Kondencuotas Pienas (a.k.a. Spotless) – Absolutely Spotless [XIZM001]
01. While You Were Dreaming
02. Elegantiskai Sninga
03. It’s All You
04. Heavenwards
05. I See You Yellow
06. Astunta Daina
click on cover to download
01. While You Were Dreaming
02. Elegantiskai Sninga
03. It’s All You
04. Heavenwards
05. I See You Yellow
06. Astunta Daina
click on cover to download
ale zdałem sobie sprawę z oczywistej oczywistości: muszę odpocząć od netaudio.
Od dziś na co najmniej trzy tygodnie.
Sprowokowany poprzednim wpisem słucham d’n'b. Starego, dobrego, dawno przebrzmiałego. Tuzów:
Adama F. [och, tego pana w kółko mogę, niezmiennie i zawsze]:
LTJ Bukem’a [w najlepszych czasach najlepszy z najlepszych, a w towarzystwie z MC Conrad'em niezaprzeczalnie historyczny]:
albo w jedynym hicie [bo bez synkop w tempie obłędnym i z żeńskim wokalem]:
albo dalej z wokalem, Ronie Size:
Wycieczka wstecz. Zawsze zajebista.
Wczoraj moi rodzice mieli 40 rocznicę ślubu. Zapodawałem szedołsów i them.
Kurwa, ale czas leeeciiii…
-ale jaki?
-no taki wiesz, drumbasowy.
-basista leży ujarany. mogę zagrać sam?
-dawaj!
:-O
i to króciutko, bo nie mam czasu.
Wakacje, lato- więc zanurzam się w brzmienia gęste i rozkoszne [choć do urlopu- konieeecznego- jeszcze miesiąc].
PRAWIE żaden dźwięk mi na tej płycie nie przeszkadza- ma być ciasno, ma być ich pełno- więc tak jest! Sample dobrane z gracją, efekty może nie powalają, ale wszystko bardzo porawnie zrealizowane i czuć w tym szkołę fast trackera… prawie ukończoną. Bo Evo Evolver mógłby popracować nieco nad padami, ale czepialstwo w netaudio nie jest fajne, więc na tym recenzję zakończę.
A. Jeszcze tzw. hajlajt, czyli co mnie w tym synkopiczno-technicznym, 27-mio minutowym dziele urzekło najbardziej. Otóż- jak zwykle- najmniej atakująca bębenki kompozycja Eastern Sun. Tak już mam- czilałty lubię, nastroje i spoczyn.
A kibicuję Turcji. Ja coś z tymi Niemcami… Ale serio- zupełnie nie wiem, czemu.
Aha- zip jest pod okładką ;)

Po pierwsze: KPMP3-011, czyli Sabsidian [znany również jako Sabian, opis trochę po niemiecku] – Inspringtive EP z natlabelu Konsum Productions. Łagodny, jazzujący, atmosferyczny drum’n'bass z żeńskim wokalem, czyli coś, co tygrysy lubią pasjami. Genialnie prezentuje się zwłaszcza kawałek The best I’ve ever had, najbardziej żywiołowy z całej ep’ki. ZIP.

Po drugie: Konfort016, czyli The Incognito Traveller – The Incognito Traveller EP z netlabelu Knfrt Recs. Acid-jazzowo jest, trzeszczą winyle, bass pracuje równiutko, są dęciaki i marakasy, ale przede wszystkim- elektronicznie jest, sampelkowo. A rządzi numer Chalaeur. ZIP.

