netmuzyka blog

sobota, 27 grudzień 2008

no comment #19 [trippy dubtempo]

Zaszufladkowany do: breakbeat, downtempo, dub, trip-hop — Emeliks aka Pierre Melą @ 21:09

ManormouseNever Fully Recovered EP – [PTDM012]

01. 13th Floor
02. Superstitious
03. High State
04. Shoot
05. Low On Ice

 click on cover to download

poniedziałek, 10 listopad 2008

no comment #16 [bedroomtronica]

Zaszufladkowany do: breakbeat, indietronica — Emeliks aka Pierre Melą @ 15:23

Dudley – Seasonal LP [moulin002]

01. Adequat
02. Fall Song
03. Little Whirl
04. Let-Down
05. The Flower That Eats The Moon
06. With Rain
07. Monday
08. Kashcut
09. Point Of Disgust* (Low Cover)

 click on cover to download

środa, 10 wrzesień 2008

no comment #09 [dense beats]

Zaszufladkowany do: acid jazz, breakbeat, downtempo, dub — Emeliks aka Pierre Melą @ 17:01

Humdrm – Frutti di Mare [onmp063]

01. Empty Buildings
02. Have Some More Tea
03. Suus Where R U
04. Just Before Dawn
05. Things Passing By
06. Summer Camp
07. Rude Dreams
08. Another Love Song
09. Hanging Around
10. Innocent Flow
11. ToGetHer (demo)
12. The Rose With No Name (demo)

click on cover to download

wtorek, 03 czerwiec 2008

czyszczenie katalogu “publiqj” cz.1

Zaszufladkowany do: breakbeat, drum'n'bass, dub, trip-hop — Emeliks aka Pierre Melą @ 20:51

W ryja kopa go i nożem!
Lepiej!
O ile sobie przypominam czytaną we wczesnej młodości książkę [format prawie A3, ilustracje Bohdan Butenko] Joanny Chmielewskiej pt. “Duch”, wiązankę można skomponować w bardziej wysublimowany sposób. Coś na modłę “kurna jego mać z półobrotu kopana żyć w te i nazad z wiaderkiem węgla i drutem kolczastym przez most poniatowskiego ganiana morda!”. Parafraza może nieudolna, ale oryginał woluminu jest w mym domu na chwilę obecną nieosiągalny, gugle nie mówią po takiemu, więc z pamięci pojechałem.

Ale- tak; to w pewien sposób oddaje mój Stan Ducha. Odnośnie nagromadzenia netaudio na komputerze również, choć generalnie odnośnie nagromadzenia ogółem, rzadko [na szczęście!], acz ostatnio nagminnie spotykanych splotów nieprzyjemnych okoliczności materialnych, zawzięcia się na mnie przedmiotów codziennego użytku oraz tego, że właśnie do botwinki wrzuciłem kawałki zjełczałego salami.

Albo zjełczałej salami- niezależnie od płci salami botwinka stała się niejadalna. Niezjadliwa w sensie, suka.

Dobra, żółcią polane, teraz do rzeczy.

Czyszczę katalog “publikqj”. Czyszczę ogólnie netaudio z twardego [czy twardego z netaudio?], bo do wspomnianych 600 pozycji doszło od tamtej pory kolejnych 50 a jeszcze mam w zanadrzu jakieś 200, w katalogach “nieznasz”, “zasys” oraz “+/-” i “-/+”. No i nie nadanżam qrwa, krótko mówiąc.

Toteż tą razą jedynie tytułem wstępu: Mou, proszę Ciebie. Żeby nie było, że tylko miękko ostatnio i bez czochrania- jest tutaj sporo fajnego dryblingu beatem, obcojęzyczą rap-mową i oparami ziołopochodnymi.

A Quiet Bump nazywa się netlabel. Wybitnych parę numerów można znaleźć na pierwszym ich wydawnictwie, czyli

Mou – ###ntain Vibes

oraz siódmym z kolei, tj.

Mou – Memory Recall

I o ile z pierwszej płytki jeden numer znalazł się już na pewnej składance [dobra- na tej, niech Ci będzie], o tyle inny wałek z drugiej płyty wejdzie na niesencję. To znaczy- już wszedł, ale czeka na swoją kolej.

Ech… Za dużo słów, znowu zapodałem ledwie jedną setną ze zbiorów… To już chyba taka choroba, co ja mogę? Lekarza!

środa, 23 kwiecień 2008

Przykurzony gruby beat

Zaszufladkowany do: breakbeat, compilation, downtempo, hip hop, nu jazz, trip-hop — Emeliks aka Pierre Melą @ 16:47

Po minus jeden- poniższy wpis miał duże problemy natury złośliwo-martwonaturalnej, dlatego pojawia się ostatecznie dopiero teraz. W wersji trzeciej.

Po zerowe- już wczoraj wiedziałem, że nie dam rady pojutrze. Strasznie mi szkoda, ale są rzeczy  ważniejsze niż hobby. Podziel się wiedzą, jak wrócisz z konferencji.

________________________

Słowo się rzekło, kobyłka u płotu, czyli o netlabelu grubobitowym rzecz niniejszym zapodoaję zgodnie ze złożoną obietnicą.

18 rilejsów: singli, ep’ek i longplejów… Nie jestem pewien, czy przesłuchałem to wszystko, ale jeśli nawet nie, to i tak mam prawie pełen pogląd na temat, więc generalnie to jestem obcykany. Tym samym wiedzą swoją z Tobą się poniżej dzielę, w krytyka się bawiąc ze satysfakcyją.

