Co prawda nosiłem się z zamiarem opublikowania jedenastej niesencji zanim adres mojego bloga zniknie z konkursu na blog roku 2008 [trzecia tura nie dla netmuzyki przecież ;] to jednak selekcja nie jest ostatecznie mię zadowalająca, więc odczekam jakiś czas i popracuję nad nią jeszcze.
Cykl netdżezowy w takim układzie dziś popchnę do przodu, bo wartościowych nutek nie ma co dla siebie trzymać, nie?
No to jedziemy: na początek Plaistow, chociaż w chwili gdy ssałem tę płytę skład nazywał się Johann Bourquenez Trio. I w tej właśnie wersji okładkę zapodam poniżej
bo taką sobie przygotowałem i się do niej przyzwiązałem emocjonalnie :)
Ok, parę słów o dźwiękach: drugi numer najlepszy, czeka na niesencję. Reszta też zacna, bo to w końcu pianino, bas i perkusja. Raczej improwizacja- od czarodziejskich subtelności po twarde dysonansy. Więcej nie napiszę, bo jak wiadomo powszechnie- nie umiem pisać o dżezie. Wcale.
Offtopic: okładka tym razem leży nie na fotothnigu tylko na serwerze wordpressa. Dlaczego? Z zaniepokojeniem stwierdziłem, że podczas pisania tego posta fotothing nie odpowiada… Co nie wróży dobrze- od niemal dwóch lat korzystam z tego serwisu i tam właśnie składuję grafiki do bloga. Jak ten sajt pierdolnie, to jestem ugotowany, bo nie będzie prawie żadnego obrazka na netmuzyce. I większości raczej nie będę w stanie odzyskać… Nawet nie chcę o tym myśleć!
Dobra- tymczasem bądźmy dobrej myśli i klikajmy w rzeczoną okładkę celem pobrania bardzo fajnego zipka i pocztania sobie więcej o naszym trio. Aha- jeśli jeden kawałek wam się nie będzie chciał odtworzyć to skasujcie 4 ostatnie znaki w jego nazwie i zastąpcie je rozszerzeniem .mp3. Ja tak miałem, tak postąpiłem i zagrało :)
Pozdro i trzymta kciukcie za fotothinga, bo jak padł to nie jestem pewien co zrobię…
PS. ok- wiem, nie należy linkować w jednym wpisie wielokrotnie do tego samego adresu, ale mam wrażenie, że to zadziała jak abrakadabra wudu czy coś i będzie git. Bo aż mi niedobrze się robi na samą myśl…