I po ostatnie: Kafune 2005 – Kafune, album znaleziony na Jamendo. Jazzowo, a jakże, a jak, i to jak! Bossa Nova na klasyczne instrumentarium i wokale- spokojnie, relaksująco, brazylistycznie. No i wyróżnię utwory I neka, Quero saber oraz Todo dia. ZIP.
Dlaczego? Bo we wszystkich dziś wyróżnionych utworach śpiewają Kobiety, a dzisiejszy odcinek sponsoruje litera K.
Idę Kibicować przed telewizorem.
Koniec.
W ryja kopa go i nożem!
Lepiej!
O ile sobie przypominam czytaną we wczesnej młodości książkę [format prawie A3, ilustracje Bohdan Butenko] Joanny Chmielewskiej pt. “Duch”, wiązankę można skomponować w bardziej wysublimowany sposób. Coś na modłę “kurna jego mać z półobrotu kopana żyć w te i nazad z wiaderkiem węgla i drutem kolczastym przez most poniatowskiego ganiana morda!”. Parafraza może nieudolna, ale oryginał woluminu jest w mym domu na chwilę obecną nieosiągalny, gugle nie mówią po takiemu, więc z pamięci pojechałem.
Ale- tak; to w pewien sposób oddaje mój Stan Ducha. Odnośnie nagromadzenia netaudio na komputerze również, choć generalnie odnośnie nagromadzenia ogółem, rzadko [na szczęście!], acz ostatnio nagminnie spotykanych splotów nieprzyjemnych okoliczności materialnych, zawzięcia się na mnie przedmiotów codziennego użytku oraz tego, że właśnie do botwinki wrzuciłem kawałki zjełczałego salami.
Albo zjełczałej salami- niezależnie od płci salami botwinka stała się niejadalna. Niezjadliwa w sensie, suka.
Dobra, żółcią polane, teraz do rzeczy.
Czyszczę katalog “publikqj”. Czyszczę ogólnie netaudio z twardego [czy twardego z netaudio?], bo do wspomnianych 600 pozycji doszło od tamtej pory kolejnych 50 a jeszcze mam w zanadrzu jakieś 200, w katalogach “nieznasz”, “zasys” oraz “+/-” i “-/+”. No i nie nadanżam qrwa, krótko mówiąc.
Toteż tą razą jedynie tytułem wstępu: Mou, proszę Ciebie. Żeby nie było, że tylko miękko ostatnio i bez czochrania- jest tutaj sporo fajnego dryblingu beatem, obcojęzyczą rap-mową i oparami ziołopochodnymi.
A Quiet Bump nazywa się netlabel. Wybitnych parę numerów można znaleźć na pierwszym ich wydawnictwie, czyli
Mou – ###ntain Vibes

oraz siódmym z kolei, tj.
Mou – Memory Recall

I o ile z pierwszej płytki jeden numer znalazł się już na pewnej składance [dobra- na tej, niech Ci będzie], o tyle inny wałek z drugiej płyty wejdzie na niesencję. To znaczy- już wszedł, ale czeka na swoją kolej.
Ech… Za dużo słów, znowu zapodałem ledwie jedną setną ze zbiorów… To już chyba taka choroba, co ja mogę? Lekarza!
Właściwie to każda z nich kiedyś okładkę miała, ale na dzień dzisiejszy niczego nie znalazłem, więc niech niniejszy wpis zobrazuje ta oto fotografia! Od wczoraj jestem na to chory… Cicho, mamy czas ;)

