netmuzyka blog

sobota, 10 luty 2007

Grasz przez 21:53 w skojarzenia?

Zaszufladkowany do: contemporary jazz — Emeliks aka Pierre Melą @ 21:15

Mam przyjemność przedstawić:

P. Lowe. Jak widać- wokalistkę, oraz

A. Cropello. Kompozytora i  producenta.

Tych dwoje [czy tylko dwoje? Jakoś trudno jest mi w to uwierzyć, ale wielu szczegółów w sieci na temat tej płyty znaleźć nie potrafiłem] sprezentowało nam za sprawą Pharmacom Records [tak, pamiętałem!] 7 kawałków. Prezent do odebrania teraz, zaraz, na miejscu lub na wynos.

Pozwoliłem sobie przetłumaczyć tytuły, co mi tam! Jeśli jednak popełniłem błąd w tłumaczeniu- czekam na sprostowanie.

01. Letnia sukienka [3:28]
02. Mgiełka oceanu [3:20]
03. Copacabana Palace Hotel [3:13]
04. Twoje ręce są kołyską [3:30]
05. Moje na zawsze lato [2:52]
06. Nie przestawaj prosić o miłość [2:44]
07. Powiedz, że kochasz inną [2:46]

Okładki nie zamieszczam, bo urąga dobremu smakowi i przy okazji nijak ma się do nagrań. Bo nagrania, proszę Ciebie, to po prostu miód na uszy. To piosenki… no właśnie.

Chciałem napisać recenzję tej płytki, ale zdania mi się nie kleiły. Z początku płyta nie całkiem mi podeszła- zdawało mi się, że wokale fałszują. Ale coś mi mówiło: nieeee, to dobre! Przeczekałem- i właśnie dziś mnie trafiło!

Przesłuchałem tych siedem nagrań ciurkiem chyba ze 20 razy, notując sobie skojarzenia [i przy okazji wykonując zwykłe, sobotnie, domowe czynności]:

melancholijnie. relaksacyjnie. piosenkowo. perkusja cykcyk. sennie, ale nie smutno. cieplutko. kameralnie. gitara, pianino, kontrabas, jazz. nastrojowo. kobieco. całuśnie. śpiewająco. sentymentalnie. melodyjnie. leniwie. ładnie… lato. kawiarnia, plażowe parasole w oddali. lampiony nad głową huśtają się powoli, jest późny wieczór. na scenie Calypso, w ręku trzymam kieliszek z winem, obok rozmarzona i wyluzowana partnerka…

Taaak… Mniej niż kilkakrotnie z rzędu tej płyty słuchać nie polecam- czarująco robi się po około godzinie, choć to może być kwestią osobistej wrażliwości. W każdym razie na koncercie Calypso chciałbym się kiedyś znaleźć.

PS. Wspomniałem na wstępie o tym, że pamiętałem, że obiecałem Ci napisać o jeszcze dwóch pozycjach z katalogu Pharmacom Records. Otóż druga to Inzah – Mood. To inna niż Calypso dziedzina muzyki [breakbeat, downtempo], a dodatkowo to tylko króciuteńka ep’ka. Dwa kawałki, więc szkoda kilkoma minutami zawracać sobie głowę… chociaż drugi numer jest po prostu re-we-la-cyj-ny! W swoim czasie zamieszczę go w specjal… ale o tym potem.

Nie ma jeszcze komentarzy »

Brak komentarzy.

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. Adres TrackBack

Dodaj komentarz

Blog na WordPress.com.