamp
Wykonawca: Mabafu
Tytuł: Sonido del Callao [uwaga! zip na tej stronie jest niefajny, co oznacza, że każdy z kawałków musisz ściągać pojedyńczo... ała ;]
Czas: 40′:24″
No i przede wszytskim- wiosna, moi drodzy!
Niniejszym inauguruję serię wpisów pod wspólnym tytułem “na leniucha”. Skąd nazwa? Otóż każdy z wpisów zawierał będzie minimalną ilość osobistych wynurzeń [dlaczego? patrz wpis poprzedni] a ponadto traktował będzie o muzyce leniwej, której jestem gorącym zwolennikiem.
Zacznę od absolutnego pewniaka- jednej z moich ulubionych płyt wydanej przez jeden z moich ulubionych netlabeli.

Netlabel: Monotonik [USA]
Artysta: Aleksi Virta [Finlandia]
Tytuł: …Meets Torsti At The Space Lounge [mtk123 - download please!]
Czas: 36′:46″
Najlepsze utwory: Whirlwind Pistols Dub, True Dwelling Place, Princess Melodiae
Opis leniucha: zacne melodie, pomieszanie gatunków, treściwa elektronika. Polecam, pozdrawiam, dziękuję za uwagę.
Skoro dookoła wszyscy podsumowują 2007 pod jakimś tam kątem i ja postanowiłem dodać od siebie 3 grosze, a przy okazji zrobić remanent na twardym. Inauguruję więc niniejszym cykl wpisów: co miałem zrecenzować na netmuzyce w mijającym roku a do tej pory nie zrecenzowałem. Minimum treści, minimum formy, minimum wysiłku.
****

One Hour Before The Trip – Demo
Gatunek: grecki post-rock z gracją
Najlepszy numer: As You Were Missing – długi i momentami z przykopem
Label: niezależny
Opis: wszystko, co trzeba w tym gatunku: równo, przyzwoicie, elegancko… i niestety nic więcej.
****

Rotofobia – Demo
Gatunek: polski indie-rock głównie po angielsku
Najlepszy numer: Muszę już iść – może dlatego, że po polsku?
Label: niezależny
Opis: nie mam nic do powiedzenia. Odsyłam do Łukasza Kuśmierza.
****

Clicktrack Compilation.
Gatunek: pomieszanie z poplątaniem
Najlepszy numer: leciutki Freiraum – Fragilefeeling no i niszczący Env – Elcoto
Label: Alpinechic
Opis: skoro sam składam niesencje to nie będę kanibalizował własnego interesu :D Ale kompilacja jest przezacna!
****
Diaspora Sound System – We Are Not Machines
Gatunek: nie całkiem regałowa elektronika
Najlepszy numer: Late Night Sunlight – za wokal męski, acz seksowny bym powiedział
Label: Ajvar Records
Opis: no i właśnie. Tak długo zwlekałem z recenzją, że strona kapeli weszła w stan rekonstrukcji, a plików już nie da się ściągnąć… Najlepszy numer nie mógł znaleźć się na niesencji z uwagi na copyright, więc póki co- pozostaje myspace. A jak nie wierzysz, że taka płyta była, to patrz.
****

Emzk – Sessions #1
Gatunek: płonie Babilon
Najlepszy numer: Wy – jest na piątej niesencji, to wystarczająca rekomendacja?
Label: Afterbeat
Opis: cała sala se przypala
****