Dobra, a teraz pogrążmy sie w drumbasie, dałntempie, ejsidjazie i pochodnych!
Po pierwsze: Ominous Cloud i EP 01 [zip!]. Rewelacyjny klimat, elegancka produkcja.
Po drugie: Kondencuotas Pienas… Shit! Znowu to samo! Znikły pliki :( Ale tym razem nie ma bata- jeden już jest przyszykowany na niesencji kolejnej, więc dam światu co najlepsze! A Ciebie przepraszam… To się już więcej nie powtórzy.
To co powyżej to jakieś popłuczyny, ale tekst ten sam- czekaj na kolejne niesencje! A w międzyczasie- kliknij po więcej Kondonkutasa Penisa :)
Po trzecie: czytasz właśnie setny wpis na netmuzyce! Aż się prosi o jakieś statystyki, ale daruj- może przy lepszej okazji coś skompiluję, dziś nie jest najlepszy dzień na rozliczenia ;)
ponieważ dopadłem TAKI netlabel, że MUSZĘ. A do przesłuchania mam 18 rilejsów, więc hoho! Co jednak w tym najgorsze- pierwszy z brzegu mi się zapętlił na dobre i nie mam zamiaru go dziś przestać słuchać…
To nie wróży najlepiej, więc prawdopodobnie będę porcjował recenzje, ale że lubię cyzelować wpisy przed opublikowaniem [prócz takich zapchajdziur jak np. ta, którą wemituję właściwie bez sprawdzania] to najbliższy konkret za 2 tygodnie ;]
Póki co- zasięgnę do brudnopisu [zwanego w nowym, dziwnym i lepszym wordpressie draft'em od niedawna- ile ja się tego naszukałem!] i zapodam teledysk netlabelowy. Dobry i zdrowy, bo drum’n'bass-owy. Konkretnie zrealizowany [jak na amatorkie, rzecz jasna] i czarno-biało-kolorowy. Onże:
Hmmm… Oprócz tego, że widzisz ten filmik to jeszcze dodatkowo może Cię trafić szlag, że nie działa znów ten jutub jak trzeba. A to widzisz- moja wina :( Zastosowałem się bowiem do porady kumpla Krzysiaczka i skorzystałem z poprawiacza. No i masz.
A skąd muza ta? Stąd- niech Ci umila czas bez wpisów na netmuzyce!
Za cierpliwość z góry 100-krotnie dziękuję, obiecuję o GRUBYM bicie w czasie najbliższym i generalnie… Byle do lata!

tytuł: aze [mtw031]
label: mono 211
czas: 58:02
opis: z początku sennie, potem coraz bardziej bujająco, funk’owo, acid-jazz’owo, z bicikiem, melodyjnie, chillout’owo i wreszcie ambientowo
najjaśniejszy kawałek: aze-03

tytuł: aze2 [mtw032]
label: mono 211
czas: 51:18
opis: najpierw ulubiony przeze mnie beat, potem atmosferycznie, dalej wdzięcznie, oszczędnie, z pogłosami, echem i rewelacyjnymi pętlami
najjaśniejsze kawałki: aze2-01 i aze2-02 oraz aze2-03 [znany z niesencji #03]

tytuł: inception ep [dig011]
label: diggarama
czas: 15:10
opis: od chillout’u, poprzez d’n’b [z wokalem! mniam] do nienajlepszego właściwie końca
najjaśniejszy kawałek: g-brand

tytuł: stuff ep [mtk135]
label: monotonik
czas: 16:48
opis: niekiedy eksperymentalnie, jednak jak zawsze genialnie podobierane sample i loop’y
najjaśniejszy kawałek: i just wanted you

tytuł: conscious ep [mtk149]
label: monotonik
czas: 13:02
opis: najlepsza epka spośród prezentowanych- etnicznie, dżezowo, brejkbitowo i
najjaśniejsze kawałki: i walking i ippeoppe i weird friend- czyli wszystkie