Netlabel o którym mowa nazywa się Dusted Wax Kingdom, co w bardzo dowolnym tłumaczeniu oznacza moim zdaniem Królestwo Zakurzonego Wosku, więc ma nazwę niezłą, nawet jeśli oznacza co innego. To po pierwsze.

Po drugie- pierwszym rilejsem w ich katalogu jest Violent Public Disorderaz – Sadness In Square EP, czyli rzecz Ci fragmentarycznie znana z Niesencji #07 [niewtajemniczonym od razu tłumaczę- Niesencja fajna jest, wpisz se w google], ale pierwotnie wydana w innym netlabelu, Lo-Kiwi mianowicie. Kombinując przy niesencjach na DWK trafiłem… no i to po drugie właśnie.

A po trzecie- rzadko spotyka się netlabel tak mocno sprofilowany pod względem gatunkowym. W tym przypadku mamy do czynienia z absolutną konsekwencją- przynajmniej jak do tej pory. Mamy tu rzeczony gruby beat- podstawę bytu, oraz nieliczne wyjątki potwierdzające regułę, choć funkcjonujące niezupełnie od czapy. Wokół beatu jednak całość sie kręci. I nęci. I ma rację!

Natomiast po czwarte- najmocniej przypasował mi wyjątek właśnie- najbardziej eklektyczny, wymykający sie klasyfikacji i swoją jakością/ dopracowaniem szczegółów/ innowacyjnością odbijający się wyraźnie od reszty proponowanych przez label wydawnictw. Mowa o Paragon Black – Paragon Black LP: rewelacja i 10/10 czy inne ileś na tyle samo. Uwaga na to, co o płycie twierdzą wydawcy:

Oto diament wśród wydanych przez nasz label płyt- dzieło konstruowane misternie przez trzy lata, koczek po kroczku, niczym dorastanie duszy. Produkt dojrzały i silny jak wszechświat, w którym oceany starożytnej wiedzy i emocje spotykają się z duchową mądrością poezji i dają światu tajemniczy dotyk duchowości

Słowa tego nie opiszą, a tym bardziej ja, bo w taki sposób pierdolić o muzyce to- wybacz- nie potrafię. Nawet jak się staram. Ale ta spolszczona parafraza wyszła mi nawet, co?

Po piąte link do wydawnictwa, po szóste link do zip’a z całym materiałem, po siódme okładka.

Po ósme- coś, co mnie powaliło na początku przesłuchiwania katalogu DWK i trzymało długo [jak zwykle- zasysam wszystko, potem rozpakowuję i robi mi się sort alfabetyczny, więc jadę od góry do dołu]. 2 Bone Giants – The Lost Art Of Speaking Your Mind EP, o tym mowa! Dawno nie miałem do czynienia z tak GRUBYM bitem. Bez zbędnych treli-moreli i jakichś-tam pitu-pitu [sorry- i tutaj jest wyjątek polegający na krótkich wycieczkach w kierunku zgrzytających sampli, ale to czyni rzecz tym bardziej interasującą]. Rządzi jednak BEAT, proszę Ciebie i to jaki!. Po miszczosku i z filingiem. Absolutnie zostałem ujęty i takim pozostaję. Punkt poniżej maksa, w skali Maksa Jak-Mu-Tam. A za co straciła EP’ka punkt? Za porównanie z powyższym Paragonem Czarnym, za nic więcej!

Po dziewiąte to zip jest gdzieś tutaj. A okładka poniżej, po dziewiąte i pół.

No i na tym właściwie powinienem zakończyć, bo to, co esencyjne i debeściarskie już się pewnie ciągnie na Twój dysk. Ale- jest jeszcze kompilacja [jak wiadomo- nie przepdam za polecaniem kompilacji żdnych, prócz swoich], czyli na dzień dzisiejszy ostatni rilejs w kolekcji DWK. Czemu więc polecić warto?

Bo po dziesiąte- to równie dobrze mogła by być kolejna Niesencja. Muza jak pode mnie robiona [lepiej robić pod kogoś, niż pod siebie, no nie?], selekcja wyważona i staranna, a poza wszystkim otwiera ją Artysta Polak! W bułgarskim netlabelu, na pierwszym miejscu! Grarulacje Quantifier, niezły klimat zaoferowałeś!

Co do linków, to jeden po jedenaste, a inny, ten z zip’em- po trzynaste. A że po dwunastej to już jest, i to grubo, to i kończę.

PS. Chyba nie będę więcej się rozwodził na temat tego netlabelu, bo kto zainteresowany, ten sobie possie. Może jeszcze wyróżnię: Groove Inc. i Dakoon, coby nie pominąć najlepszych. A reszta to szeroko pojęty dark trip-hop i abstract hip-hop [oczywiście wszystko tłuściutkie, że aż się lepi], więc moja wiosennie ukierunkowana percepcja odrzuca takie dźwięki natenczas.

Jak się na DWK coś pojawi nowego- to pewnie napiszę o tym… choć pewnie nie, bo już zacząłem zagłębiać się w zasoby innego netlabelu, który proponuje dźwięki zbliżone tematycznie, ale mniej radykalne.

Póki co- pozdrawiam jak zwykle serdecznie, życzę miłej konsumpcji wygrubaszonych bitów, zdrowia, szczęścia, spełnienia marzeń, lepszych słuchawek, wyjebistego sprzętu hi-fi, wspaniałych snów i żeby Ci się chciało!

To tyle
emelix

Starsze wpisy »

Blog na WordPress.com.