The Funky Dragonfly – Dawn In The Puppet Box
Gatunek: groovy-jazzy-funk zza Odry
Najlepszy numer: Worker – za klimat
Label: niezależny
Opis: wokalistka, trębacz, saksofoniści altowy i barytonowy, puzonista, klawiszowiec, perkusista, basista. Ot- taki band.
****
Ciąg dalszy [pewnikiem] nastąpi!
Przyznam się bez bicia- ta część, piąta, wszechpolska i przekrajowa- rodziła się w niemożliwych bólach i cierpieniach… Tak ojczyźnianie powstała- umęczona, uciemiężona i narodów Werterem płynąca, czy coś. Mam jednak nadzieję, że mimo tego w odsłuchu kompilacja wyda Ci się spójna, wdzięczna i… Ale po kolei.
Po kolei to na pewno Mazurskie Zioła były na początku. I Szymczuk M. Potem Spisek- panowie zgodzili się [dziękuję!] na zamieszczenie swojego utworu mimo mojej nie do końca pochlebnej opinii o ich płycie “Jazz w każdej chwili”. Potem Muchy- Ci akurat mi odmówili tłumacząc się tym, że nowa wersja “Galanterii” ma się ukazać na wymarzonym, wolnorynkowym, studyjnym krążku [poczytajcie o nim tu i ówdzie- niektórzy twierdzą, że to polska płyta roku], więc ta wersja co ja ją chciałem jest już be, demo i nie :(
Kompletując resztę zawartości wyhaczyłem skład Psio Crew i ich rewelacyjny kawałek “Hajduk“. Ci ostatni dali mi błogosławieństwo [wielkie dzięki ziomy!] ale koniec końców… jakoś radosne przytupywanie nijak nie licowało z lekko dołującym klimatem całości selekcji. Ale utwór cierpliwie czeka na swoją kolej!- pojawi się w przyszłości na planowanej składance debestofdramenbejsewer, czyli którejś z kolejnych Niesencji.
Nie Psio Crew, więc co? Miałem 9 zamiast planowych 10 numerów i było mi z tym źle :( Wreszcie netlabel 9lives.pl przyszedł mi z pomocą [pośmiertnie, k-sażaljeniju] i na horyzoncie pojawiło się Memo. Jak się okazało- kapela istnieć przestała, ale nagrania w archiwach muzyków pozostały- stąd masz jedyną w swoim rodzaju okazję posłuchać “To ostatnia niedziela” w żeńsko-wokalnej & lekko-trip-hopowej wersji. Z tego miejsca dziękuję Ci Jarku T., życzę powodzenia w nowych projektach i Wesołych Świąt!
Dodatkowo bez precedensu jest fakt zamieszczenia na jednej Niesencji dwóch numerów z tego samego netlabela, na domiar jeszcze- pod rząd! Mowa o labelu Audio Tong, o którym kiedyś pisałem, że jest dla mnie za trudny… No cóż, tylko świnia nie zmienia poglądów, jak mawia poseł… No nie, o polityce na netmuzyce? Paszła won!
Na zamknięcie rozpoczęcia prezentacji- refleksja: CZEMU? Czemu nie mogłem przez pół roku odnaleźć w necie więcej interesujących projektów z Polski i po polsku? Polskich artystów owszem- w netlabelach nie brakuje, jednak albo starają się być cosmo, albo uważają, że lepiej się nie przyznawać… Skąd to to?

Piąteczka “wyszła” akurat na Święta, więc talerz z odpadkami pewnie Ci nie obcy? Ale nie bierz tego zdjęcia dosłownie- po prostu okładeczka jest cacy, fajnie wyrychtowana przez izibrothera i zupełnie całkiem oddaje zawartość, oraz odwołuje się pośrednio do pierwszego akapitu wpisu niniejszego…
Stop. ZIP 67MB. Plejlista:
01-[Piszę do Ciebie SP]-Spisek-Piszę do Ciebie wersja Themontera
02-[abn007]-Emzk-Wy
03-[Witaminy są potrzebne]-Mazurskie Zioła-Bobrów Żeremie
04-[tng1028]-LeeDVD-Lenajgiwittuju
05-[tng1007]-Maciek Szymczuk feat. Joanna-Urga (Deep In The Woods)
06-[Supeł SP]-Esencer-Supeł (Delif remix)
07-[Staromodni EP]-Memo-To ostatnia niedziela
08-[Diggin Deeper vol1]-Ludzie Smutni-Czas Na Obiad
09-[Eqq021]-Mao-Nupoetica
10-[Nordwave]-Trafficjam-Drewno From Las rmx
Co ja mogę mieć jeszcze do dodania? Może tylko to, że uwielbiam wykorzystywać w kompilacjach kawałki, które pojawiły się już na innych składankach- jak numer jest zajebisty, to tylko lepiej mu to zrobi. Pozdrawiam, o Ludzie Smutni!
W zasadzie temat piątej, wszechpolskiej uważam za zamknięty. No, chyba że jakieś pytania?
Miało być słonecznie i jest słonecznie. Jest spokojnie, deep-housowo i tech-dubowo. Stylistycznie jest spójnie, kolejność dowolna. Najlepiej mieć w odtwarzaczu wszystkie 4 EP’ki jednocześnie [klikaj w strzałki i ssij paczki]. Dwie godziny wilgotnego, ciepłego, subtelnego, delikatnego, łagodnego, eterycznego, zwiewnego etc. minimalu pogrążonego w subtelnościach i nawarstwieniu skromnych środków wyrazu. Marco zaprasza.
Uwielbiam tak bez ładu pierdzielić o muzyce ;]