tytuł: secular ep [mtk165]
label: monotonik
czas: 22:08
opis: melodyjnie, bardzo melodyjnie… nawet za bardzo- ostatni numer, ten z dzwoneczkami- troszkę mnie mdli, ale za to moja córeczka bardzo go sobie upodobała
najjaśniejszy kawałek: funky sitar
Podsumowując- przed Tobą prawie 3 godziny słuchania relaksującej elektroniki spod znaku downbeat’u z jazzowymi i etnicznymi smaczkami. Najlepszy chillout w necie- w sam raz na po-sylwestra ;)
Pozdrawiam serdecznie i do Siego Roku 2008!
Przyznam się bez bicia- ta część, piąta, wszechpolska i przekrajowa- rodziła się w niemożliwych bólach i cierpieniach… Tak ojczyźnianie powstała- umęczona, uciemiężona i narodów Werterem płynąca, czy coś. Mam jednak nadzieję, że mimo tego w odsłuchu kompilacja wyda Ci się spójna, wdzięczna i… Ale po kolei.
Po kolei to na pewno Mazurskie Zioła były na początku. I Szymczuk M. Potem Spisek- panowie zgodzili się [dziękuję!] na zamieszczenie swojego utworu mimo mojej nie do końca pochlebnej opinii o ich płycie “Jazz w każdej chwili”. Potem Muchy- Ci akurat mi odmówili tłumacząc się tym, że nowa wersja “Galanterii” ma się ukazać na wymarzonym, wolnorynkowym, studyjnym krążku [poczytajcie o nim tu i ówdzie- niektórzy twierdzą, że to polska płyta roku], więc ta wersja co ja ją chciałem jest już be, demo i nie :(
Kompletując resztę zawartości wyhaczyłem skład Psio Crew i ich rewelacyjny kawałek “Hajduk“. Ci ostatni dali mi błogosławieństwo [wielkie dzięki ziomy!] ale koniec końców… jakoś radosne przytupywanie nijak nie licowało z lekko dołującym klimatem całości selekcji. Ale utwór cierpliwie czeka na swoją kolej!- pojawi się w przyszłości na planowanej składance debestofdramenbejsewer, czyli którejś z kolejnych Niesencji.
Nie Psio Crew, więc co? Miałem 9 zamiast planowych 10 numerów i było mi z tym źle :( Wreszcie netlabel 9lives.pl przyszedł mi z pomocą [pośmiertnie, k-sażaljeniju] i na horyzoncie pojawiło się Memo. Jak się okazało- kapela istnieć przestała, ale nagrania w archiwach muzyków pozostały- stąd masz jedyną w swoim rodzaju okazję posłuchać “To ostatnia niedziela” w żeńsko-wokalnej & lekko-trip-hopowej wersji. Z tego miejsca dziękuję Ci Jarku T., życzę powodzenia w nowych projektach i Wesołych Świąt!
Dodatkowo bez precedensu jest fakt zamieszczenia na jednej Niesencji dwóch numerów z tego samego netlabela, na domiar jeszcze- pod rząd! Mowa o labelu Audio Tong, o którym kiedyś pisałem, że jest dla mnie za trudny… No cóż, tylko świnia nie zmienia poglądów, jak mawia poseł… No nie, o polityce na netmuzyce? Paszła won!
Na zamknięcie rozpoczęcia prezentacji- refleksja: CZEMU? Czemu nie mogłem przez pół roku odnaleźć w necie więcej interesujących projektów z Polski i po polsku? Polskich artystów owszem- w netlabelach nie brakuje, jednak albo starają się być cosmo, albo uważają, że lepiej się nie przyznawać… Skąd to to?

Piąteczka “wyszła” akurat na Święta, więc talerz z odpadkami pewnie Ci nie obcy? Ale nie bierz tego zdjęcia dosłownie- po prostu okładeczka jest cacy, fajnie wyrychtowana przez izibrothera i zupełnie całkiem oddaje zawartość, oraz odwołuje się pośrednio do pierwszego akapitu wpisu niniejszego…
Stop. ZIP 67MB. Plejlista:
01-[Piszę do Ciebie SP]-Spisek-Piszę do Ciebie wersja Themontera
02-[abn007]-Emzk-Wy
03-[Witaminy są potrzebne]-Mazurskie Zioła-Bobrów Żeremie
04-[tng1028]-LeeDVD-Lenajgiwittuju
05-[tng1007]-Maciek Szymczuk feat. Joanna-Urga (Deep In The Woods)
06-[Supeł SP]-Esencer-Supeł (Delif remix)
07-[Staromodni EP]-Memo-To ostatnia niedziela
08-[Diggin Deeper vol1]-Ludzie Smutni-Czas Na Obiad
09-[Eqq021]-Mao-Nupoetica
10-[Nordwave]-Trafficjam-Drewno From Las rmx
Co ja mogę mieć jeszcze do dodania? Może tylko to, że uwielbiam wykorzystywać w kompilacjach kawałki, które pojawiły się już na innych składankach- jak numer jest zajebisty, to tylko lepiej mu to zrobi. Pozdrawiam, o Ludzie Smutni!
W zasadzie temat piątej, wszechpolskiej uważam za zamknięty. No, chyba że jakieś pytania?
Jestem głupi. Człowiek mądry uczy się na błędach, ja jakoś nie- ani na cudzych, ani nawet na swoich. Ale osochozi? Piękną recenzję napisałem, długą, dowcipną, wyczerpującą. No i pisałem ją w edytorze wysywig w wordpressie. Wystarczył jeden skrót klawiaturowy- i wszystko legło w gruzach. Nie ostało się ani jedno słowo. A przecież już raz miałem podobną sytuację! Niczego mnie to nie nauczyło, więc śmiało mogę o sobie powiedzieć, że jestem głupi.
Ale coś napisać trzeba o Lost Lands… Chociaż, z drugiej strony- płyta stała się pewnym wydarzeniem w polskim muzycznym internecie, więc poczytaj sobie np ten artykuł, albo tę recenzję, albo po prostu odwiedź stronę Soundlab.

PS Za karę wymyśliłem sobie, że 10x napiszę zdanie: JUŻ NIGDY NIE BĘDĘ EDYTOWAŁ SKOMPLIKOWANEGO WPISU ON-LINE W WORDPRESSIE! JUŻ NIGDY NIE BĘDĘ EDYTOWAŁ SKOMPLIKOWANEGO WPISU ON-LINE W WORDPRESSIE! JUŻ NIGDY NIE BĘDĘ EDYTOWAŁ SKOMPLIKOWANEGO WPISU ON-LINE W WORDPRESSIE! JUŻ NIGDY NIE BĘDĘ EDYTOWAŁ SKOMPLIKOWANEGO WPISU ON-LINE W WORDPRESSIE! JUŻ NIGDY NIE BĘDĘ EDYTOWAŁ SKOMPLIKOWANEGO WPISU ON-LINE W WORDPRESSIE! JUŻ NIGDY NIE BĘDĘ EDYTOWAŁ SKOMPLIKOWANEGO WPISU ON-LINE W WORDPRESSIE! JUŻ NIGDY NIE BĘDĘ EDYTOWAŁ SKOMPLIKOWANEGO WPISU ON-LINE W WORDPRESSIE! JUŻ NIGDY NIE BĘDĘ EDYTOWAŁ SKOMPLIKOWANEGO WPISU ON-LINE W WORDPRESSIE! JUŻ NIGDY NIE BĘDĘ EDYTOWAŁ SKOMPLIKOWANEGO WPISU ON-LINE W WORDPRESSIE! JUŻ NIGDY NIE BĘDĘ EDYTOWAŁ SKOMPLIKOWANEGO WPISU ON-LINE W WORDPRESSIE!
Ok, to powyższe ku pamięci i przestrodze. A płytkę zaciągnij- jest mroczna i niepokojąca, ale warto- bardzo udana selekcja. ![]()
Netmuzyka.com, czyli niżej podpisany DJ Emeliks z dumą przedstawia pierwszą kompilację [potocznie zwaną składanką] doskonałych nagrań dostępnych w internecie na licencjach Creative Commons.
Niesencja #01
to ze smakiem i elegancją wykonana selekcja relaksujących dźwięków o lekko jazzującym zabarwieniu, dosmaczonych nieco przetrąconym beatem.
Strongly recommended & must have & polecam, zapraszam i miłego słuchania!

01. Corwin Trails – Oasis is Myth – Archaic Horizon – [ah003]
02. Frank Molder – Firefox – 1Bit Wonder – [1bit020]
03. Kondencuotas Pienas vs Synaesthetic Society – Nevertheless – Pharmacom Records – [pcr017]
04. Ijo – Cufm-L – Sutemos – [sutemos005]
05. Mando Mango – Comfortable Life – Hungry Men Records – [hmr006]
06. Twizzle – Falling – Comfort Stand Recordings – [csr002]
07. Arno Doxound – Joy – Jamendo – [jamendo]
08. Slipper – Last Train – You Are Not Stealing Records – [yansr#15]
09. DJ Kirill Sergeew – Summertime – Bumpfoot – [foot017]
10. Frivolous vs DJG – Kisses v3 Edit – Epsilon Lab – [eps12]
Składanka jest dostępna również w postaci plików ogg vorbis oraz do przesłuchania on-line, a wszystko to dzięki uprzejmości serwisu archive.org. Niesencja#01 to oczywiście początek serii kompilacji, więc spodziewaj się więcej tego, co w necie legalnie najlepsze!
Z czym Ci się kojarzy współczesna brazylijska elektronika? Czy nie z jazzującym lounge z elementami samby i bossa-nowy? Bo mi właśnie z tym [i bardzo to lubię ;].

Tym bardziej zaskoczyła mnie płyta Digital Groove z brazylijskiego labelu Recife Rock! – w ich muzyce nie znajdziesz elementów, które wymieniłem powyżej… a zaszufladkować tego wydawnictwa się nie podejmę. Przesłuchasz kilka razy, to zrozumiesz moją rozterkę!
Najlepsze moim zdaniem są kawałki 2,5,6,10 i 12, chociaż całość jest bardzo przyzwoita.
43 minuty z hakiem: ściągnij, rozpakuj, słuchaj!
Co tu dużo pisać… Na temat tego rodzaju dramenbejsu ostatnie słowo już zostało powiedziane ładne kilka lat temu. Styl się narodził, święcił triumfy, rozwinął się, potem stał hermetyczny i zjadł własny ogon. Nie pozwala jednak o sobie zapomnieć- co jakiś czas wpada mi na dysk atmosferyczna perełka, której oprócz urody nie można odmówić również aspiracji do bycia czymś więcej.

Mowa o albumie Antibreak – Layered z roku 2004, który jest wg mnie swoistym hołdem złożonym wytwórni Good Looking Records: brzmią tutaj podobne instrumentarium i efekty, warsztatowo jest równie nienagannie a całość jest wycyzelowana jakby produkował ją sam guru LTJ Bukem. Słowem- czyste naśladownictwo mistrzów gatunku, plus [na szczęście] coś, co nie pozwala przejść obok obojętnie i rozstać się z Layered po pierwszym przesłuchaniu. Mianowicie- więcej tu porcji bezbeatowych, niżby należało się spodziewać po starym, dobrym atmdnb.
1. Lumière
2. Taj
3. Flight of Mind [Antibreak Remix]
4. Progress Apart
5. 1-2-3
6. Rhetoric
7. The Blue
8. The Gods
Bo to nie atmospheric, tylko ambient drum and bass, jak czytamy na stronie Antibreak. I coś jest na rzeczy, bowiem raz na jakiś czas artysta przestaje trząchać synkopami i przystaje na dłuższą chwilę, żeby troszkę pomarudzić i pokręcić gałami, wydobywając z syntetycznych brzmień leniwie płynące ambienty właśnie. Od czasu do czasu zagra nieco orientalnie i spokojnie wprowadzi w błogi trans… żeby potem znów załomotać z prędkością kilkunastu dziesiątek bpm.
Dla tych, co siedzą w dnb- pozycja godna zassania i dłuższej chwili uwagi. Dla pozostałych- warta ściągnięcia i choćby przesłuchania. Tak czy owak- dla Ciebie.